08:06

Smashbox, puder rozjaśniający Fusion Soft Lights / Baked Starblush

Są takie produkty do których potrafię wzdychać tygodniami - godzinami mogę wgapiać się na zdjęcia, na ich prezentacje tłumacząc sobie 'nie, ja wcale Cię nie potrzebuję! Nie przydasz mi się , będziesz tylko się kurzyć, mam inne, pilniejsze wydatki niż Twój zakup!'. No ale nie zawsze wygrywa mój 'zdrowy' rozsądek, tym bardziej jeśli widzę ten produkt już milionowy raz a on wręcz krzyczy ' przestań mi się w końcu opierać!'. No ale jak miałam mu tego odmówić? *.*


Markę Smashbox poznałam w marcu dzięki ich pomadce Be Legendary i od razu przepadłam!
Wiecie, po pomadce chciałam więcej, chcę więcej  i powoli staram się 'kolekcjonować' produkty tej marki - w momencie gdy widzę hasło "SMASHBOX" moje opieranie się jest na nic, bo jak nie teraz to za miesiąc , pół roku i tak ten produkt u mnie wyląduje i tak jest w przypadku Fusion Soft Lights <3

Dostępny jako paleta pięciu kolorów zestaw pozwoli Ci zaoszczędzić czas, który musiałabyś poświęcić na dobór pasujących odcieni.



W moim przypadku ten puder używam wyłącznie jako róż / rozświetlacz. I ten sposób mi odpowiada ;).

5 kolorów - jedna kompozycja - jedna spójność. 
Kolory można łączyć lub używać oddzielenie - zazwyczaj oddzielnie używam tylko bieli, pozostałą czwórkę łączę by uzyskać jeden róż ( chociaż oddzielenie wyglądają również czarująco).

Ja wiem, to nie jest produkt typu 'must have' - dla mnie to małe puzdereczko skrywa w sobie odrobinę elegancji i dziewczęcego, nie nachalnego uroku ;).

Małe czarne, plastikowe pudełeczko mieści w sobie 8.5 g - dla jednych to mało dla innych to dużo ale z całą pewnością jest to produkt, który zostanie doszczętnie zdenkowany ( przeraża mnie szybkość jego ubywania ;x).

Aplikacja to czysta przyjemność - nic nie pyli, nic się nie osypuje, a sam produkt idealnie trzyma się każdego pędzla!


Fusion Soft Lights  do dodatek, który doda cerze lekkości, blasku, żywej energii.

Cała 'fantastyczna piątka' jest perłowa ale nie mówimy to o żadnym krzykliwym błysku w stylu lat 80 / 90, gdzie na ciało / włosy/ twarz stosowało się tonę brokatu.

Subtelność, łagodność jest jego zaletą ale też i wadą. Nie ukrywajmy ja jestem typowym bladziochem i nie wystarczy mi jedno czy dwa muśnięcia pędzlem - nasze pierwsze 'zbliżenia' określam słowami' JEDEN WIELKI RÓŻOWY PLAC' dokładnie wyglądałam jak przemalowana 'ruska lala' ;/. Dopiero po jakimś czasie, masie prób i wysublimowanym połączeniu koloru mogę się cieszyć subtelnym rumieńcem na buzi!



Powyżej możecie zobaczyć rozświetlacz w dwóch światłach ( zdjęcia zostały tylko wyostrzone).

Na mojej buzi jest delikatnie, subtelnie - żeby zobaczyć 'błysk' musiałybyście stać ze mną prawie 'nos w nos'.

Smashbox kolejny raz rozkochał mnie w sobie! <3 Uwielbiam go nakładać, nosić i się nim cieszyć,
Inwestycja w niego to był strzał w dziesiątkę! 

Część z Was może go u mnie nie zauważyć ale ta ilość jest wystarczająca <3


Puder rozjaśniający możecie dostać w dwóch odcieniach: Baked Starburst oraz moim - Baked Starblush dostępnych w Sephorze w cenie 149 zł.

A na koniec zajrzyjcie do kusicielek, który też pokazywały ten produkt!

Aguś, Pralinka , Agata <3


Copyright © 2016 Rupieciarnia drobiazgów , Blogger