Lambre Pearl Line Eye Cream / perłowy krem regenerujący

By Justyna Wiśniewska - 10:11

Mój stosunek do kremów pod paczadełko zna chyba każdy - przez większość czasu ich nie stosowałam bo żadnych problemów z tą okolicę nie miałam. Wraz z wiekiem poszłam po rozum do głowy, posłuchałam się kilku osób i tak oto takowe produkty zasiliły moją kosmetyczkę. Na łamach bloga nie zdarzyło się bym wychwalała taki produkt - czy to krem od AA czy Bioderma; one zawsze dla mnie były przeciętne. W pewnym momencie po prostu założyłam, że nie znajdę kremu który wybije się poza przeciętność i zapewni mi coś więcej 'niż połowiczne obietnice producenta'. Wykorzystywałam wszelkie próbki dostępnych kremów pod paczadełko - żaden mnie nie zachwycił ( mówię tu o tych ogólnodostępnych), chociaż był jeden ideał: Kiehl's Midnight Recovery Eye on był cudowny ale cenowo nie moja bajka także tkwi na 'wishliscie' :D. Jednak przecież musi być taki ideał wśród tańszych odpowiedników, prawda? 
Gdy wybierałam produkt z oferty Lambre do testów wiedziałam, że to będzie krem pod paczadełko. Z początku wybrałam inny krem, jednak kierowana przeczuciem spytałam się czy on będzie dla mnie odpowiedni, wtedy przemiła Pani z marketingu poleciła mi inny, odpowiedni dla mojego wieku, który okazał się .... strzałem w dziesiątkę!


Nie miałam problemu z tą okolicą, jednak teraz jest inaczej. Jak wiecie zmagam się z moim kolanem co wpływa na jakość snu - zdarza się, że budzę się 4 - 5 razy w nocy ( głównie z powodu bólu) , po czym trudno mi już zasnąć. Są momenty gdzie pół nocy nie śpię a w dzień czuję się potwornie zmęczona. Na tym wszystkim najbardziej cierpi moja okolica paczedełek. Chociaż nie mam opuchnięć czy perfidnych worów pod nim to pojawiają się liczne linie i czasem sine plamy. Z dużą nadzieją podeszłam do tego kremu i się nie zawiodłam!



Zadbaj o promienną skórę wokół oczu. Dzięki unikalnemu koncentratowi Eyeliss - Haloxyl i witaminom, krem regenerujący Pearl Eye Cream pomoże Ci pozbyć się opuchlizny i cieni pod oczami oraz oznak zmęczenia. Poprawia mikrocyrkulację krwi w naczyniach krwionośnych co zwiększa jędrność skóry wokół oczu. Wygładza zmarszczki i zapobiega ich powstawaniu. Skóra wokół oczu staje się napięta i jędrna.
  • Zawarty w kremie koncentrat Eyeliss-Haloxyl usprawnia mikrocyrkulację krwi w naczyniach krwionośnych, co zwiększa jędrność skóry wokół oczu, zmniejsza cienie i opuchliznę pod oczami
  • Wygładza istniejące zmarszczki i wstrzymuje pojawianie się nowych
  • Ujędrnia, regeneruje i świetnie wpływa na elastyczność skóry
  • Zmniejsza oznaki zmęczenia skóry, dzięki czemu drobne zmarszczki tzw. „kurze łapki” stają się mniej widoczne
  • Chroni przed negatywnym wpływem środowiska
Wszyscy też wiecie, że jestem kosmetycznym 'dziwadełem' - nic się przede mną nie ukryje, znajdę wadę i nie ważne czy ten produkt kupiłam sama czy dostałam do testów. Zachwalanych produktów u mnie przybywa ( powoli a jednak!) i ten kremik dziś znajdzie się w tym gronie jednak ma jedną techniczną wadę, ale o tym pózniej.

Lambre Pearl Line Eye to krem, który można stosować zarówno w dzień jak i w nocy. I w obu przypadkach mamy różne działanie co mnie z początku zdziwiło.
Z początku czyli przez pierwsze trzy dni używałam krem tylko na noc, dopiero później zaczęłam stosować go co rano i wtedy dopiero zobaczyłam różnicę między porami stosowania.

Na dzień: teraz nie wyobrażam sobie nie wstać, nie oczyścic twarzy i nie nałożyć tego kremu. On jest jak delikatny a skuteczny zastrzyk energii! Ta jedna formuła, która na noc zachowuje się inaczej w dzień błyskawicznie wchłania się w skórę jest lekka, pozostawia na niej delikatne nawilżenie i taką wiecie aksamitność. Czasem z rozpędu zaraz po jego nałożeniu nakładałam cienie do powiek - nic sie nie działo, nic się nie rolowało czy ważyło, odniosłam nawet wrażenie, że krem jest dla nich świetną bazą! I tym mnie całkowicie kupiło: nie dość, że od samego rana moja skóra pod paczadełkami dostaje kopa to nie muszę dodatkowo inwestować w bazę pod cienie D

Na noc: I zwalniamy - takie odnoszę wrażenie za każdym razem gdy używam go na wieczór. Tak jakby konsystencja była już inna, treściwsza, cięższa i bogatsza, tutaj już nie ma natychmiastowego wchłaniania, trwa to wolniej i przez dobre kilkanaście minut czuję go na skórze - i tak naprawdę wieczorem mi to nieprzeszkadza. To tak jakby kompres na okolicę paczadełek - moja skóra po prostu cieszy sie chwilą i 'upaja' kremem nie spiesząc się z niczym. Na sam wieczór nawilżenie też jest większe.



A jak to jest gdy połączymy te wszystkie jego właściwości poranno - wieczorne? Jest cudnie!
I mogę sie podpisać pod obietnicami producenta ( a wiecie, że rzadko to robię). Ten krem jest dla mnie ratunkiem na obecny czas - rozjaśnił moje 'sine' okolice, zlikwidował pojawiające się linie, dodał spojrzeniu 'lekkości' a sama skóra pod paczadełkiem stała sie bardziej jędrna i gładsza. W tym przypadku jestem oczarowana jego działaniem ♥ 
Czy to tylko krem do skóry suchej? Sucha skóra w tej okolicy go pokocha za dogłębne nawilżenie ale i myślę, że każdy rodzaj będzie zadowolony z niego.

Co do składu wiem, że wiele z Was powie 'jest taki sobie' bo nasz ekstrakt z pereł jest tam gdzieś w 'tle' ale mamy też tutaj olej winogronowy, skwalan z oliwek ( SQUALANE) czy też Haloxyl. Ale chyba najważniejsze jest, że krem nie podrażnia, nie powoduje łzawienia czy szczypania.



Sam krem przyszedł do mnie w zafoliowanym, przepięknym kartoniku. O ile rzadko mówię o wyglądzie takich rzeczy to naprawdę tutaj marka w tej kwestii bije na główę inne marki - dawno nie widziałam tak dopracowanej szaty graficznej.

Pearl Line Eye Cream można postawić na równi z kosmetykami luksusowymi - widzicie jak on wygląda? Biel i złoto to ponadczasowe połączenie, które w jego przypadku jest strzałem w dziesiątkę! Na mojej półce zdecydowanie się wyróżnia ( gincie tubki :D). Szklany , ciężki pojemniczek zakończony pompką , z miniamlistycznym akcentem szaty graficznej - czy można chcieć już większej swobody w używaniu? Chyba nie!

I tutaj mamy tą jedną wadę - wadę techniczną. Gdy kremik do mnie dotarł z radością dziecka, które otrzymuje prezenty dobrałam się do opakowania. Rozerwałam folię, wyciągam cudo z kartonika naciskam pompkę i co? NIC! Sprawdzam czy nie ma zabezpieczenia ale nie, przez 10 minut bawiłam się w zgadywankę, naciskanie pompki ale krem jak nie leciał tak nie leciał. Aż w końcu rozkręciłam górę ;D. Patyczkiem, którym zakończona jest nasz pompka przemieszałam konsystencję, zakręciłam i cudo! W końcu mogłam się cieszyć kremem! ;)



Później już taka sytuacja miejsca nie miała - pompka działa bez zarzutu. Sam krem ma taką maślaną konsystencję, na pierwszy rzut oka wydaje się lekka a zarazem treściwa ale dopiero tak jak wyżej Wam pisałam widać różnice w jej zachowaniu. I to nie jest jeden z tych kremów, których trzeba wydobywać tonami - dzięki pompce swobodnie mogę dozwać sobie jego ilość i tak: jedna, pełna pompka to za dużo bo po posmarowaniu okolic paczadełek i tak Wam zostanie kremu, dla mnie najlepszą opcją jest pół pompki i cieszę się, że w tym przypadku mogę po prostu tyle wydobyć.

 Dla mnie kremy pod tą okolicę nie muszą pachnieć jednak tu mamy jeden ze śliczniejszych zapachów - coś jakby kwiatowego , subtelnego - mi się podoba bo na paczadełkach i tak go nie czuję ;D.

Nasze 15 ml  ( tak to jest 15 ml chociaż opakowanie wydaje się większe) należy zużyć w ciągu 6 miesięcy jednak jestem pewna, że krem zużyję w połowie tego czasu. Obecnie u mnie w użyciu jest bodajże 6 czy 7 tydzień i patrząc na zawartość ( po odkręceniu pompki) została mi jego połowa. 

Czy już wiecie, że krem pokochałam? ♥ I nie nie mówię tego dlatego, że go 'dostałam' ja nie z tych osób. Oczywiście na samym początku był mały zgrzyt ale działanie tego kremu, jego design kupiło mi totalnie! ♥

Krem dostaniecie na stronie marki ---> klik. Za 15 ml zapłacimy 32. 50 zł co dla mnie to są śmieszne pieniądze skoro uświadczyłam tak dobrego działania ;). I jak widać można dostrzec perełkę!
A no i zapraszam Was na stronę FB marki .

A co Wy mi polecicie po paczadełko?;)

  • Share:

You Might Also Like

0 komentarze