Powrót do przeszłości - ubiegły miesiąc grudzień'18

By Justyna Wiśniewska - 10:14

Można powiedzieć, że jak ktoś słyszy 'grudzień' to zaraz w głowie myśli się o świętach i największej imprezie roku czyli sylwestrze. Nic bardziej mylnego! Dla mnie grudzień okazał się miesiącem wielu zmian, prób i błędów i konkretnego planowania 2019 roku aby kolejny rok móc przeżyć powiedzmy 'punkt po punkcie'. Nadal ostatni miesiąc w roku miał być tym na przełamanie 'nowa praca, nowe wyzwania' i takie tam. Co z tego wyszło? A raczej ile z tego wyszło? W sumie takie pół na pół ale powoli idzie do przodu , ku lepszemu . Zaraz może od samego początku.


Nowa praca? Jak się mieszka na wsi zabitej dechami to z tym ciężko. Bo albo tu dostaniesz po znajomości albo wciągnie Cię gdzieś rodzina - a z takimi faktami się nie dyskutuje. Tak czy siak próbuję dalej i nadal szukam czegoś co bym mogła robić (niekoniecznie już w moim zawodzie). I tak, ciągle chodzi za mną pomysł biznesu. Stworzenie czegoś swojego. Wiem już, że otwarcie mojego gabinetu masażu tutaj nie wchodzi w grę ale pomysł mam inny także... Wszystko wiem, plany mam ale nie dostanę dotacji z PUP bo rok temu odmówiłam pracy telemarketera i cóż, jeszcze do wiosny ten pomysł będzie tkwił w odmętach czeluści.
Jednak z dobrych wieści, będę częstszym gościem w gabinecie beauty - wiecie makijaże, te sprawy. Cieszy mnie to z tego powodu, że się trochę podszkolę w tym makijażu (zwłaszcza oczu) i będę mieć lepsze warunki do cykania fotek (bo lampy tam są!). Jak długo to potrwa i czy przerodzi się w coś poważniejszego to nie wiem - grunt, że spróbuję i ta propozycja naprawdę dodała mi skrzydeł (więc być może będzie tu więcej makijaży).
I w sumie z pozytywnych wieści odnoście pracy to by było na tyle.

 Jakoś ten grudzień nie nastrajał mnie świątecznie - dopiero taką magię świąt poczułam jakoś koło 15 grudnia kiedy z chrześnicą poszłam na jarmark bożonarodzeniowy. Kupiłyśmy ozdoby świąteczne, pośpiewałyśmy kolędy i razem z wszystkim czekałyśmy na zapalenie ogromniastej choinki. I uwierzycie jak Wam powiem, że w tamtym momencie zaczął padać śnieg? I tak, wtedy poczułam dopiero święta ♥ Chociaż nie usłyszałam w radiu ani razu Last Christmas (takie szczęście miałam :D).


Generalnie w tym roku zrezygnowałam z idei robienie prezentów - zawsze dawałam wszystkim jakieś upominki a w tym nie. Taki bunt, zwłaszcza że to robię jako jedyna osoba w domu. Także prezenty miałam tylko dla małej i dla mamy (mamie i dziecku się nie odmawia ;D).

Co dalej? Święta mogę podsumować jako jedno wielkie obżarstwo sałatką jarzynową i parówkami i rybą ... Czekaniem na śnieg, którego nie było i pomysłem co robić w sylwestra... I też się rozchorowałam, 3 dni przed sylwkiem złapała mnie gorączka, a gardło boli mnie do dziś - dzięki!

I w sumie na tym bym mogła skończyć ten jakże głupi wywód bo nic ciekawego się nie działo ale , ale co to było za zakończenie roku! Tak samo jak w ubiegłym roku mój Karol 1 stycznia szedł do pracy i to na poranną zmianę więc wiadomo było, że spędzimy go w domu. Myślałam że po prostu walniemy się przed tv i to wszystko. A z tego zrobiła się mała domówka na 5 osób (Ania, dziękuje Tobie za to!♥) gdzie o północy mogłam pić dziecięcego szampana w towarzystwie (bo Karol rzecz jasna spał). Jednak nie to było ważne. Ważne to było, że będąc sami ten gamoń kleknął i poprosił mnie o rękę :O. Niby coś czułam bo mówił, że jeszcze w tym roku ... Ale moje reakcja zabiła wszystko - ja jak to ja, do przewidzenia zaczęłam się śmiać i stwierdziłam 'nie wiem' :D. Tak. Jestem okropna, ale w końcu patrząc na niego powiedziałam 'tak' przez co przypieczętowałam jego los (a on nie wie co go czeka! :D).


I w sumie, z domu wyjeżdżałam jako panna, wróciłam jako narzeczona a więc ten rok musi być dobry i musi w końcu być mój co nie?

No to hop, siup jak to u Was po tym grudniu, który był dość leniwy?:)

  • Share:

You Might Also Like

0 komentarze