Mieszane uczucia czyli nie takie dobre jak powiadają #2

By Justyna Wiśniewska - 22:39

Teraz to sama powinnam strzelić sobie w kolano! Pierwszy wpis ( z ochoczą rozpoczętą nową serią na blogu) ukazał się uwaga uwaga ! rok temu na blogu a potem co? Cisza, pustka. Nie wiem jak to się stało, że wpisy z tej serii się nie pojawiały? Ani to z lenistwa, ani z braku chęci chyba po prostu zapomniałam o tej serii :P. Dlatego dziś ( bo nie mam o czym dla Was pisać ;D) zebrałam produkty, które w ostatnim czasie u mnie wywołały dość mieszane uczucia! Wszak lepiej poświęce potencjalnym bubelkom jeden post a nie kilkanaście ;P Zresztą będzie krótko i na temat ;D



1. Kallos Cherry maska do włosów

Kondycjonująca maska do włosów z olejem z pestek czereśni. Maska w kremie o delikatnej teksturze do mocno zniszczonych włosów. Po zastosowaniu włosy staja się odżywione lśniące, aksamitne i miękkie


Z tą maską mam jeden a raczej dwa problemy: raz działa a raz nie. Używałam ją przed myciem: włosy były po niej mięsiste, błyszczące i zyskały objętościowo. Tak samo sytuacja wyglądała po myciu: maska fajnie ułatwiała  rozczesywanie, podkręcała skręt loków i w ogóle wyzwalała zachwyty ... jednak takie efekty utrzymywały się jeden dzień ;(. Drugiego dnia moje włosy wyglądały na oklapnięte, jakby nie były myte ;( . Jeśli chodzi o czas trzymania jej na włosach to polecam bardzo krótko : 5 minut  na włosach powodowało, że one naprawdę odżywały, jednak im dłużej tym gorzej a raczej wiecie im dłuższy czas użytkowania tym nie widziałam by maska cokolwiek robiła!
Maska towarzyszy mi dłuższy czas i muszę przyznać, że na dłuższą metę nie służy włosom ;(. Po którymś razie wyczułam na głowie drobne krostki, które po jej odstawieniu dopiero znikają ;(
Jeśli chodzi o zapach to chemiczna, proszkowa wiśnia, która długo utrzymuje się na włosie - jest mdła i okropna!
Zdecydowanie ten Kallos to jakaś pomyłka i nie polecam wręcz krzyczę by jej nie kupować!

Dostępna w małych drogeriach lub online w cenie do 12 zł ( 1 litr)

2. Batiste Cherry

Batiste Cherry to zapach radosny, soczyście owocowy. Suchy szampon idealnie odświeża włosy i nadaje im objętość.


I chyba nigdy nie zrozumiem fenomenu suchych szamponów albo po prostu ja nie umiem ich użytkować albo się nie znam albo jestem na nie za głupia ;D.
Sam jego zapach jest śliczny, owocowy pachnie lekko perfumeryjnie i na tym skończę wymieniać jego zalety. Jak się sprawdza na moich loczkach? Pyli, bieli i to masakrycznie, wyglądam jakbym miała tonę łupieżu, o żadnej objętości nie ma mowy ( no chyba, że walnę sobie tapir ;P), mam też wrażenie, że włosy są posklejane - w ogóle nie wygląda to ładnie wręcz koszmarnie jakbym nie miała pojęcia o istnieniu wody ;D. Ja wiem, że Batiste ma grono wiernych fanek, czytałam o nich same superlatywy ale no cóż, po kilku tygodniach z nim stwierdzam: sorry ale między nami miłości nie będzie!.
Sam zapach jest piękny ale co mi po nim? Skoro wyglądam jak jakiś tłumok z tłustymi włosami, z sypiącym się wręcz białym pyłem, ze strąkami a nie z włosami ? ;)

Dostępność małe drogerie osiedlowe Rossmann (?), w cenie do 12 zł.

3. Oriflame Nature Secrets anti - perspirant

Kremowa konsystencja zapewnia długotrwałą ochronę przed poceniem i przyjemnie nawilża skórę pach. 


Tsaaa chroni przed poceniem? No chyba jak za oknem jest mróz :D. Jedyne co mi się w tym deo podoba to świeży, lekki owocowy zapach ♥ Jest naprawdę śliczny i w ogóle nie pasuje mi do tego typu produktów! ;D Z kwestii technicznych nasze deo jest bardzo, ale to bardzo mocno lejące, długo  'schnie' więc nie można od razu się ubrać, nie plami ubrań , jest mało wydajny. No i tyle w tej kwestii.
Poza tym, zapach to jego jedyny plus i z tego co widzę Ori nie ma już ich w ofercie ( wcale nie płaczę z tego powodu ;D).

4. Ziaja orzeźwiający peeling do twarzy i ciała

Aktywność peelingująca + hydromasaż. Oczyszcza i delikatnie masuje powierzchnię naskórka. Pozostawia skórę gładką i zadbaną. Zawiera glicerynę, D - pantenol i łupiny z orzecha włoskiego.


Ekhem drobnoziarnisty raczej nie ale 'miałki' to już tak. Te drobinki w nim bardziej przypominają sól kuchenną połączoną z kisielem ;D. Ja w ogóle nie zauważyłam by ten peeling robił cokolwiek, jest po prostu ... delikatny więc cery wrażliwe powinny polubić jednak takie człowieki jak ja mówią 'nie'. Za drobny, za delikatny, za dużo drobinek, które później są wszędzie, lepka twarz po nim i lekko chemiczny zapach, fuuuuuuuuuuuuuuj! No i ta sztywna butelka nie ułatwia nam zadania, poza tym jak już peeling leci to na całego!

Dostępny online być może na stoiskach Ziaji w cenie ok 10 zł / 200 ml.

No to tyle o moich bublach, znacie?;)

  • Share:

You Might Also Like

0 komentarze