Too Faced Just Peachy Matte Eye Palette

By Justyna Wiśniewska - 00:12

Nadeszła ta chwila! Wiele z Was czekało na ten wpis, często sama mówiłam 'będzie, będzie w tygodniu' i prawdę mówiąc na moim gadaniu tylko się kończyło. O ile łatwiej poszło mi w tym przypadku zrobienie zdjęć (tylko trzy sesje były!) to przelanie moich myśli na temat tej palety jest trudne. Trudne tym bardziej, że w dobie tego jak się ją zachwala, a ja widzę jej wady. Tym bardziej, że ja swoją paletę mam od początku grudnia nim jeszcze weszła do oferty naszej Sephory - za mną pół roku użytkowania w różnych warunkach. Pół roku mi pokazało jak początkowy zachwyt z kosmicznej pigmentacji zmienił się w małe rozczarowanie. Myślę, że po pół roku mogę powiedzieć o niej wszystko co trzeba wiedzieć (nie żeby recenzje po miesiącu stosowania palety były złe - w jej przypadku musiałam mieć całkowitą pewność). Teraz tą pewność mam ;)



Przyznaję się - sama ją zachwalałam pod niebiosa, naprawdę robiłam to tak gorączkowo, że jeszcze moment a z języka by mi się lukier sypał! Zrobiła na mnie dobre wrażenie, a to pierwsze wrażenie było fenomenalne! Wygląd, zapach, konsystencja - było pięknie a ja już byłam zakochana! Po miesiącu użytkowania moje gorące uczucie zaczęło słabnąć, po dwóch miesiącach byłam w kompletniej rozterce a po trzech? A po trzech z podkulonym ogonem wróciłam do Chocolate Bar i gorąco ją przepraszałam za tą 'zdradę'. Owszem nadal ją używam, nadal coś tam do niej czuję ale nie jest już to tak gorące uczucie jak na samym początku ;)

Paleta Just Peachy Mattes wzbogacona jest odświeżającą brzoskwinią i słodką śmietanką figową, w naszej ekskluzywnej, nowoczesnej formule matowego komfortu, dając intensywny kolor, doskonale wtapiający się w skórę. 
Stwórz niezliczone wersje makijaży dzięki 12 matowym odcieniom ciepłej brzoskwini, kremowego masła i głębokich brązów, które pachną i dają wrażenie... och jak rozkoszne!



Tak jak w przypadku jej starszej siostry Choclate Bar urzekło mnie słodkie opakowanie w złoto różowym kompaktowym pudełku. Jako iż to moja trzecia paleta TF (druga z serii brzoskwiniowej) to zdziwiłam się, że ma w sobie magnez (?) - wiecie, w sensie, że ładnie się klei do pozostałych metalowych  palet :D. Dbałość o detale jak zwykle jest porażająca czy to w kwestii zamykania / otwierania w postaci złotych małych brzoskwinek czy zwykłego różowego kartonika. Jak to bywa w paletach TF mamy tu ogromne lusterko - dla mnie to wielki plus bo właśnie tą paletę zazwyczaj biorę jak jadę do Karola na weekend a nie chce mi się lecieć pod lustro do łazienki ;).
Zapach - tutaj wiem, że jest tyle samo jego zwolenniczek co jego przeciwniczek - mi się podoba bo na mój nos pachnie brzoskwiniowym, musującym Piccolo! Jest bąbelkowo i naprawdę słodko ale wiem, że są osoby dla których ten zapach jest męczący.
Cienie - 12 różnych odcieni, 1.25 g małej uroczej 'kratki' (cała paleta 15 g), dla porównania cienie z Chocolate Bar to tylko 0.95 g więc jakby nie było Just Peachy ma 'więcej' do zużycia.
Pigmentacja - z początku byłam z niej mega zadowolona - powiedziałam nawet 'to kosmos' ale dopiero z biegiem czasu zauważyłam w niej wady. Nie jest to kosmos: jest i źle i dobrze, z czego to dobrze dla mnie ma znacznik średniej pigmentacji. Z całej palety tylko 4 odcieni mają kosmiczne nasycenie i właśnie ta czwórka ratuje wszystko! A jak to wygląda pojedynczo napiszę przy swatchach ;)

Są tutaj cienie z których strasznie się sypie i tego ukrywać nie będę, są też takie, które dają piękny efekt za pierwszym pociągnięciem pędzla ale również mamy jeden odcień - kameleon bo on tak nie do końca jest czystym matem! A skoro o matach mowa - wiele osób narzeka, że nie ma tutaj jednego błyszczącego cienia i tu się zastanawiam czy do naszej sprzedaży weszła paleta z inną formułą (moja paleta była sprowadzona ze Stanów)? Właśnie przez ten jeden cień zastanawiam się czy formuły tych palet są nadal takie same ;).



Na pewno dzięki średniej pigmentacji (niektórych) odcieni można zbudować piękny makijaż oka ale, ale no właśnie - w moim odczuciu łatwo zrobić sobie jedną kolorystyczną plamę na powiece mimo różnych odcieni (np. połączenie Fresh Picked / Peach Cobbler czy też Just Peachy/ Peaches and Crem) może tak wypadać (albo ja nie mam ręki do tego). Sęk w tym, że na powiece mogą wyglądać niemal identycznie.  Tak przy Chocolate Bar może wydawać się, że faktura cieni jest tępa - bardzo mylne! Nabiera się na pędzel przyjemnie (niżej napiszę, które się sypią), fajnie się na nich pracuje i mają taką fajną aksamitną formułę.

Uff pora na watche (które robiłam 3 razy po 20 zdjęć by wyszły takie jakie mają być ;D). A zaczniemy od pierwszego rzędu czyli pierwsza czwórka:

  • Peach Meringue - pierwszy cień i jeden z dwóch najjaśniejszych odcieni. To właśnie jeden z tych, które mocno się sypią :/. Kolor prawie cielisty (choć bardziej przypomina puder), używam go jako 'bazę' i prawdę mówiąc używanie solo nie wchodzi w rachubę bo znika po jakiś 2 godzinach (nawet po podbiciu bazą),
  • Peach Tea - mogłabym go nazwać 'nude idealny'. Kolor, który nie do końca jest brązem - bardziej to taki lekko morelowy odcień. Praktycznie się nie osypuje ale minus ma taki, że jak kolega wyżej bardzo szybko znika z powieki,
  • Peach Cobbler - to jeden z moich ulubionych odcieni z całej palety. Miedziany/ ceglasty odcień, który pięknie podbija tęczówkę oka i idealnie współgra z moimi rudymi włosami. Zaskakująco dobrze trzyma się na powiecie, no dobra wytrzymuje jakieś 3 - 4 godziny bez podbicia bazą,
  • Peach Tart - to jeden z tych odcień, których pigmentacja to kosmos! Brąz, czysty brąz bez żadnych podtonów o mega trwałości, bez podbicia bazą trzyma się jakieś 6 godzin w pięknym stanie. 
  • Peach Butter - niestety, to drugi dzień, który pyli się jak diabli, jest o ton ciemniejszy niż Peach Meringue ale używanie solo? Niemożliwe bo zaraz go nie ma ;/,
  • Just Peachy - to naprawdę śliczny kolor brzoskwini! Bardzo często go noszę, na powiece wygląda ładnie ale najlepszą pigmentację otrzymacie gdy nałożycie go palcem! Nie wiem czemu ale po nałożeniu pędzlem ledwo go widać, choć straty nie ma bo trzyma się jakieś 3 godziny ,
  • Peach Punchy - cudny kolor, który się sypie! Ładny ale ma trochę kiepskawą pigmentację bo on jak koleżanka wyżej nie chce pracować z pędzlem, u mnie na powiece nałożony pędzlem zostawia czerwoną krechę - tylko tyle. Dopiero wklepany opuszkami palców mogę cieszyć się ładnym kolorem ale co z tego skoro trzyma się góra 3 godziny?
  • Just Ripe - bardzo ciężko dostrzec różnicę między nim a Peach Tart, prawda? Różnica jest mała bo owy gagatek może lekko wpadać w fioletowy ton. I tak, kolejny z mocną pigmentacją i dobrą trwałością.
  • Peaches and Cream - to bardziej rozbielona siostra Just Peach, delikatna i ze słabą trwałością,
  • Fresh Picked - to brąz wpadający w brzoskwinkę, miły przyjemniaczek, z zadowalającą trwałością,
  • Peach Sangria - kameleon! Jedyny odcień w palecie, który połyskuje na fioletowo! Daję słowo wygląda jakby miał drobinki! Piękne bordo złamane fioletem, kosmiczna pigmentacja i trwałość, cudnie wygląda na oku (powiedzcie, że widzicie tą delikatną, fioletową poświatę?). No ale się sypie ociupinę ... (i tak mu to wybaczam!),
  • Chocolate Dipped - najlepsza pigmentacja i trwałość. Chłodny brąz, bardzo odznaczający się. 
To co mogę o niej powiedzieć więcej to fakt, że jak schodzi to po całości! Są momenty, że obojętnie, które odcienie użyję (nie licząc tych mega napigmentowanych) to po 2  3 godzinach nie ma po cieniach ani śladu. 

Dla kogo? Dla jasnej karnacji a przede wszystkim dla rudzielców ;D. Mówię Wam jakikolwiek cień wezmę to nie wyglądam jakby właśnie uciekła z psychiatryka! Podoba mi się w niej to, że po prostu i zwyczajnie pasuje mi do kudłów i karnacji :D.

Warta ceny? Zdziwię Was ale nie. Nie jest warta i mimo, że lubię ją na swój sposób to po użytkowaniu przez tyle miesięcy wiem, że sama bym nie kupiła.  Owszem zrobisz nią dzienny / wieczorowy makijaż, owszem wygląda pięknie ale zabrakło mi czegoś w niej - zresztą spójrzcie na swatche - kolory nie różnią się zbyt mocno prawda? 

Sephora, 185 zł.

O palecie pisały też:

Ania ---> klik
Magda ---> klik

  • Share:

You Might Also Like

0 komentarze