10:09

Clarins Eclat du Jour Daily Energizer [ tonik- żel - krem]

Tej marki chyba nie trzeba nikomu przedstawiać.  Nie ma chyba też osoby, która choć raz nie słyszała o ich kultowym mazidle do ust ( o którym była mowa ---> tu).
W freworze świątecznej  bożonarodzeniowej gorączki moja bratnia dusza, siostra Aguś ♥♥ podarowała mi zestaw kosmetyków właśnie tej marki. Bardzo ale to bardzo długo tkwiły one nietknięte w kartoniku i czekały aż w końcu zlituje się nad nimi i pokaże odrobinę świata ;D.  Jedynie co to strzepywałam kurz z nich  ;D. A tak na serio, gdy jakoś w marcu wszystko pokończyłam do buźki przyszedł ich czas ;D. Jakimś dziwnym trafem moja siostra zna mnie tak dobrze, że prawie wszystko od niej mi pasuje. W marce pokładałam duże nadzieje, teraz kiedy moja kosmetyczka znowu jest bogatsza o ich produkty to wiem, że dogadujemy się idealnie - przynajmniej z kolorówką ;) A tak samo moje pierwsze spotkanie z pielęgnacją marki Clarins okazało się bardzo na plus!


Świąteczny zestaw zawierał mini tonik, mini żel i pełnowymiarowy krem. Całość zapakowana była w przepiękną ( ogromną) kosmetyczkę. Jako, że każdy z produktów możecie kupić osobno postanowiłam napisać kilka słów na temat tych mini ( skoro i tak mało nie kosztują to warto wiedzieć czy się opłaca kupić).

Daily Energizer Cleansing Żel

Pod działaniem wody delikatny żel zmienia się w jedwabistą piankę. Usuwa wszelkie ślady makijażu i zanieczyszczenia. Nawet najdelikatniejsza skóra jest perfekcyjnie czysta, świeża i rozświetlona.

‎‎‎‎Łagodne składniki myjące zapobiegają wysuszaniu skóry na skutek stosowania twardej wody i przynoszą komfort skórze.‎ 


Daily Energizer Wake - Up Booster

Bogata w esencje roślinne, pobudzająca esencja nadaje skórze zdrowy wygląd oraz oferuje wyjątkowe uczucie komfortu podczas aplikacji. Cera jest nawilżona, wygładzona i promienieje blaskiem przez cały dzień. 




Pierwsze co mnie zdziwiło w żelu to jego konsystencja - niebywale gęsta, nie uciekająca między palcami. Pod wpływem wody faktycznie stwarza ona przyjemną delikatną piankę. W kwestii jego działania nie mam mu nic do zarzucenia. Producent obiecał, producent spełnił.  Rzeczywiście żel przynosi komfort skórze - zostawia ją dobrze oczyszczoną, lekko jakby rozświetloną. Do usuwania makijażu mam mleczka i płyny ale produkt jako ten 'kolejny' etap w pielęgnacji idealnie zmywa jego resztki, pozostawiając skórę aż wręcz 'skrzypiącą'. Zdarzyło się, że żel dostał mi się do oka - jednak nie podrażnił czy nie spowodował łzawienia/szczypania. Jego zapach jest najbardziej delikatny w tym przypadku - lekko owocowy i szybko znika ;(. Ta mini tubka wystarczyła mi na 2,5 tygodnia użytkowania rano i wieczorem.

Tonik ma ciut mocniejszy zapach. I to wcale nie w złym sensie. Tutaj bardziej czuć to owocową nutę - dla mnie pachnie on brzoskwiniami ;D!, cudownie ♥. Konsystencja jest lekko pomarańczowa i wodnista jak w każdym toniku ;D. To co zauważyłam po użyciu to fakt iż moja buzia dostała jakąś tam dawkę nawilżenia - nie był to ogromny jej pokład a jednak! Sam lotion na skórze zostawia lepką warstwę, która po kilku sekundach całkowicie zanika. Pokusiłabym się o stwierdzenia, że produkt matowi skórę - a przynajmniej zostawia cerę w takim fajnym 'gładkim' uczuciu. Trudno mi stwierdzić czy faktycznie promienieje blaskiem przez cały dzień, przez jakiś czas na pewno ;). Moje mini starczyło dłużej niż żel - wytrzymało 3 tygodnie.

Obie miniatury pozytywnie mnie zaskoczyły i są warte każdej wydanej kwoty  - i tu nie chodzi  tylko o dobre działanie ( no dobra, też bo i żaden mnie nie uczulił czy coś), ale skoro mini mi służyło tak długo to wydajność pełnowymiarowych produktów byłaby zadowalająca.



Idealna pielęgnacja nawilżająca na dzień dla kobiet po 20-stym roku życia. Krem o wyjątkowo łagodnej konsystencji pozostawia skórę miękką i sprężystą, nadając jej promienny, zdrowy wygląd. Nie powodująca nadmiernego błyszczenia się formuła doskonale nadaje się jako baza pod makijaż. Testowany dermatologicznie. Nie powoduje powstawania zaskórników. 

I moja wisienka na torcie ♥, zamknięta w ciężkim, pomarańczowym szklanym słoju dopracowanym w każdym detalu! Ale od początku: konsystencja kremu jak dla mnie jest taka masełkowata - lekka i przyjemna, a zarazem ogromnie treściwa bardzo szybko wnika w głąb skóry. Tak jak pisze producent idealny krem jako baza pod makijaż - zero jakiegoś rolowania się czy zwijania. Pierwsze co mnie oczarowało to ten brzoskwiniowy zapach, który tu jest najbardziej wyczuwlany z całej trójki i który po prostu czuć na buzi ( a weźcie się nim posmarujcie, wyjdzcie na dwór i niech zawieje wiatr - padłam jak ten zapach poczułam! ♥♥). Rozświetlenie - to pierwsza rzecz którą zauważyłam podczas stosowania kremu. Z dnia na dzień moja cera wyglądała na bardziej wypoczetą, promienną i bez skazy. Odnoszę wrażenie, że co rano skóra tylko na niego czekała - dawka nawilżenia jaką mi zagwarantowała była wystarczająca. Moja strefa T w ogóle się nie błyszczy ( jak już to bardziej mogę mieć suche policzki) ale w tym przypadku nie ma świecenia się jak kula dyskotekowa :D

Przyczepię się do jednego - w okresie tym zimniejszym ( marzec / przełom kwietnia) krem był idealny! Moja skóra wręcz go spijała i odwdzięczała się pięknym wyglądem. Zero niespodzianek, zero nieprzyjaciół. Jednak gdy na dworzu temperatura zaczynała rosnąć krem inaczej mi się zachowywał. Zauważyłam, że w cieplejsze dni jak i ten obecny okres podczas codziennego stosowania pokazują się niespodzianki. Z początku myślałam, że może to coś innego mi tak powoduje jednak zgadałam się jedną dziewyczną na Instagramie, która właśnie podczas używania tego kremu miała taki sam problem. Wtedy go na trochę odstawiłam - cera się uspokoiła a  krem stosuje teraz tylko 2 - 3 razy w tygodniu i odbywa sie bez komplikacji, jednak na tą cieplejszą porą krem jest zbyt bogaty dla codziennego użytku.



Tak jak pozostała dwójka krem zaskoczył mnie wydajnością. Murawane dwa miesiące jak nic ;). Ja powoli dobijam dna, mimo ograniczenia w używaniu a już mi szkoda, że się kończy.

Krem z chęcią sobię sprawię ale na ten okres jesienno - zimowy, wtedy będzie idealny a teraz na wiosnę / lato poszukam czegoś jeszcze lżejszego ( o ile to możliwe).

Wszystkie trzy produkty kupicie na stronie clarins.pl w cenach: żel 59 zł / 75 ml; tonik 125 ml / 89 zł oraz krem 30 ml / 95 zł.


Copyright © 2016 Rupieciarnia drobiazgów , Blogger