09:08

Mary Kay zestaw Botanical Effects ( cera wrażliwa / mieszana / tłusta)

Używanie całej serii kosmetyków (podobno) daje lepsze efekty niż stosowanie pojedynczych produktów różnych marek . Powiem Wam szczerze, że sama rzadko sięgam po jedną konkretną serię - łatwiej mi jest kupować wszystko pojedynczo - żel z innej marki, maska z jeszcze innej , jednym słowem lubię różnorodność. Jednak przyszedł czas / moment i w końcu zebrałam się w sobie by w pełni odczuć zbawienną moc serii - padło na Mary Kay. Jednak zamiast wychwalać serię pod niebiosa będę sporo kręcić nosem! Oj tak, a nie bez powodu jestem  dziś MARUDĄ!


W skład całej serii wchodzi: żel oczyszczający, maseczka nawilżająca, odświeżający tonik oraz nawilżająca emulsja. Praktycznie mamy wszystko czego potrzebuje nasza skóra.  Moja seria jest skierowana do cery mieszanej ( takową mam), wrażliwej i tłustej; w ofercie też jest seria przeznaczona dla skóry suchej.


Szata graficzna jest prosta z zielonym liściem. Trzy produkty zamknięte są w miękkich tubkach, z zamykaniem typu klik ( przy masce macie to zobrazowane) i według mnie  nie jest to do końca dobre rozwiązanie ( np. w przypadku emulsji). Tonik posiada atomizer, który działa sprawnie jednak w jego przypadku  to opakowanie mi do niego nie pasuje.  Cała seria tak jak zapewnia producenta jest bezzapachowa ( doprawdy?). Żaden z produktów mnie nie uczulił i nie podrażnił ( tu mam na myśli, że mnie niczym nie obsypało :)). Każdy produkt posiada kartonik i mega ulotkę, która mogłaby robić za książkę ;), 

A teraz sprawdźmy jak sprawdziły się poszczególne produkty:


1. Żel oczyszczający.

Pożegnaj błyszczącą skórę; powitaj świeżość! Pokaż swojej skórze kto tu rządzi – oczyść pory i zapewnij jej matowe wykończenie dzięki roślinnym składnikom aktywnym skomponowanym właśnie dla niej.Skóra wygląda zdrowo i świeżo.
  • ​Delikatnie oczyszcza nie uszkadzając naturalnej bariery ochronnej skóry.
  • Myje i pomaga skutecznie oczyścić pory skóry.
  • Delikatnie usuwa nadmiar sebum i matuje.
  • Przywraca naturalną równowagę skóry. Pozostawia skórę oczyszczoną.
  • Daje uczucie świeżości, zapobiega błyszczeniu się.

Na jego temat nie powiem zbyt dużo... żel wystarczył mi na 6 użyć! Dosłownie! Nie mam pojęcia jak to możliwe ale użyłam go tylko 6 razy i nie zobaczyłam żeby był jakimś 'cudem'. Jego konsystencja jest dość gęsta,mętna wręcz śluzowata - opornie się ją rozprowadza na twarzy. Nie zostawia lepkiej warstwy, jednak mam wrażenie, że buzia po jego użyciu jest 'przesuszona'. Niby seria jest bezwonna ale używając żel ja czułam taki 'drewniany zapach' o.O. Poza tym po dostaniu się paczadełek diabelsko szczypał, powodował łzawienie. W kontakcie z wodą zmienia się w delikatną pianę ( o ile można to tak nazwać).




2. Odświeżający tonik.

Wygodna mgiełka w spray'u delikatnie usuwa zanieczyszczenia i nadmiar sebum nie wysuszając skóry.
  • Przywraca naturalną równowagę flory bakteryjnej skóry (przywraca naturalne pH skóry).
  • Koi i łagodzi podrażnienia.
  • Oczyszcza i ściąga pory, matuje
  • Daje uczucie świeżości


Wiecie toniki to ja wolę w 'klasycznej' odsłonie - czyli wylewam na wacik. Tutaj oczywiście możemy go odkręcić jednak ja zazwyczaj psikam na wacik ( żeby wacik w ogóle był mokry trzeba psiknąć xxxx razy). Sam w sobie produkt jest całkiem ok - fajnie odświeża, matuje na takim minimalnym poziomie jednak zostawia lepką warstwę ;x. Atomizer się nie zacina. I znowu powiem, że wyczuwam tutaj woń - wiem co pisze i zapewnia producent ale ten tonik po prostu pachnie alkoholem! I wiecie to taka woń alkoholu, której mój nos znieść nie może ;x.. Na opakowaniu można przeczytać, żeby nie rozpylać go bezpośrednio na twarz - prawda , próbowałam nie polecam. Po dostaniu się do oczu powoduje ich zaczerwienie i pieczenie, a jeśli mamy jakieś świeże krostki na buzi czy jakieś zadrapania  też będzie piekło.




3. Maseczka nawilżająca.

 Delikatnie złuszcza martwy naskórek, poprawia strukturę skóry. To pielęgnacja skrojona na miarę, składniki roślinne dobrane zostały do potrzeb danego typu skóry. Formuła preparatu, w swoim składzie zawiera kompleks roślinny bogaty w antyoksydanty.
  • Poprawia nawilżenie skóry, aby była gładka i odnowiona.
  • Delikatnie usuwa nieczystości, ożywia skórę.
  • Nie zawiera alkoholu, sztucznych barwników i dodatkowych nut zapachowych.
  • Skuteczna pielęgnacja, dedykowana jest również, nawet najbardziej wrażliwej skórze.

W tym przypadku obietnice producenta są spełnione w 100 %. Maska jest bardzo delikatna, po jej użyciu skóra jest dobrze nawilżona, aksamitna i promienna. Stosuję ją tak jak zaleca producent czyli 2 razy w tygodniu ( na zmianę z oczyszczającą maską z Avonu) i widzę sporą różnicę w wyglądzie skóry. Konsystencja gęstej pasty rozprowadza się bardzo łatwo na buzi - szybko też zasycha i podczas tego można poczuć uczucie 'ściągnięcia'. Zmywa się ją banalnie prosto!. Tutaj nie czuję już, żadnego zapachu ;). Minusem zdecydowanie jest wydajność - maska ( tak na moje oko) wystarczy na jakieś 12 - 13 zużyć ( po 5 użyciach miałam już połowę opakowania wykończoną). Z mojej strony powiem, że nie powinno jej się trzymać na buzi dłużej niż 10 minut - dlaczego? Trzymałam ją tak raz a skóra po prostu paliła mnie żywym ogniem, sorry lepiej trzymać ją krócej!



4. Nawilżająca emulsja

Konsystencja preparatu jest szybko wchłaniana przez skórę, przywraca jej nawilżenie i równowagę. To pielęgnacja skrojona na miarę, składniki roślinne dobrane zostały do potrzeb danego typu skóry. Formuła preparatu, w swoim składzie zawiera kompleks roślinny bogaty w antyoksydanty.
  • Skóra wygląda zdrowiej, jest odżywiona. Przywraca równowagę skóry.
  • Skóra pielęgnowana jest siłą antyoksydantów.
  • Nie zawiera alkoholu, sztucznych barwników i dodatkowych nut zapachowych.
  • Skuteczna pielęgnacja, dedykowana jest również, nawet najbardziej wrażliwej skórze.


Emulsja ma dość lejącą konsystencję i gdy tylko postawię 'normalnie' tubkę to wylatuje jej zbyt dużo ( i znowu na tym cierpi wydajność ;x). Już jej niewielka ilość pozwala nam na dostarczenie naszej buzi wszystkiego co chcemy - momentalnie się wchłania do matu. Po jej użyciu skóra jest miękka,dobrze nawilżona i taka 'milusia' w dotyku. Ja ją używałam głównie rano ( na wieczór mam co innego) i powiem Wam, że nie nadaje się pod każdy makijaż. Gdy nałożycie na nią bardziej lejący podkład to wszystko się roluje, ściera. Dobrze natomiast się spisuje gdy nałożę na nią  podkład Wake Me Up Rimmel'a.
 Jednak żeby nie było tak pięknie to są plusy chwilowe - na dzień dzisiejszy emulsja idzie w odstawkę. Powód jest jeden: moja cera z mieszanej stała się sucha, wręcz przesuszona. I naprawdę brakuje mi mojej mieszanki ;(. Dzięki emulsji ( albo toniku / lub obu razem) skóra schodzi mi niemiłosiernie ( mimo peelingów buzi) , jest szorstka a  każde jej potarcie powoduje 'skrzypienie' jak z horroru brr ;/.


Uff i mamy prawie koniec ;)
Po tej  serii mam dość - nie wiem czy kiedyś będę próbować kosmetyków z tej samej linii . Wiem, że u innych sprawdza się całkiem dobrze ale u mnie to jakaś klapa. Jednak jeśli miałabym kupić któryś produkt  ponownie to byłaby to maska

Zestaw możecie kupić na stronie Mary Kay o tu w cenie 249 zł. 

Jeśli jednak nie chcecie kupić całego setu to możecie produkty zakupić osobno w cenach:
emulsja 79 zł / 88 ml; tonik 59 zł / 147 ml; maseczka 64 zł/ 113 g; żel 59 zł / 113 g
Copyright © 2016 Rupieciarnia drobiazgów , Blogger