21:17

AVON Planet Spa, głęboko oczyszczający peeling do twarzy

Każda z nas chociaż raz trafiła na taki kosmetyk, który przy pierwszym użyciu nas nie zachwycił, nie porwał - dopiero przy głębszym i bliższym spotkaniu odkrywamy na czym polega jego fenomen lub pownniśmy wiedzieć co jest w nim takiego 'wow'- i tak też jest w przypadku dzisiejszego 'szarego' bohatera. Ale czy 'szarym bohaterem' się zachwyciłam?


Cóż przyznaję się - gdyby nie promocja w katalogu - 9.99 zł to bym w życiu go nie kupiła! Normalnie serię Planet Spa ( każdą) omijam szerokim łukiem, bo czasem się zastanawiam skąd biorą ich ceny :P

Od producenta:


Oczywiście nasza skóra jest całkiem dobrze oczyszczona, odświeżona i przyjemna w dotyku. Jeśli macie problemy z przetłuszczaniem się strefy T ( uff! odpukać bo moja 'mieszanka' mi tego oszczędza!) to będziecie z niego zadowolone - wiem, bo sprawdzałam na siostrze, która była zadowlona ( bagatela, póżniejsze 'świecenie się' objawiło się na drugi dzień w porze popołudniowej, a nie z samego rana jak to bywało).

Skład:


Nic mnie nie uczuliło, nie podrażniło czy co tam jeszcze mogło wyjść ( żadnych obcych! też nie było :P)

Peeling zamknięty jest w poręcznej, szarej plastikowej tubce wykonanej z miękkiego plastiku. Zamykanie na 'klik' nie jest zbyt mocne - przy silniejszym otwieraniu łatwo o jego urwanie :P. Z wydobyciem scrubu nie ma problemu - dozownik nie jest ani za duży ani za mały.


Jeśli chodzi o konsystencję to jest ona dość zbita ( na pierwszy rzut oka) i posiada liczne drobne ( żeby nie powiedzieć 'mikroskopijne' bo przeciez ich nawet na zdjęciu nie widać!) drobinki, które nie rozpuszczają się zbyt szybko -  za to jest ich tyle, że można je wyczuć na całej buzi. Tutaj jestem zawiedziona bo liczyłam, że chociaż drobinki okażą się ciut większe! To tak jakbyście zmieszały gęsty krem z solą - prawie to samo, z tą różnicą, że nasz scrub pachnie  perfumeryjnie i przez chwilę czuć jeszcze ten zapach. Na plus jego wydajność - używam go 3 razy w tygodniu i po 1,5 miesiąca dobijam do dna .

Suma sumarów nie rozumiem zachytów nad tym srubem - dla mnie to przeciętny ździerak, na dodatek perfumowany,a cena regularna 25 zł za  75 ml to już lekka przesada!. Mimo dobrych efektów ja już do niego nie wrócę - peeling za 8 zł zrobi to samo ;). Oczywiście scrub możecie zamówić u konsultantek.
Copyright © 2016 Rupieciarnia drobiazgów , Blogger