Kosmetyczne fenomeny, które mnie nie kupują cz. 4

By Justyna Wiśniewska - 22:48

Tadam! Na samą myśl o tej serii cieszę się jak małe dziecko - wierzcie mi lub nie ale nie ma nic wspanialszego niż wybór produktów tych nie mówiących do mnie ;D. Ja po prostu z rozkoszy, że znowu coś tu obsmaruje zacieram rączki, mam chytry uśmiech  jak Gargamel i jest jeden wielki zaciesz ;D. Czekałam na to <3 Chociaż w ubiegłym miesiącu nie udało mi się sensownie skleić jednego zdania w tej serii to dziś, ze zdwojoną siłą 'dumnie' prezentują się cztery produkty! :D No, ale sumiennie proszę nie bijcie mnie bo mi się dzieci będą jąkać czy coś innego jeszcze :D I jak to mówi moje blond gluto ' osiem, dziewięć, osiem , dziewięć START!' ;D

1. Golden Rose Longstay Liquid Matte Lipstick 10


Po pierwsze ja ogólnie nie lubię matów od Golden Rose ponieważ moje usta ich nie tolerują momentalnie suche na wiór, szczypanie i takie tam więc w tą kategorię produktów tejże marki nie spoglądam ale do jasnej cholery po co / na co komu trupia pomadka? W ogóle jak dla mnie trupie pomadki to jakiś poroniony pomysł - no dobra może jakiemuś procentowi populacji on pasuje (powiedzmy, że tych ludzi jest 30 %) ale no po jaki czort takie coś tworzyć? Ani to twarzowe, ani piękne, ani do czego to połączyć? Do czerwonej sukienki i kremowych szpilek? Eeee nie! Do moich rudych włosów, piegów i jasnej karnacji żebym wyszła na idiotkę, która właśnie co chyba wyszła z burdelu - dosłownie, dla mnie ten kolor jest trupi, trupi jak dupa i u mnie by wygląda jakbym co najmniej 3 dni leżała w wodzie, z kamieniem u szyi. Nie rozumiem idei tego produktu: ani niebieskich pomadek ani czarnych ani innych takich dziwacznych odcieni ale no że trupi kolor? Ktoś miał zamiłowanie do kostnicy, trupów czy czegoś innego? Bo ja na widok trupich ust mam odruch wymiotny i sorry ale co z tego, że jest tak popularny skoro tylko wybrana część populacji można go nosić a zazwyczaj noszą go laski, które myślą że są top a tak naprawdę wyglądają jak pół dupy zza krzaka ;/

Stoiska GR, 20 zł

2. Tangle Teezer


Kultowa szczotka była w moich łapkach kilka miesięcy temu ... i wylądowała w któryś śmieciach. Już wtedy powiedziałam, że jest przereklamowana i do teraz podtrzymuję to zdanie. Owszem: jest masa kolorów/ wzorów do wyboru, jest poręczna i można ją ze sobą wszędzie zabrać ale u mnie się nie sprawdziła. Przez wiele miesięcy (ponad rok) dawałam jej szansę i efekt zawsze był marny: ona mi wręcz wyrywała włosy, uwierzcie mi ja płakałam, naprawdę płakałam jak widziałam ten tabun kudłów na niej! A tak nie powinno być - z początku myślałam, że może mam jakieś osłabione czy coś ale nie, nie, zmieniałam szczotki, włosy nie leciały i było ok, wracałam do niej i znowu ryk! No way! Później jak już ją wyrzuciłam gadałam z fryzjerką i mi powiedziała, że TT jest fajne ale niekoniecznie do naturalnych loków, w tym przypadku może zrobić więcej szkody niż pożytku! Dlatego jako posiadaczka rudego  łba z lokami odradzam TT - ja myślałam, że na dniach wyłysieję!
Co prawda na 1 czerwca moje blond gluto dostanie Tt w wersji Frozen ale ona ma włosy proste jak drut i mam nadzieję, że jej kudełki będą bezpieczne;)

Mintishop, Cocolita itp. od 20 zł - 60 zł

3.  Urban Decay Electric


Rozumiem, sylwester szaleństwo z kolorami, rozumiem kolorowe pigmenty i naprawdę podziwiam makijaże z użyciem takich kolorów no ale jak  można stworzyć jedną paletą, która razi po paczdełkach? Nie powiem, ma swój urok no ale po co przeciętnej Kowalskiej, która pracuje w warzywniaku na kasie paleta z żółty cieniem? Dla integracji z cytrynami czy co? Rozumie, że dla makijażystek i artystek ale dla normalnej kobiety, która nie eksperymentuje z takimi kolorami na paczadełku to już chyba nie . I mówcie co chcecie ale ja jakoś nie jestem zwolenniczką palet UD, są piękne no ale .. nie dla mnie. Miałam kiedyś silne parcie na nie, ale szybko mi przeszło teraz tylko oglądam i oo dochodzę do wniosku, że marka tworzy ale chyba sama nie wie po co? By zabłysnąć? Zszokować? No bo ile zwyczajnych kobiet, kupi taką energetyczną paletę? Ile? Jak dla mnie takie palety powinny być w edycji limitowanej, na lato, bo artystki na bank zrobią z nią cuda ale taka ja .. a weź ta idźta ;D

Sklep Urban Decay, 250 zł

4. Dior Pure Poison


Powiem Wam ... śmierdziel! Ja nie rozumiem jego fenomenu (choć buteleczki ma śliczne!) ale ja tak mam, im coś jest popularne, im ma większe wzięcie i jest zachwalane to u mnie kij o dupę roztrzaskaj nie sprawdzi się!! Na mnie Poison jest duszący, ble, blee ja mam ochotę wtedy zmyć z siebie skórę, na szczęście (ale nie na szczęście perfumoholika) mnie się trzyma do 3 godzin a to jest mało, maleńko ... Ja naprawdę chciałam go polubić ale się nie da ;( Zresztą ostatnio jak byłam w Sephorza , pewna matka z córką stojąc przed półeczkami z zapachami powiedziała (wskazując na Poison) 'one nie, popsuły się' także ten tyle w temacie ;D

Sephora; 30 m; / 325 zł; 50 ml / 455 zł; 100 ml/ 635 zł

  • Share:

You Might Also Like

0 komentarze