Eveline Wonder Match

By Rupieciarnia drobiazgów - 10:39

 Czy jest ktoś kto nie słyszał o tym podkładzie? 'Najlepszy z drogeryjnej półki' tak się mówi o nim w kuluarach. Czy zasłużenie? Kiedy zaczęłam go stosować kilka miesięcy temu moja zdanie było wręcz odwrotne niż można wyczytać w opiniach a teraz? Teraz się waham czy powiedzieć o nim, że jest dobry i mogę go śmiało polecić czy jest TYLKO ponadprzeciętny ale ma dobre zadatki by stać się tym naprawdę wartym polecenia produktem. Generalnie zawsze było tak, że to co chwalą w sieci, to co ma rzesze fanów u mnie się nie sprawdzało (kultowy podkład Catrice Liquid Camouflage jest tego naprawdę dobrym przykładem) ale z Wonder Match przeszłam od nienawiści do miłości (dobra, lekkiego zauroczenia).

Nie skupiłam się za bardzo na opiniach o nim. Nie wczytywałam się głębiej w treści (wystarczyło mi pierwsze zdanie jaki jest wspaniały!), nie starałam się porównywać swoich odczuć względem niego do 'widzianych' recenzji. Podeszłam do niego z czystą kartką, na chłodno - i naprawdę o wiele lepiej mi się go testowało. Bo teraz w pełni mogę docenić i jego zalety i jego wady. 

To kosmetyk, który przykrywa wszystkie niedoskonałości cery. Kamufluje cienie, zaczerwienienia i zmiany pigmentacyjne. Posiada doskonały stopień krycia, przy jednoczesnej, lekkiej konsystencji. W swoim składzie posiada kwas hialuronowy i wodę termalną.  Dostępny w 6 odcieniach, które idealnie współgrają z odcieniem skóry.

Po pierwsze: on lubi nawilżoną skórę. Naprawdę się z nią lubi więc jak dla mnie cery suche powinny sobie go odpuścić. Im lepsze nawilżenie tym lepiej on wygląda na buzi. Po drugie: niestety, ale lubi podkreślać skórki czy suche partie (u mnie to np czoło i bardzo mocno potrafił to podkreślić). Dlatego - patrz pkt pierwszy :D. Po trzecie: damn, jak on dobrze wygląda na tej buzi (pomijam te dni gdzie mi podkreślił suche skórki :D), pięknie wtapia się w skórę i daje cudowny efekt 'mokrej/ wilgotnej' cery. 



Doskonale ujednolica, nie oksyduje w ciągu dnia i dopiero po jakiś 5/6 godzinach zauważam, że lekko się ściera na skrzydełkach nosach. Naprawdę daje dość naturalny efekt (tak to kolejny podkład u mnie, którego zwyczajnie nie widać - mało tego, ciągle słyszę, że jakoś blada z nim jestem albo kompletnie nie widać, że mam makijaż na twarzy :D

Faktycznie ma lekką konsystencję, którą najlepiej się nakłada gąbeczką i daje najlepszy efekt. Ani pędzel ani palce się do tego nie nadają. Dla mnie ten stopień krycia idzie w kierunku umiarkowanym - lekkie zaczerwienienia, drobne skazy ładnie przykrywa natomiast nie jest to żadna typowa 'tapeta', 'szpachla' ani podkład który tworzy maskę na twarzy. Wygląda na buzi naturalnie, dobrze i świeżo. Generalnie ja daję zawsze jedną warstwę - i moje piegi i tak przez nie widać, więc nie wiem dokładnie jak ocenić ten jego kamuflaż (a może taki mój urok z nimi :D).

Kompletnie nie czuję w nim żadnego okropnego aromatu - może ma jakąś pudrową woń przyprószoną kwiatkami ale mój nos wychwytując to nie uważa tego za jakiejś tragedii. Plus za ładne opakowanie - trochę mi się kojarzyło z opakowaniem Physicans Formula :D. Minus za pompkę (przynajmniej u mnie) - generalnie lubię podkłady z pompką (wiadomo, wygoda i prostota) ale ta pompka na początku mi się mocno zacinała ale jak już ją jakoś ogarnęłam to niestety (albo stety) zamiast ładnie dozować produkt to ona go zwyczajnie wypluwa gdzie często / gęsto coś podkładu zamiast na gąbce ląduje u mnie na zlewie/ bluzce czy w innym miejscu.

Bardzo dobrze współgra z każdą poranną pielęgnacją / setem makijażowym i nie powoduje żadnych niespodzianek. Nie jest też produktem, który się wyświeca (jest glow ale bardziej w wersji naturalnej a nie nachalny jak kula na dyskotece), nie zdarzyło mu się by się rolował, zbierał w załamaniach ... tylko lubi podkreślić te sucharki ... (jeśli byście przyjrzały się na zdjęciu po prawej to zauważycie takie podkreślenie) 

e

To nie jest zły produkt. Poprawnie dobry. Nie dla sucharków i kogoś gdzie pielęgnacja to typowe 'minimum'. On musi mieć dobre podkłady nawilżenia bo bez tego nie da rady i będzie ogromne rozczarowanie. Na skórze wygląda pięknie, naturalnie i można czuć się w nim dobrze (nie straszne mu zimno/ upał bo wygląda naprawdę ok) ale jak czytałyście całość - ma swoje kaprysy. 

Nie wiem jak to jest z innymi pompkami - moja jest tragiczna. Dostępny w sześciu odcieniach (dla mnie z śmieszną numeracją :D) gdzie mój odcień to najjaśniejszy z gamy 05 Light Porcelain i jest cacy, naprawdę. 

Cena - od 30 zł do 50 zł co dla mnie jest ogromnym zdziwieniem, chociaż może to słowo 'luksusowy' sprawiło, że za te 30 ml (jak na markę Eveline) płacimy jak za zboże ;D

Znacie? Polubiliście?;D 


  • Share:

You Might Also Like

0 komentarze