11:16

BALEA, masło do ciała White Passion

Wiem, wiosna i te sprawy. Motylki, żuczki i bączki zaczynają fruwać i rozsiewać tą specyficzną wiosenną aurę. W kąt idą okropne, grube swetry, wełniane czapy jak i ciężkie i treściwsze smarowidła do ciała. Skoro wiosna zaczyna rozkwitać a Twoja szafa wypełnia się lżejszą stertą ubrań, pragniesz i by Twoje ciało doznało lekkich formuł. Na nic ciężkie masła czy balsamy, w ruch idą mleczka i wszystko co choć odrobinę jest lekkie jak fruwający w koło Twojej głowy motyl. To nie czas gdzie Twoja skóra potrzebuje ogromnej dawki nawilżenia bo na dworzu panuje ziąb a w domu mamy przecież kaloryfel na full! Przecież ani ja ani Ty, nie zamierzasz 'ubrać' ciepło swojej skóry, skoro my same zaczynamy rozbierać się coraz więcej ( słońce i te sprawy).
 Ale zaraz, zaraz , ja? Ja właśnie wieczorami rozpieszczam swoje ciało i moją ogromniastą powierzchnię użytkową najbardziej treściwym masłem jakie znam! Bo to, że ja powoli zaczynam zrzucać zimowe ubrania nie znaczy, że moje ciało pozbawię czegoś maksymalnie dobrego!
Co to, to nie ;D


Chciałabym powiedzieć, że to już ostatni produkt Balea jaki Wam pokażę, ale niestety nie ;D. Do znudzenia, a przynajmniej dopóki moja Julia mnie tym rozpieszcza będę starała się aby większość kosmetyków ujrzało światło dzienne. Zwłaszcza ten. Skoro jesteście ze mną już dłuższy czas to wiecie, że jestem marudna i wybredna ( tak uważa xxx osób ;D) i ciężko jest abym coś naprawdę nazwała 'cudem' ale cóż.... ta chwila nadejszła! Przed Wami mój odkryty cud! ♥

Delikatne relaksujące masło do ciała, o zapachu świeżych białych kwiatów i owoców Acai znakomicie nawilża skórę. Przeznaczony do codziennej pielęgnacji, wszystkich rodzajów skóry w szczególności dla suchej skóry. Rewelacyjna kremowa konsystencja, wspaniale się  rozprowadza. Inspirujący zapach rozpieszcza Twoje zmysły. Produkt wegański, przebadany dermatologicznie. 



Baleowe masła od dawna były na mojej liście do wypróbowania - nie wiedząc czemu mój instynkt mówił ' będziesz z tego romansu zadowolona!'. I się nie mylił! Robiąc research na blogach masła są wychwalane, są ochy i achy jak i troszkę przykrych słów np. z powodu dostępności no ale przecież nie można mieć wszystkiego ;D

Jedyne co mnie w tym maśle wadzi to ten opis producenta - masło jest cudowne a ktoś wciska tylko dwa koślawe zdania by zachęcić mnie do zakupu? No way! Nie kupiłabym! Dla mnie ten opis to mało, a ja zuważyłam znacznie więcej i więcej Wam powiem.

White Passion oczywiście nawilża tak jak nam obiecują ale proszę Was co to za nawilżenie? Dawno, ale to dawno moja skóra nie czuła takiego komfortu - komfort, który zapewnia wielogodzinne nawilżenie ( pokusiłabym się o kilkudniowe nawet stwierdzenie no ale się przecież myje i to zmywam :P). Rzecz jasna mamy wszystko co się z tym wiąże: miękka, aksamitna skóra itp. itd.
Czy dla wszystkich rodzajów ?
 Owszem ale niewątpliwie producent ma rację dedykując produkt suchej skórze bo wiecie ono działa jak opatrunek, jak magiczne dmuchnięcie na 'ała' przez naszą mamę. Smaruję nim wszystko, dłonie, stopy, ciało i za każdym razem czuję 'moc'. Czuję, że skóra zaczyna żyć, pić i tętnić. Mogłabym je używać non stop. Za każdym razem wprawia mnie w nieme zdumienie fakt, iż jeden produkt pozbawił mnie szorstkości, dogłębnie nawilżył, poprawił lekko wygląd, zapewnił wszystko co potrzebuje a co raczej pragnie moja skóra!



Plastikowe pudełko nie różni się niczym od naszych smarowideł. Mamy sreberko?. Mamy.
Ktoś teraz powie 'i to ma być Twój cud? Dobry efekt zamknięty w plastikowym pudle?' A no tak.
Tutaj kieruję się tezą 'wygląd to nie wszystko' - ten niepozorny okrągły pojemnik z zewnątrz skrywa w sobie wielką siłę.
Wizualnie mnie kupiło a co ze środkiem i tym co kryło pod sobą sreberko?

Wyżej widzicie skład - zaraz na czole mamy wodę i masło shea i to właśnie ten gagatek sprawił, że każde jego użycie to czysta frajda! ( a ten alkohol pomińmy nie ważny - też musi być!)

To co ujrzałam było nie do opisania. Miałam kiedyś masło z Joanny w konsystencji było jak budyń, idelane do rozprowadzania - lekko gęste i lekko lejące się . Tutaj tak nie ma.
Po oderwaniu srebereka doznałam szoku - doczynienia mamy z stałą konsystencją, nic się nie rusza, nic nie leci: to tak jakbyśmy miały styczność z jakąś stałą masą, której nawet woda nie straszna i wtedy też zwątpiłam czy taka gęsta masa, którą można nabrać łyżką , która się będzie trzymać i nigdy nie spadnie będzie odpowiadać mojej skórze. I czy ja sobie z nia poradzę? W końcu pierwszy raz miałam aż tak TREŚCIWE smarowidło!



Myliłam się. Pierwsza aplikacja była dziwna. Wtedy myslałam, że masło jest zbyt gęste i nie do wymiziania. Jednak w momencie gdy konsystencja dotyka Twojej skóry zaczyna się frajda. Masło zaczyna się tak jakby lekko topić sprawiając, iż skóra chętnie je przyjmuje w swoje 'szeregi'.
Nie bieli, rozprowadza się idealnia, szybko się wchłania, nie zostawia tłustych plam więc możemy zaraz się ubierać. To masło jest naprawdę bogate i treściwe!

Kwestią gustu jest zapach: producent mówi o świeżych kwiatach jednak ja tego nie wyczuwam. Owszem woń jest lekka, przyjemna, może odrobinę kwiatowa, ale czasami też pudrowa. Trochę podobna do perfum. Aromat jest na tyle subtelny wręcz prawie  'relaksujący'. Nawet na drugi dzień jest lekko wyczuwalny - na szczęście nie drażni nosa!.


Jest gęste jest i także mega wydajność! Używałam od początku marca i dopiero widziałyście je w denku! W okresie zimniejszym będzie jak kompres na skórne bolączki ale teraz gdy robi się cieplej skóra reaguje na nie też ochoczo. Nadal jest kompresem, nadal łagodzi wszelkie podrażnienia i nadal jest moim ulubieńcem♥

Coś co na początku zbiło mnie z tropu okazało się w użyciu rewelacją. Rewelacją na tyle iż poprosiłam Julię by mi przywiozła kolejne opakowanie ( które czeka na swoją kolej ;D).

Nad czym ubolewać? Nad dostepnością bo nadal pozostaje nam Dm lub internetowe drogerie z niemieckim produktami ( jednak tu najdroższa wychodzi przesyłka). W kilku miejscach widziałam już napis 'wycofano z oferty' co mnie smuci bo mam nadzieję, że dotyczy to sklepu bo naprawdę zacznę płakać jeśli ze stałego asortymentu!
Dla mnie masło White Passion jest cuuuuuudowne!

Za 200 ml zapłacimy 17.50 zł. Póki co można je dostać tu --->klik
Copyright © 2016 Rupieciarnia drobiazgów , Blogger