20:57

Balea Locken : Power Spray & szampon

Posiadanie burzy loków wprawia w osłupienie nie tylko osoby, które na nas spoglądają ale nas same.  Zdarza się, że moje loki czy tez innych posiadaczek owej czupryny budzą zazdrość wśród 'prostowłosych' - cóż ten świat jest tak urządzony, że my kręconowłose chce mieć proste kłaczki a one wręcz na odwrót. Nasze loki wymagają specjalnej pielęgnacji - nam nie wystarczy zwykły szampon. Odpowiedni skręt, odpowiedni błysk naszych plecionek otrzymamy dopiero gdy nasze włosy nam powiedzą co potrzebują. Pielęgnacja loków jest specyficzna - do mnie moje loki mówią, one mi wskażą jaki olejek tolerują, jak bardzo uwielbiają proteiny. Żeby pięknie wyglądały coraz częściej sięgam po produkty przeznaczone wyłączenie do nich - etykiety ze słowami 'dla włosów kręconych' kuszą mnie skutecznie i to właśnie ostatnimi czasy zaczynam coraz bardziej ufać takowym spcyfikom. O moje rude loczki zadbała też Julia, która robiąc mi paczkę z marką Balea wsadziła w nią duet to tych zadań - czy się sprawdził?


Taaaak, znowu Balea ale co ja na to poradzę? :D W skład zestawu, który otrzymałam od Julii wchodził szampon i spray ( coś jak nasz lakier). Pierwsze spotkania z oboma produktami były cudowne, zapowiadały miłość jednak z biegiem czasu widziałam wiele ale to wiele brzydkich rzeczy, które robiły te produkty ;x. A może zacznijmy od samego początku czyli szamponu!

Szampon do włosów kręconych marki Balea przeznaczony jest do codziennej pielęgnacji skóry głowy i dla wszystkich rodzajów kręconych włosów. Utrzymuje prawidłowe PH skóry. Nie zawiera oleju mineralnego, silikonu ani barwników. Lipidy i proteina nadają włosom elastyczność, nawilżenie oraz, promienny wygląd.



I było BIG LOVE ♥.
 Przynajmniej do jakiegoś 4 użycia tego szamponu! Ja po prostu byłam nim oczarowana - pięknie podkręślał skręt loków, włosy były odbite u nasady, czupryna wygląda na mającą większą objętość. Moje loczki błyszczały, podskakiwały a przy tym skóra głowy była porządnie oczyszczona, czego chcieć więcej skoro znalazłam ideał? ♥
Jednak po tym 4 razie, po kolejnym myciu włosy stawały się inne, rękami i nogami zapierałam się, że to nie wina szamponu i uparcie dalej go używałam szkodząc tym samym jeszcze bardziej! :(.
W momencie kiedy ja rano umyłam kłaczki ich stan na wieczór wyglądał tak: oklapnięte, matowe, pozbawione sprężystości, jednym słowem wyglądały jakbym ich te kilka godzin wcześniej nie myła! ;(
Zaczął mnie też swędzieć skalp - gdzie nigdy mi się to nie zdarzyło! Loczki a raczej strączki zaczęły szybciej się przetłuszczać ( gdzie tego problemu nigdy nie miałam!), zaczęły pojawiać się krostki we włosach ( do dziś walczę z dwoma) oraz łupież! No tego już było za wiele! Nasza miłość się rozpadła!
To było nie do pojęcia - nie przeczę ten szampon jest dobry i potrafi wydobyć to 'coś' z loczków ale nie jest stworzony do codziennego użytku jak pisze producent ( ja myję głowę co 2 - 3 dni). Doraźnie - raz na tydzień tak ale na dłuższą metę - no way!



Szata graficzna serii mi się podoba ale mam jedno ale: drogi producencie zmień te koszmarne tubki! Ich używanie to jeden wielki dramt! O ile z początku fajnie idzie wydobyć naszą maź to w momencie gdy ubywa jej połowa to  jest zgroza: tubka się wygina w każdą stronę, szampon lata po bokach, ścieka fuuuj! Nie złapiesz jej mokrymi łapkami bo po prostu się wygnie / zgniecie i ups - upadnie.
Szampon jak szampon, podczas mycia nie plącze włosów , pieni się też delikatnie. Perłowa konsystencja bardzo przypomina szampony Nivea i powiem Wam, że nawet podobnie pachnie, jednak tu zapach intensywnie  czuć tylko w tubce, no chyba raz wyczułam na włosach po pół godzinie i szybko się ulotnił.  Jeśli chodzi o wydajność, cóż ja zużyłam ciut więcej niż połowę, resztę wylałam po tych krzywdach ( a używałam jakieś 6 - 7 tygodni).

Spray dla włosów kręconych i falowanych - podkreśla skręt i przywraca loki bez życia do formy. Nowa formuła z systemem podkreślającym skręt daje widoczną doskonałość uczesania.



Dla mnie ten spray to zwyczajny lakier do włosów! Gdy czytałam info o jego stosowaniu była wzmianka 'stosować na wilgotne włosy' i zazwyczaj tak też robiłam. Rozpylanie jest bajecznie proste, więc bez problemu moje wilgotne loczki dostawały to 'cudo' a ja czekałam cierpliwie jak wyschły ( bo wiecie, nie używam suszarki :P). I co? Włosy miałam, loki miałam, skręt był ale nie zmienił się nic - na długość było tak samo. Wszystko wyglądało tak jakby w ogóle na włosy nie rozpyliłam tego spray'u! Zdziwiłam się - dotykałam swoje kłaczki a one były miękkie i delikatne bez żadnej warstewki typowej dla takich produktów , przynajmniej tak myślałam. Kiedy wieczorem szykowałam się do spania i zaczynałam przeczesywać włosy dopiero wtedy czułam, że miałam coś rozyplone na kłaczki! Gdzieniegdzie włosy były sklejone ( głównie od spodu) i ciężko szło je rozczesać - syf i mogiła !
Ok, pomyślałam skoro to spray i działa jak lakier ( bo ani trochę nie wpływa na skręt i jego formę tymi swoimi wspaniałymi właściwościami) postanowiłam go wypróbować na sucho i wiecio? Tutaj chociaż coś zauważyłam - moje loczki były sztywniejsze, nie sklejone ale takie 'sztywne', chodzi mi oto, że jak chciałam ułożyć fryzurę to się dobrze trzymały razem ;). Jednak na wieczór znowu walka z rozczesaniem tego lepkiego czegoś ...



Nie dajcie się zwieść! Chwytliwa nazwa nie kryje pod sobą nic innego jak zwyczajny lakieras do włosów. Oprócz tego różni się jeszcze wyglądem: smukła tubka z pompką gdzie atomizer się na zacina - brawo!.Jeśli tubkę weźmiecie pod światło to tadam - widać ile nam produktu zostało ;D.
W przypadku tego spray'u a raczej lakieru główną rolę odgrywa zapach: owocowy, słodki. Nie jest to zapach jaki znamy z naszych drogeryjnych lakierów. Pech chce, że woń trzyma się długo na włosach i czasem gryzie się z perfumami.
Drugi pech jest taki iż w przypadku częstszego używania spray'u nasze włosy tracą blask i stają się matowe ;(. Raz na jakiś czas - ok, użyj ale nie przesadzaj. Wydajność? Jak kto woli - ja stosują mało i teraz rzadko i szczerze to nigdy tych specyfików nie lubiłam więc będę ją miała na miesiące  jak nie lata;D

Balea Locken miała być świetna dla moich loczków. O ile szampon z początku był 'WOW" to późniejsze jego działanie sporo mnie rozczarowało i ja osobiście kręconowłosym nie polecam, zaś spray - zwykły lakier do włosów, który w zbyt dużych ilościach matowi kłaczki ;(/
Jednym złowem miało być dobrze a wyszło ... jak zwykle!

Serię dostaniecie w DM lub na mojadrogeria.eu. Szampon kosztuje około 11 zł / 250 ml a spray około 18 zł / 150 ml.

Miałyście jakieś włosowe kosmetyki z Balea? Co polecacie?
Copyright © 2016 Rupieciarnia drobiazgów , Blogger