Aura Mugler

By Justyna Wiśniewska - 23:35

Drugi dzień. Drugi dzień ślęczę nad tym wpisem by powiedziecie Wam co myślę o najnowszym zapachu Mugler'a. Pustka w głowie. Niemoc. Kompletne 'powieściowe'  fiasko. Katastrofa. I choć się staram, choć wysilam się na potęgę to nie umiem stworzyć kompletnej i pięknej historii dla tego zapachu. Nie umiem. Nie chcę. Nie będę. Powszechnie wiadomo, że Mugler to nie moje klimaty i nie było jeszcze zapachu, który w jakiś sposób by mi się spodobał. Nie było. Nie ma. Nie przewiduję, że takowy będzie. Wiedziałam jak będzie z Aurą od momentu pierwszego newsa o tym zapachu. Wiedziałam, że nie dla mnie, że będzie dziwnie, że nie powinnam w ogóle się do niego zbliżać. Nie posłuchałam. Aura trafiła na moją półkę. I co? Było tak jak myślałam. Ale chwileczkę, pokażę Ci Aurę swoimi oczyma!


A teraz usiądź, zamknij oczy i pozwól, że pokaże Ci świat zielonego klejnotu. Siedzisz już wygodnie? Gotowa do podróży? Wyobraź sobie, że zostajesz bez niczego. Bez żadnej materialnej rzeczy, bez głupiej pasty do zębów, kosmetyków, kapci, szczotki czy swojej ukochanej koronkowej bielizny. Mało tego zostałaś wyprowadzona w 'pole'. Zimno, deszczowo, na ciele gęsia skórka a Ty kompletnie nie wiesz o co w tym wszystkim chodzi i po jaki czort znalazłaś się w tym miejscu. Strach, oszołomienie, podniecenie, łzy w oczach, prawdziwy lęk i kropla instynktu - czy z tego może wyjść coś dobrego?

Spontaniczne nuty serca: dzika liana
Roślinne nuty serca: absolut kwiatu pomarańczy, liście rabarbaru
Zwierzęce nuty serca: wanilia bourbon, Wolfwood, dzika liana

Coś mówi Ci 'działaj', mózg szepcze 'czekaj', serce się boi a jedyną rzeczą, którą Ty chcesz zrobić to usiąść i płakać. Nie możesz. Bo pada. Bo zimno. Stąpanie po mokrej ziemi, po mokrej trawie boso nie należy do przyjemnych rzeczy. Trzęsiesz się. Zaciskasz pięści, podnosisz głowę do góry, zamykasz oczy i po cichu modlisz się o jakiś znak. Czekasz aż deszcz dotknie twoje skóry, aż poczujesz się pewniej, aż w końcu lęk zostanie zastąpiony ciekawością i ekscytacją. Ruszasz. Szukasz. Eksplorujesz. I jedyna myśli, która Ci towarzyszy to zdanie 'to wszystko jest popieprzone i dziwne'!.



Miejsce jest specyficzne. Mokre, zielone i na swój sposób brzydko urzekające. Dostrzegasz nici pajęczyny i małe pajączki, widzisz wędrujące mrówki. Zmysły się wyostrzają, wzrok się przyzwyczaja a każdy Twój krok ginie gdzieś w gęstwinie mokrej zieleniny. Tu jest wszystko. Tutaj możesz czuć się pewnie i komfortowo ale też to miejsce może wyzwolić w Tobie pierwotny lęk i obawy: czy dam radę? Patrzysz pod nogi, krzyczysz na widok żaby, serce bije Ci szybciej i już wiesz: ja tutaj nie należę. Wake up wake up!

Ja tak mam z Aurą. Nie dla mnie. Nie dla mojej mamy. Po prostu nie. Dziwna, jest dziwnie i osobliwie i z całą pewnością to zapach 'trudny' w odbiorze. Może się nie znam na zapachach, może to dlatego, że nigdy Mugler mnie nie interesował ale tutaj, zielony klejnot potwierdza wszystkie moje słowa, które kiedyś powiedziałam na temat marki.
Love or hate? Czy ktoś go kocha? Z całą pewnością tak bo sam zapach jest tak inny, nieoczywisty, tak wyróżniający się na półkach że znajdzie swoje zwolenniczki, które oddadzą mu swoją duszę. Ale ja nie. Aura jest dziwna. Zbyt zielona. Zbyt bujna. Zbyt mokra. Zbyt ziemista. To tak jakby ktoś w tak pięknym flakonie zamknął kawałek lasu, w którym padało od kilku dni. Specyficznie. Jest bujno i 'życiowo'. Nie wiem jak to opisać ten zapach jest 'żywy'. Może to przez ilość zieleniny w nim - osobiście brakuje mi jeszcze aromatu pająków/ węży/ komarów i można czuć się jak w lesie. Nago. W środku nocy. Temu mówię nie.

Nie czuję nic innego oprócz zapachu mokrych liści, wydeptanej trawy czy mokrej gleby. Nosząc go czuję się jak w lesie, w którym będę musiała zeżreć robale aby przetrwać. Inność niekoniecznie mi odpowiada ale ta w wykonaniu Muglera - cóż przyznaję zapach jest tak stworzony, że trzeba go poznać ale mało kto da mu się uwieść. Bo kiedy ja zamykam oczy mając Aurę na sobie czuję się źle. Osaczona, w pułapce, w potrzasku. I to uczucie mi się nie podoba. 



Kiedy pokazano zdjęcie falkonu powiedziałam 'ło uj, brzydki' i wiecie jak się pomyliłam! Dopiero na żywo to zielone serce skrada całe show! Piękne, dopracowane, oszlifowane i jestem pełna podziwu (szkoda tylko, że zapach w środku taki meh (a raczej mech!)). Trwałość? U mnie przeważnie w granicy 5 - 6 godzin w chłodniejsze dni i zazwyczaj przy szóstej godzinie zmywam ten zapach bo nie wytrzymuje z nim ale spokojnie jak się robi cieplej pachnie krócej ale jeszcze bardziej intensywnie (przynajmniej na mnie - ble!)

Bardzo żałuję (hahha, nope), że nie czuję tutaj nic innego niż ogromny , mokry las (z potworami). Nie czuję nic słodkiego, nic kwaśnego, nic subtelnego. Dziękuję ale panie Mugler my to się nigdy nie polubimy. 

Sephora, 30 ml/ 279 zł; 50 ml/ 389 zł; 60 ml/ 529 zł; 100 ml/ 459 zł. 

Aaaa wpadajcie do dziewczyn i sprawdźcie jak Aura wypadła u nich:

Agata ---> klik
Kasia ---> klik
Marta ---> klik

  • Share:

You Might Also Like

0 komentarze