14:00

Sierpniowe denko #12

Tylko kilka dni zostało by ten piękny, bardzo gorący miesiąc odszedł w niepamięć. Koniec miesiąca to czas na kolejne rozliczenie się z denka ( prawdę mówiącć muszę kupić większy karton do opakowań bo już się to nie mieści:P)


Dziś bez zbędnego gadania przechodzę do konkretów ( jakoś ostatnio się rozleniwiłam, wybaczcie mi ten stan :P)


1. YR odżywka odbudowująca ...- o niej pisałam tutaj,  po tym jak przez nią włosy mi leciały na potęgę jakoś zraziłam się do tej marki, mam nadzieję, że to tylko chwilowe bo chciałabym wypróbować zachwalaną płukankę octową z malin ;)
2. H & S szampon eukaliptusowy -  w sumie używała go moja mama, bo ja problemu z łupieżem nie mam ale lubię to uczucie chłodu, które przy nim mamy :P. Obecnie kończę wersję cytynową i powiem Wam, że mało czym się różnią :P
3. Baikal Herbals, szampon... -o tym gagatku pisałam ostatnio, klik, co do niego to mam mieszane uczucia, z jednej strony ograniczył wypadanie, z drugiej strony matowe włosy i ten brak dozownika!
4. Timotei, drogocenne olejki, mgiełka upiększająca - kupiłam bo kosztowała jakieś 5 czy 6 zł, ale oprócz 'szlachetnego' zapachu to ona nic nie robiła, kompletnie na nic nie wpływała ;)


5. Avon, arbuzowy płyn do kąpieli - dawał mega dużo piany czyli tak jak lubię! A zapach? bardziej chemiczny niż arbuzowy a szkoda ;(
6. Wellness & Beauty, żel... - a o nim było tu, mój pierwszy produkt tej marki, który okazał się zwykłym żelem, chyba za bardzo nastwiłam się na wielkie 'wow' ;)
7. Avon, Planet Spa ... - o peelingi była mowa tu, dla mnie to przeciętny ździerak, z kosmiczną ceną regularną i  perfumowanym zapachem, chociaż oczyszczał dobrze :)


8. The Body Shop, krem do rąk -  miałam wersję waniliowego creme brulee, jeszcze raz dziękuję Aguś <3 ;**, niesamowicie wydajny ( chociaż niespodziewałam się tego) a przy tym pachniał tak słodko, że chciało się go zjeść! <3
9. Avon, foot works, krem intensywnie zmiękczajacy skórę stóp - lekki, o fajnym mentolowym zapachu ( prawie jak pasta do zębów :P) ale zbytnio nie zauważyłam by coś zmiękczał :-D
10. Butterfly, matująca baza - tsaa użyłam góra 3 razy reszta wylądowała w koszu! Niemiłosiernie zapycha! Tylu 'gości' na buzi dawno nie miałam ;/


11. All abot beauty, nawilżający balsam do ciała - a tego gagatka dostałam, dopiero później zauważyłam, że ma argan w składzie! A kysz! Mazał się po ciele, nie wchłaniał się w ogóle był cały na 'beeee' ;D
12. Nivea energy fresh - piękny zapach trawy cytrynowej! Niestety na moja wzmożoną potliwość kulka za słaba ;(
13. Evina, zywacz do paznokci - nie będę przepłacać skoro ten koszuje 1 zł ;P


14. Tołpa, mydło borowinowe - miała być recenzja ale nie ma i nie będzie, bo żadnego działania nie odczułam o.O i ten zapach, w domu mi mówili, ze 'cuchnie' ;/

Mydełko z Nivea jagoda i mleko pachnie jak baton w czekoladzie - obłęd! <3 Zużyłam jedną próbkę Garniera magicznego  :D, płatki z Lidla - całkiem dobre, chociaż biedronkowe lepsze no i nawilżane chusteczki tym razem z Aro to już stały bywalec :D

Więcej śmieci nie mam, a jak tam z Waszymi pustakami?:)
Copyright © 2016 Rupieciarnia drobiazgów , Blogger