Guerlain La Petite Robe Noire

By Justyna Wiśniewska - 00:16

Jest taka jedna sukienka w Twojej kolekcji: piękna, zwiewna, kusząca a z drugiej strony czujesz się w niej nieśmiało. Kochasz ją za to, że pasuje na każde wyjście: wielkie i małe. Kochasz ją bo jest jedyna w swoim rodzaju: pamiątka po mamie, kupiona za pierwsze pieniądze, otrzymana od Twojej pierwszej miłości. Jest dla Ciebie pewną formą sentymentu: czasem wiesz, że czas na to by ją zapakować i schować na dno szafy, a czasem po prostu ubierasz ją na nagie ciało i tańcujesz przed lustrem czując się wolna, spełniona. Czujesz jak 'coś' Cię uskrzydla, dotykając materiału przypominasz sobie ile chwil pamięta, ile razy płakałaś, rozbierałaś się w pośpiechu i ile razy wybierałaś ją a on Cię nie zawiodła. Ta jedna sukienka: mała czarna, niby zwyczajna, niby prosta jest dla Ciebie cenniejsza niż złoto, jest Twoim świadkiem, powiernikiem, przyjaciółka i jest .. Tobą.


Mała czarna pamięta kiedy nieśmiało szłaś przez park na swoją pierwszą 'poważną' randkę. Pamięta jak nerwowo skubałaś jej skrawki i jak bardzo denerwowałaś się przed swoim pierwszym pocałunkiem. Ubrałaś ją nie po to by zrobić wrażenie ale po to by czuć się pewnie i swobodnie. Wiedziałaś, że ona to najlepszy wybór do znoszonych już tenisówek. Była / jest najlepszą opcją kiedy po prostu 'nie masz się w co ubrać a musisz zrobić wrażenie'. Wyzwala w Tobie ogromne pokłady czułości a zarazem pozwala Ci oddychać pełną piersią. Na dalszy plan schodzi wybór butów: tenisówki czy szpilki? A może espadryle i delikatny kapelusik do tego? Złota biżuteria czy srebrna? Brać ten szal do niej czy nie? Nie ważne, ona i tak gra główną rolę, ona i tak będzie przyciągać wzrok nawet jak masz ją w swoje szafie xx lat! ;)

Pierwszy fantazyjny zabieg to połączenie czarnej wiśni z migdałami, czerwonymi owocami i bergamotką.
Następne wielkie wejście: róża. Jako ostatnia ukazuje się fasola tonka, uwodzicielsko migdałowa, podkreślona palonym aromatem czarnej herbaty.




To było szybkie i jak widać na całe życie. Ten moment kiedy zobaczyłaś ją po raz pierwszy, ta chwila która zmieniła wszystko. Wystarczyło jedno spojrzenie i wiedziałaś 'to ona, ta moja wymarzona, jedyna i niepowtarzalna, ta na całe życie' i tak właśnie jest z zapachem La Petite Robe Noire - go się kocha na całe życie albo zwyczajnie się omija i szuka tej 'wymarzonej' sukienki.

Guerlain La Petite Robe Noire często jest określany mianem 'wiśniowego kompotu' i powiem Wam, że ja tego nie czuję, nie czuję nic 'kompotowego'.
LPRN otwiera się pięknie: z jednej strony świdruje, hiponotyzuje z drugiej zaś ma pewną nutę delikatności, która przeplata się z tym ostrym akordem. Gdzieś tam jest namacalna nuta 'czerni' - jest intrygująco, inaczej i tak jakby aksamitnie. Bardzo mocno wybija się wiśnia, nie jest przesłodzona wręcz przeciwnie zawiera w sobie nutę pewnej kwaskowatości. Jest taka jak moje owoce z obrazka: ciemna, wręcz czarna, ogromna ale w środku skrywa miąższ z delikatnym sokiem i lekko słodką zawartością. Ta wiśnia jest obecna, wręcz wszechobecna i zniewala i to jest główna przyczyna tego, że albo tą sukienkę pokochasz albo znienawidzisz.
Cały zapach ma w sobie nutę skrytości. Niby czujesz tą wiśnię obecną przez cały czas, jednak tam gdzieś nieśmiało wychodzą na powierzchnię pokłady wrażliwości.

Mała czarna to sukienka, która pasuje na każdą okazję. Na chwile smutku i radości. Możesz wymienić całą garderobę, kupić całe setki 'małych czarnych' ale żadna z nich nie będzie taka jak ta - wyjątkowa. Każda inna dla Ciebie to marna kopia, zwykła inspiracja, zawsze wolisz sięgać po oryginał, który jest wręcz uszyty na Twoją 'modłę'. Bo to właśnie dla niej masz specjalne miejsce w szafie, specjalny wieszak i bo to z nią dzieją się cuda.



Do małej czarnej najlepiej pasuje róża, nie taka ugłaskana jaką dostajesz od kawalera na pierwszym spotkaniu, Do tej wyjątkowej pasuje zadziorna róża, zerwana z rabaty, wyproszona z działki od sąsiadki, jeszcze nie jest w pełni rozwinięta ale już czuć jej aromat, kolce powoli dźgają Cię w Twoje opuszki palców ale to nic, bo wiesz że ta róża jest wyjątkowa, niepowtarzalna a nie jedna z wielu wyciągnięta z wiadra w kwiaciarni.

Taką róże serwuje nam Guerlain: ostrą z masą kolców, bardzo mocną wręcz aromatem zbijającą z nóg. Ma w sobie ten pazury, ten rys dzikości. Róża nie dominuje ona po prostu współgra z wiśnią wykonując jakiś mroczno - upojny spektakl na naszej skórze. Przeplata się ostrość z delikatnością, słodkość z dzikością i aksamitność z 'chropowatością'. Całość pięknie zamyka wanilia - ona po prostu pływa między składnikami, nadaje tej brakującej słodyczy i jest jak ostatnie ogniwo, nie najsłabsze ale najtrwalsze.

Czym jest czarna sukienka? Przeszłością, teraźniejszością i przyszłością, nie wyjdzie nigdy z mody, nigdy się nie znudzi i zawsze, ale to zawsze będzie Twoją wierną towarzyszką.
LPRN jest moją towarzyszką, wymarzoną sukienką, którą kocham niemiłosiernie<3 To moje ukochane dziecko, które zachwyca zapachem tak niesztampowym, tak innym, że nawet teraz pisząc tą recenzję czuję jego obecność. Jest mocna, obezwładniająca a zarazem daje mi poczucie niezwykłej intymności i bliskości. Każdy wie, że Guerlain kocham największą miłością ale czego mam mu odmówić? Przecież te flakony są tak piękne! ♥



Mówiłam Wam przy okazji poprzedniego opisu zielonej sukienki, że flakony Guerlain to najpiękniejsze flakony ever! Zdanie podtrzymuję! Tylko spójrzcie ;)

Trwałość na mojej skórze to 8 - 9 godzin.

Przychodzi czas gdzie swoją sukienkę odkładasz na zasłużony odpoczynek. Dajesz jej odpocząć od natłoku wrażeń. Dziękujesz jej za to, że po prostu 'jest', że nigdy Cię nie zawiodła wręcz przeciwnie. Szanujesz ją. Wiesz, że przyjdzie moment - moment, gdy znowu ją założysz choćby dla paru minut bycia tą PANIĄ, nie dziewczynką ale PANIĄ wiedzącą czego chce! ;)

Zapachy Guerlain dostaniecie w Sephorze: 30 ml / 309 zł; 50 ml /439 zł; 100 ml/ 625 zł.

Opis zielonej sukienki tu --->

  • Share:

You Might Also Like

0 komentarze