Milani Cosmetics Amore Matte Lip Creme Babe ( 23) & Baked Blush Corallina (08)

By Justyna Wiśniewska - 11:23

Czasami na widok nowych rzeczy potrafię się ślinić godzinami. Bardzo często zdarza się tak, że leżą one zamknięte w pudełku jak najcenniejsze skarby. Ich otwarcie grozi palapitacją, niemym zachwytem i obłędnym wzrokiem sroki. Tak już jest, że gdy w moje malutkie łapki trafiają kosmetyki dotąd nieznanych mi marek, które szturmem są zachwalane przez zagraniczne bloggerki to naprawdę ciężko mi uwierzyć, że ja mam coś tak  pięknego , wszak głupi ma szczęście ;D Tak też było z kosmetykami Milani, które kilka tygodni temu do mnie dotarły. Już na samym wstępie, gdy tylko rozpakowałam paczkę wiedziałam. Wiedziałam, że z tego połączenia, z tej pomadki i  z tego różu będzie miłość ♥


Zarówno na Facebook jak i na Instagramie powiedziałam, że oba produkty jakby stworzone z myślą o mnie. O mnie jako o konkretnym typie urody bo jako rudzielec czuję się dopieszczona: pomadka pięknie komponuje się z usianą twarzą piegami zaś róż? O mamo, on jest konkretnym cudotwórcą!

Baked Blush Corallina (08)

Ten jedwabisty róż może być wykorzystywany w różnoraki sposób. Konturuje, rozświetla i dodaje blasku. Wypiekany, dzięki temu można budować krycie od delikatnego po bardzo mocne. Dodaje policzkom blasku i ciepła. Opakowany w piękne puzderko w lusterkiem i pędzelkiem do aplikacji. Pojemność: 3,5 g.



Corallina to zaraz po moim ukochanym Fusion Soft Light Smashbox'a róż najczęściej używany. Połączenie koralu, pomarańczy i takiej lekkiej czerwieni może sprawiać wrażenie groźnej faktury w użytkowaniu. Owszem uprzedzam pigmentacja różu jest fenomenalna i tutaj wystarczy jedno pociągnięcie pędzlem by nadać buzi ciepła, w innym przypadku można stworzyć ogromną lekko brzoskwiniowo - koralową plamę ;).

Sam róż ma jedwabistą strukturę, nie sypie się i bardzo dobrze trzyma się pędzla. Plastikowe pudełko skrywa w sobie małą 'galaktykę' ( u góry), jednak gdy otworzycie drugą część opakowania mamy ukryte lusterko oraz specyficzny pędzelek. Ok fajnie, że marka pomyślała, pędzelek fajny jednak ma dość sztywne włosie i używałam go może ze dwa razy, zdecydowanie w tej kwestii wolę moje Hakuro ;)


Ku mojemu zdziwieniu złoty plastik jest bardzo wytrzymały i wcale nie wygląda tandetnie - ja lubię po prostu to opakowanie a zwłaszcza zawartość ;). Róż zawiera w sobie drobinki, które delikatnie rozświetlają cerę i tak jak pisze producent zapewniają jej blask. Jako fanka delikatności mi wystarczy jedno pociągnięcie pędzlem by uzyskać zadowalający efekt, jednak sądzę że jakbym nabrała wprawy to i więcej machnięć by nie zaszkodziło ( nie polecam tym, które nie mają pewnej ręki w różu) z tego względu, iż Corallina pięknie komponuje się z moimi rudymi włosami. Trwałość różu jest imponująca - trzyma się cały dzień, nie wymaga żadnych poprawek ;).

Amore Matte Lip Creme Babe (23)

Wyjątkowy matowa pomadka do ust marki Milani Cosmetics z nowej kolekcji, charakteryzująca się intensywnymi, trwałymi kolorami a delikatna kremowa konsystencja nie obciąża ust. Idealne wykończenie makijażu wieczorowego jak i dziennego. Precyzyjny aplikator pozwoli perfekcyjnie podkreślić kształt twoich ust, przyciągając spojrzenia. Poj. 6 ml

Nie lubię matów. Nie wiem ile razy to powtarzałam jednak gdy poznałam ten produkt zmieniłam zdanie! Maty w jego wydaniu wręcz kocham! 
Formuła jak najbardziej kremowa, jedno góra dwa pociągnięcia dają przepiękny efekt na ustach. Mat od Milani nie wysusza, nie zbiera się w kącikach, nie jest ciężki. Aksamitne wykończenie, które nam oferuje jest pełne barwy i właśnie tu tkwi cały sekret makijażu - pomadka zawsze gra główną rolę.
Mój odcień Babe to przepiękny róż - nie jest ani cukierkowy, niektórzy mówią, że sprawia wrażenie neonowego jednak moja cera i 'uroda' ( hahahahah) idealnie sprawia, że kolor staje się 'poważny'.


Opakowanie pomadki nie różni się niczym szczególnym od tych , które mamy dostępne na naszym rynku. Babe ma śliczny lekko słodki zapach, konsystencję która dzięki kremowości lekko wygładza strukturę ust. Pędzelek typowy dla takich produktów - bardzo mi pasuje bo najpierw idealnie mogę obrysować usta zaś później szerszą stroną wypełnić nim całe wargi. 
Trwałość - jeśli nie jecie i nie pijecie mat trzyma się do 5 godzin ( wiem że niby GR więcej ale ich pomadki przesuszają moje usta). Jednak jeśli jecie / pijecie pomadka schodzi w wolnym tempie - u siebie zauważyłam, że wytrzymam jedzenie, picie jednak po 2, 3 godzinach zaczyna się zjadać od środka ust ( maty tak prawidłowo schodzą) co może lekko przerażać. Mat schodzi całkowicie, nie wgryza się i nie zostawia śladów po sobie. Owszem możecie nanieść poprawki na schodzącą pomadkę jednak to wytrzyma jakieś 1,5 godziny po czym zacznie się rolować wiec jak już to polecam nakładać ją od nowa ;)


No i przyszła pora na prezentację - mam nadzieję, że coś zauważycie ;)
P/s pierwsze zdjęcie ust zostało zrobione 4 godziny od nałożenia ( widać, że pomadka zaczyna się od środka zjadać) ;)







Ok, mam nadzieję, że pomadkę jak i róż widać ;)
Oba produkty wpisały się idealnie w moje gusta, zresztą jako rudzielec czuję się w nich świetnie ;D I śmiało mogę polecić Wam oba ;)
Produkty Milani dostaniecie m,in na glowstore.pl . Róż kosztuje około 54 zł / 3.5 g zaś pomadka około 50 zł / 6 ml. 

  • Share:

You Might Also Like

0 komentarze