08:25

Mincer Pharma N˚ 604 Rozświetlający krem pod oczy / VitaC Infusion

Mincer Pharma to marka, o której zaczyna robić się coraz głośniej i to nie tylko z powodu ich produktów. Większość z Was może ją kojarzyć z pudełek kosmetycznych, inni z gazet a ja po raz pierwszy markę poznałam dzięki Instagramowi, a raczej dziwnym praktykom 'follow - unfollow' mojego konta. Może to robot, może nie, może komuś chciało się w takie rzeczy bawić ale w jakimś stopniu to ostudziło mój zapał do testów i momentalnie poprzeczka produktu została podniesiona.
Nie mam pięciu lat na odpowiadanie takim zagrywkom więc jako dorosła i rozsądna kobieta jeszcze bardziej skupiłam się na ocenieniu ich wytworu - bo w moim mniemaniu miałam nadzieję, że chociaż produkt jest na tyle dobry by zatrzeć złe wrażenie pr'u...
Skoro aktualnie krem pod paczadełko mi się skończył to postanowiłam w pierwszym rzucie wybrać go, a że bardzo polubiłam się z wit. C to dało mi wybór oczywisty tylko czy ten krem jest lepszy niż ich 'marketingowe' zagrywki i zatarł to 'pierwsze złe wrażenie'?;)


Muszę powiedzieć, że zatarł! Dzięki temu kremikowi mogę przymknąć paczadełko na te dziwne praktyki bo to co najważniejsze to fakt, iż produkt spełnił pokładane w nim nadzieje ale ale ...
Wróćcie do tego posta ---> Clinique Pep Start , przeczytajcie jego recenzję bo to ważne, naprawdę! Dlaczego?
Bo VitaC Infusion zdecydowanie jest jego tańszym zamiennikiem czym całkowicie mnie mnie na samym początku zaskoczył ;). A teraz po prawie dwóch miesiącach użytkowania z czystym sumieniem mogę to potwierdzić i go 'troszkę' wychwalić za to ;)

  • produkt zawiera ekstrakt camu-camu, olej z rokitnika, kompleks rozświetlający
  • krem przeznaczony do pielęgnacji skóry wokół oczu
  • produkt rozświetla skórę, dodaje jej blasku i witalności
  • krem koryguje cienie pod oczami, pozostawia skórę gładką
  • produkt intensywnie nawilża i rozświetla skórę
Aqua/Water, Cetearyl Alcohol, Ceteareth-20, Isostearyl Isostearate, Caprylic/Capric Triglyceride, Isopropyl Myristate, Ricinus Communis Seed Oil, Hydrogenated Castor Oil, Copernicia Cerifera Cera, Glycerin, Butyrospermum Parkii (Shea) Butter, Synthetic Fluorphlogopite, Titanium Dioxide, Tin Oxide, Dimethicone, Mangifera Indica Seed Butter, Pentaerythrityl Distearate, Triethyl Citrate, Caprylyl Glycol, Benzoic Acid, Tocopherol (mixed), Beta-Sitosterol, Squalene, Ascorbyl Palmitate, Lecithin, Propylene Glycol, Hydrogenated Vegetable Glycerides Citrate, Hippophae Rhamnoides Oil, Helianthus Annuus Seed Oil, Rosmarinus Officinalis Leaf Extract, Propanediol, Myrciaria Dubia Fruit Extract, Urea, Sodium Polyacrylate, Disodium EDTA, Allantoin, Panthenol, Citrus Limon Peel Oil, Citral, Limonene, Linalool, Parfum, Benzyl Salicylate.



Praktycznie między oczywistej różnicy między nim a cudem z Clinique (mam na myśli ceny) nie znajdziemy nic innego. Mazidło od Mincer Pharma oferuje nam jednakowe działanie co bohater z wspomnianego postu.
Nadal nie mam problemu z paczadełkiem, nie mam opuchlizny czy 'worków' więc tej kwestii nie poruszę bo zwyczajnie nie mam pojęcia jakby działał w tym przypadku.
Tak jak w  poście na temat tego droższego kremu Mincer Pharma oferuje nam produkt, który wpisze się w pielęgnację skóry ale niezbyt wymagającej - owszem dla mnie może być ale póki co (odpukać) ta okolica nie sprawia mi większych problemów, ale jeśli spodziewacie się, że dostaniecie coś mega hiper odżywczego czy bogatego to radzę szukać w innym kierunku ;). To znaczy tyle, że na ten krem na noc może być dla jednych zbyt 'lekki'.
Używałam go w dzień, pod makijaż, na noc i ani razu mnie nie zawiódł!
Kremik bardzo dobrze sobie radzi z błyskawicznym nawilżeniem - nie jest ono jakieś spektakularne ani też nie jest go jakoś mało. Ma tendencję do szybkiego wnikania w skórę, co powoduje, że bez problemu można nałożyć kolejne kosmetyki. Nie roluje się, nie waży i może służyć jako dobra baza pod cienie - idealnie z nimi współgra i nie sprawia, że wszystko co nałożysz zaczyna Ci spływać. To co mi się w nim podoba to efekt jaki daje: oprócz nawilżenia daje piękne spłycenie drobnych linii i  delikatne glow ♥. Co prawda wiadomo, że to spłycenie moich linii nie jest wieczne ale ujmuje mnie fakt, że skutecznie mam to zamaskowane. Co do ujędrnienia, nadawaniu witalności pokażcie mi krem , który tego nie robi bo w tym przypadku nie różni się niczym od innych tego typu mazideł.
Tak jak mówiłam na noc może być za lekki i nie wystarczający: nie jest na tyle bogaty by dogłębnie odżywić i zregenerować naszą skórę ale włożony do lodówki skutecznie przyniesie ukojenie i da tą wyczekaną 'ulgę' tej okolicy.



Typowa tubka, z typowym aplikatorem - nic odkrywczego. Jednak nie to tu jest najważniejsze ;). Uwielbiam kosmetyki rozświetlające a ten na pewno zalicza się do tej kategorii. Z początku tego nie zauważyłam, kładłam kremik i tyle i dopiero kiedy w pewnym momencie rano na moją skórę padł promyk słońca zauważyła, że on ... BŁYSZCZY! Dosłownie był błysk, glow i wszystko w jednym!
Więc co zrobiłam? Wzięłam go w łapy, wydusiłam odrobinkę na dłoń patrze, patrzę i patrzę i nie ma ale to nie dostrzegam żadnych drobinek - momentalnie mi się mózg lasował :D
Patrzę w lusterko i widzę, że tam gdzie nałożyłam kremik jak byk są lekko migoczące drobinki, które pięknie odbijają światło! I wiecie co jest dziwne? One są widoczne tylko pod / nad powieką nigdzie indziej i wcale ale to wcale nie są upierdliwie. Myślałam, że będzie je widać pod makijażem - nie, nie widać, jest rozświetlenie tej okolicy ale drobinki tak jakby były 'rozproszone' i znikły. Taka magia i całe szczęście bo drobinek nie toleruję ale te tu pięknie rozświetlając i tak na moje myślenie muszą wnikać w skórę (ale co ja tam się przecież znam ... :D). Rano pod makijaż ten efekt jest jak znalazł bo w pewnym stopniu takie rozświetlone spojrzenie jest świeże i sprawie wrażenie 'o ktoś się w końcu wyspał'.



Nie pachnie co absolutnie jest jego plusem (czy tylko ja nie lubię jak krem pod paczadłko ma jakiś zapach??:O), ma lekko żółtawą barwę i  konsystencję ( oczywiście nie udało mi się uchwycić barwy ) i jest średnio gęsty co najbardziej jest dla mnie trudnym do określenia tematem: nie jest gęsty i treściwy ale też nie jest lekki i lejący - to coś tak pomiędzy tymi dwoma formami.

Po dwóch miesiącach zbliżam się do końca tubki: stosuje go w dzień i na noc, nie  żałuję go sobie więc myślę, że de dwa miesiące użytkowania to taka norma.
Nie pachnie, ma dość fajną konsystencję i daje świetny efekt glow ! Komu bym poleciła? Wszystkim, którzy na dzień szukają czegoś takiego: rozświetli, nawilży i coś Ci tam spłyci ale na noc nadal może to być za mało. A poza tym robi to samo co krem z Clinique więc czemu nie skorzystać i kupić go bo naprawdę godny jego zamiennik?;)

Ja swój okaz mam z cocolita.pl ---> klik, 24.90 zł / 15 ml
Copyright © 2016 Rupieciarnia drobiazgów , Blogger