23:04

Wrześniowe denko #23

Jak zwykle z prędkością światła przychodzę do Was z denkiem. Mimo, że do końca września zostało raptem parę dni to patrząc na wszystko co mam obecnie w użyciu śmiało mogę powiedzieć - więcej przez te kilka chwil nie zużyję. Chociaż jakbym się uparła to może, może .. ale nie przesadzajmy i tak mi się wydaje, że pod względem śmieci wyszło tego sporo, a uwierzcie nowości jest jeszcze więcej ( ach ten urodzinowy miesiąc :)), jednak zanim za kilka dni pokażę Wam cudowne nowości to najpierw wyrzućmy te pustaki :)


Oczywiście jak na złość razem z nadejściem jesieni zdjęcia wychodzą jakby zostały zrobione liczydłem także proszę o wyrozumiałość ( przez najbliższe kilkanaście miesięcy :D).


Kategoria twarz w tym miesiącu zarówno jak i ciało zaliczyła najwięcej pustaków a co dokładnie?
Holika Holika Juicy Mask Sheet ---> recenzja, to kolejna maska w płachcie, którą miałam okazję używać. Jej plusy to niewątpliwie mocne nasączenie, dobre nawilżenie i fajne uczucie chłodu jakie dawała, natomiast Ziaja tonik bio aloes prawie w całości wylądował ... w umywalce. Wystarczyły tylko 3 dni z nim by moja twarz pokryła się pięknymi podskórnymi grudkami! Brawo ;D. Jeśli chodzi o Planeta Organica Ocean Clay Face Mask - czyli zielone błotko służące oczyszczaniu cery ---> recenzja, to chociaż  trzeba trzymać ją tylko zalecane 5 minut, może szczypać przy małych rankach to oczyszcza naprawdę na dobrym poziomie.


Najmniej widoczny produkt czyli Clarins Instane Eye Make - Up - remover, dwufaza, która na chwile u mnie zagościła. Nie szczypie, nie podrażnia, pięknie pachnie i nawet lubiłam ale fanką tych specyfików nie zostanę ---> recenzja. Dermedic Normacne Preventi pierwsze poważne serum, które miałam w użyciu i które mnie zachwyciło! Wyrównało koloryt skóry, zmniejszyło widoczność porów, pachniało lekko ziołowo i było mega wydajne, wystarczyło mi prawie na rok użytku ( z krótkimi przerwami) ---> recenzja, no i znowu Holika Holika Good Cera Ultra Toner, próbka którą dostałam przy paczce od sklepu My Asia i wiecie co? Pominę fakt, że z tego mini opakowania ciężko wydobyć tą gęstą maź , która wygląda  jak klej ale jak tylko nałożyłam na twarz miałam wrażenie, że jestem 'brudna'.


Uboga kategoria włosy może pochwalić się tylko dwoma pustakami. Maska Kallos Cherry ---> recenzja , to chyba jedna z gorszych masek jakie miałam w użyciu , zwłaszcza ten chemiczny zapach. Suma sumarów zużyłam do golenia nóg ;D oczywiście jest i farba do włosów - Joanna Płomienna Iskra cóż byłam na weselu musiałam wyglądać jak człowiek ;D


Jakby tak patrzeć to kategoria ciało to istna rozpusta  ;D
Balea Milde Seife, mydło które zobaczycie w nowościach ale musiałam użyć! Całkiem ładny zapach, ale klejąca konsystencja, która pieni się dość lekko jest mało wydajna ;( Praktycznie po tygodniu mydło zostało puste a używała je tylko jedna osoba ( my jesteśmy kostkowi ;P). Bambino oliwka dla dzieci no tak, najbardziej pożądany produkt w pracy rehabilitantki, muszę uzupełnić zapas chociaż na razie muszę rezygnować z brania pacjentów to jednak tylko jej ufam ;). Kolejny umilacz kąpielowy Organique  czyli olejek o bardzo mocnym aromacie cytrusów rewelacji nie wzbudził ale też nie mogę powiedzieć, że to chodzące zło ---> recenzja. Pozostając w temacie rozpieszczania łazienkowego to Stenders i ich krem pod prysznic pachnący borówkami w śmietanie ( ♥)  i dający mega obfitą pianę zrobił na mnie dobre wrażenie ---> recenzja ale za taką cenę to raczej bym się nie skusiła ;)


Denko bez mydła w kostce? No way! Tym razem Sapone Naturale Bouquet było pięknie zapakowane, nie wysuszało i nie podrażniało skóry jednak jego zapach był dziwny, nawet nie 'mydlany' ;D. Na sam koniec Vaseline czyli według mojej mamy najlepsza wazelina na naszym rynku! Ten produkt jest kupowany u nas hurtowo i zalecany na prawie wszystko ;D


Kategorię 'inne' otworzą tym razem lakierowe wyrzutki: czerń Golden Rose z serii Express Dry mnie nie zachwyciła, jakoś z ich nowymi cudakami nie umiem się dogadać ;(, Nail Art również tej samej marki został zużyty prawie do cna bo to co zostało wystarczyłoby może na 3 pazurki ale ale efekt mi się podobał ♥. Czerń i brokat? Czemu nie ---> recenzja.  Top Sally Hansen zgęstniał więc pożytku z niego nie mam .


Za to zapachowo to istne szaleństwo :D. Pierwsze perfumeryjne spotkanie z Yves Rocher czyli Quelques Notes d'Amour, pierwszy raz miałam 'nawilżoną' chusteczkę zapachem i nie miałam pojęcia jak się do tego zabrać, zresztą ten zapach dla mnie był okropny , taki jakby stary'! :D. Dot by Marc Jacobs miało na blogu swoje 5 minut ---> recenzja i po mimo ślicznego zapachu to ta trwałość jest okropna! Burberry Body w końcu mam swój okaz więc z przyjemnością zużyłam ostatnią próbkę, Cartier Baiser Vole dla mnie dość chemiczny w odbiorze, mało trwały ale jakoś zużyłam ---> recenzja. GAP oraz zapach Kate Moss to dwa zapachy, które mój nos odrzucał, momentalnie bolała mnie po nich głowa a moje otoczenie mówiło, że pachnę 'ubraniem wiszącym w wilgotnej szafie' ;O.

I to by było na tyle ;D. Pustaki wyrzucone idę opisywać nowości ;)


Copyright © 2016 Rupieciarnia drobiazgów , Blogger