Marcowe denko #17

By Justyna Wiśniewska - 19:37

Jak tak patrzę na te zdjęcia to jestem w szoku - naprawdę potrafię zużyć tak mało? Nie wiem, chyba przywykłam do kartona wypełnionego po brzegi pustymi opakowaniami a tu mam tyle co kot napłakał ( nie ubliżajać wszystkim kotom, bo czasem moje dwa przyjdą i powiedzą 'weź Ty się ruda w ten głupi łeb puknij' ;D). Niestety albo stety święta mnie rozleniwiły tak na 97 % i nie chce mi się a raczej nie jestem zdolna do myślenia na tyle logicznego by sklecić przyzwoitą recenzję :D. Dobrze, że na ten czas mi sie przypomniał iż miesiąc zbliża się ku końcowi więc pora na wyrzucenie śmieci - przynajmniej moge pisać bez ładu i składu ;D. Poświąteczne śmieci wyglądają tak:


Z góry mówię, że każde zjęcie jest z innej parafii więc wybaczcie mi ta małą niedogodność z mojej strony ;) ale tak bywa u mnie dziś raz słońce raz deszcz i trudno 'wbić' się w odpowiedni moment z aparatem ;D

I. TWARZ:


1. Pasta cynkowa - kupywana przeze mnie w aptece od lat ;). Zazwyczaj kupuję ją dla mamy ale czasem jak mi coś wyskoczy to smaruje tym specyfikiem i jest cacy ;). Tak naprawdę lubię mieć ją pod ręką, mimo, że używam od czasu do czasu :). Zazwyczaj taka pojemność starcza na 4 - 5 miesiący ( w zależności ile mama zużyje) ;). Ta posiada w sobie kwas salicylowy i jest najlepsza ;D

2. Maski Balea:
- peel off: tutaj pojawia się problem z jej 'zerwaniem' ponieważ zasychając tworzy bardzo cienką powłoczkę więc można trochę nerwów zgubić przy tym, ale za to cera fajnie wygląda po niej ;D
- mleczno - miodowa: oesu! Ona pachnie jak prawdziwy, słodki miód ♥ Fenomenalnie, upajająco ♥, a jak w działaniu? sprawia, że cera jest 'rozpromienniona' ;)
- niebieska: tutaj nie zauważyłam by jakoś działała, była dość gęsta i miała taki specyficzny zapach taki a'la szpitalny :P
- creme-ol: powiem tak, ona ma argan w składzie więc ja użyłam w minimalnej ilości, pachnie ślicznie, dobrze nawilża i to czuć, niestety nieszczęsny argan spowodował u nie chwilowe zaczerwienie skóry, które znikło po chwilii ;(

3. Glinka Rhassoul - po pierwszym użyciu było wow! Pięknie oczyszczona cera, miękka skóra, którą aż chciało sie dotykać! Takim efektem byłam zachwycona! Jednak przy drugim razie, potem przy trzecim kilka chwil po jej zmyciu zaczynały mi się na buzi pojawiać jakieś grudki ;(

II. CIAŁO:


4. Balea Pflegecreme- ten krem to takie nasze 'Nivea'. Już na IG mówiłam, że jest świetny! Szybko się wchłania, nawet dobrze nawilża a przede wszystkim pachnie jak cytrynowe ciasto! Szkoda tylko, że jest taki mały, mniejsze od naszego niebieskiego cudaka ;(

5. Tetesept, sól do kąpieli: o mamo! Ta sól nie daje jako tako piany, ale barwiła wodę na różowo i pachniała obłędnie! Przez opakowanie już było czuć zapach, po otwarciu już czuć coś egzotycznego a w momencie gdy już wsypałam ją do wody poczułam prawdziwą gumę balonową - mniam!

6. Joanna Naturia, peeling z grejpfrutem - nie ma chyba osoby, która nie zna tych peelingów. Pięknie pachnie, działanie też całkiem spoko, poza tym są tanie jak barszcz - czego chcieć więcej? ;D. Przy końcu zapach grejpruta gdzieś się ulotnił co mnie trochę zabolało mimo, że nie jestem fanką kosemtyków z tym owocem :P

7. LPM mleczko do ciała - przyznaję się! Po napisaniu jego recenzji, poużywałam jeszcze kilka dni ale już miałam dość więc cała reszta poszła do kosza! Nijaki zapach, wolne chłanianie się, czasem bielenie i mazanie się po skórze już mnie wystarczająco zmęczyły, ogólnie go nie polecam.
 Recenzja ---> klik

8. Carex, żel pod prysznic - dawno nie miałam tak wydajnego żelu! Ta butla starczyła mi na dwa miesiace gdzie używali ją wszyscy a konca widać nie było! Żel jest mega gęsty, wydajny, dobrze się pieni a dla skóry jest bardzo delikatny! Zapach jest dość subtelny, mi się podobał ;) Nowość Carex wypada świetnie!

III. WŁOSY:


9. Joanna, jesienny liść: jak to jest rudość to ja jestem święty Gerwazy! Włosy farbowałam w Wielki Piątek i co? Wyszedł brąz!! ( zobaczycie to w podsumowaniu miesiąca). Ja doznałam takiego szoku, że nie wiedziałam czy płakać czy się śmiać ;c. Na szczęście farby dostałam więc tragedii nie było no ale brąz?!

10. Garnier Color Naturals Creme 7.40 miedziany blond - jak to dobrze mieć farbę w zapasie! 3 godziny po farbowaniu Joanną, znowu moje włosy dostały chemiczną mieszankę - niestety brąz nie jest mój a ja w sobotę nie chciałam się tak pokazywć ;D! Na szczęście kłaki są rude ponownie a ja odczułam wielką ulgę ;D. Mimo, że kolor wyszedł ciut ciemniejszy :)

11. Balea, waniliowo - migdałowa maska do włosów - budyń! Zapach i konsystencja budyniu! ;) Niestety maska jest mało wystarczająca :( ale dobrze nawilżała włosy, pozostawiając je miękkie, gładkie, sam zapach dość długo trzymał się na włosach ;D

IV. INNE:


12. Vaseline, krem do rąk - najgorszy krem do rąk jaki miałam do tej pory! Dziwna konsystecja, która nie chciała się wchłaniać, zapach taniego płynu do płukania, zero jakiegoś działania no chyba, że lekkie przesuszenie skóry dłoni ;)

13. Odlewak J. Del Pozo Ambar - piękny ale ciężki zapach. W moim odczuciu to zapach kobiety silnej, takiej owiniętej futrzanym szalem, z kapeluszem w dłoni zaciągającą się papierosem! Mocny i wyrazisty ale nadal piękny.

14.Burberry Body - mogę dostawać każdą formę tego zapachu i za każdym razem serducho bije mocno ;D! Muszę go w końcu kupić ;D. Póki co oszczędzam jeszcze jego próbkę ;)

15. Golden Rose Sexy Black Mascara - tusz z dość specyficzną szczoteczką ;). Lubiłam go bo nie sklejał rzęs ( jak już szczotka się ze mną umówiła ;D), nie osypywał się i wytrzymywał kilka godzin :). Niestety teraz stał się twardy jak skała niczym klata gladiatora ;D

16. Płatki Lewiatan są koszmarne! Z jednego robi się ich trzy ;D ;D

17. Nivea - ich mydła ostatnio u  mnie królują, co ja na to poradzę, że nie mogę oprzeć sie tej delikatności ?;)

Uff i po śmieciach hahhahahahhaha ;D A teraz idę jeść! Niech mi idzie w boczki przyjamniej będzie więcej do kochania ;D

  • Share:

You Might Also Like

0 komentarze