21:54

Vianek łagodzący tonik - mgiełka do twarzy

Kosmetyki naturalne to nie do końca produkty, które lubi moja twarz. Tak się składa, że nie należę i nie będę należeć do  osób, które przerzucą się na naturalną pielęgnację z prostej przyczyny ... nie sprawdza się u mnie. Już Wam powtarzałam, ubolewam nad tym faktem ale co zrobić skoro moja buzia nie toleruje większości naturalnych specyfików? Po przygodzie z kremem Sylveco, która skończyła się jednym wielkim koszmarem, to do tego typu specyfików podchodzę z dużą rozerwą, z taką dużą rezerwą, że marka Sylveco gościła u mnie raz (klik), Biolaven w ogóle mnie nie kusi i nie podchodzi zapachowo ale Vianek, właśnie to dziecko bardzo sprzyja mojej twarzy i podbija serducho. Miałam niebieską wersję tego toniku (nawilżającą) pora teraz na ostatnią nowość marki - wersję łagodzącą z ekstraktem z owoców róży, którą można było spotkać w lutowej edycji BeGlossy.


Ten tonik - mgiełka powoli podbija blogosferę i wcale się mu nie dziwię aczkolwiek jest jeden mały szkopuł w nim .. o tym poniżej! ;)
Niby wiedziałam czego oczekiwać jednak w odróżnieniu od jego siostrzanej, niebieskiej wersji jest zupełnie inaczej! I powiem Wam, że ta wersja o wiele bardziej mi odpowiada! ;)



Jest w nim coś takiego, coś co od pierwszego użycia mi powiedziało 'wow, on jest świetny'! I naprawdę im dłużej go używam tym bardziej się nim zachwycam! Ten produkt nie tylko spełnia to co obiecuje producent ale też spełnia moje wymagania w 100% bez zbędnego marudzenia (no może mam jedno zastrzeżenie no ale ...). A co takiego dostajemy kupując ten produkt?:

a) pięknie regeneruje i łagodzi podrażnienia, co za tym idzie wpływa kojąco na nie i niweluje jakiekolwiek oznaki szczypania czy zaczerwienienia (sprawdzone, po masce która wręcz mi paliła buźkę :P),
b) mam wrażenie, że lekko matuje, chociaż wiecie moja cera (mieszana ku normalnej) nie ma zbytnio przetłuszczających się sfer to zauważam, że po użyciu tonika - mgiełki cera jest 'zmatowiona',
c) odświeża i niweluje uczucie ściągnięcia co mi się bardzo podoba,
d) daje chwile wytchnienia skórze w upalne dni (choć było ich stanowczo za mało jak na razie) i tu nie ważne ile mam makijażu, spryskując z daleka na twarz (jedno psiknięcie wystarczy) idealnie wpisze się w jej aktualne potrzeby,
e) mam też wrażenie, że oprócz łagodzenia, efektu matowienia daje też delikatne nawilżenie, oczywiście nie jest zbyt spektakularne ale jest,
f) łagodny! Nie szczypie w paczadełka .


Vianek sprawdza się w ciągu dnia jak i na wieczór a przede wszystkim jest idealnym towarzyszem w ostatnim kroku demakijażu. I tu się szczerze przyznam, że nasz Vianek podbił moje serducho co nie lada wyczyn bo póki co największą miłością darzę mgiełkę Sampar (klik) to jednak mu się udało jakoś utorować sobie drogę na podium ;).

Tonik - mgiełka to nic innego jak zabarwiona na lekko żółto woda. Po odkręceniu widać, że dość mocno się pieni jednak to nie powinno nikomu przeszkadzać. Najśmieszniejsze jest to, że w moim odczuciu wersja nawilżająca (niebieska) była .. bardziej mokra! Dosłownie, przy niebieskiej wersji spryskując twarz ten produkt mi wręcz z niej spływał a w przypadku wersji łagodzącej tak nie jest.
Przyznam się szczerze, że nie mam pojęcia czym to jest spowodowane. Kolejną rzeczą, która mnie urzekła w tym produkcie to zapach: mi pachnie to jak delikatna marmolada różana! Apetycznie ale nienachalnie i nie przytłaczająco! ;)

Atomizer działa bez zarzutu, zazwyczaj na twarz wystarczą mi dwa psiknięcia po czym 'osiadły' tonik wklepują paluszkami, jednak gdy do aplikacji używam wacika kosmetycznego to nie żałuję go sobie! Mój wacik wręcz można wycisnąć z nadmiaru :D


Jedyny minus? A no taki, że tonik - mgiełka jest mega wydajny, tak wydajny, że ja dopiero po miesiącu stosowania (rano/ wieczór/ czasem w dzień) mam zużyte 1/4 opakowania i tu się pojawia problem .. ponieważ produkt trzeba zużyć w ciągu 3 miesięcy od jego otwarcia co jak co ale dla mnie jest niemożliwością (mimo, że go nie żałuję!).

O czymś zapomniałam? Chyba nie, musicie wiedzieć, że odpowiedni tonik to połowa sukcesu w pielęgnacji a zwłaszcza w oczyszczaniu i chociaż moje serce najmocniej bije dla mgiełki Sampar to dziecko marki Vianek godnie może je zastąpić. Moje wymagania sprostał, szkoda tylko, że część mi się zmarnuje (wątpię bym go zużyła w całości w te 3 miesiące).

Tonik - mgiełkę w wersji łagodzącej dostaniecie w drogeriach online lub sklepie Vianek ---> klik, 150 ml/ 18.99 zł.

P.s mało? U dziewczyn też o nim poczytacie ;):
Aga ---> klik
Malinka ---> klik
Copyright © 2016 Rupieciarnia drobiazgów , Blogger