11:32

Marzec w zdjęciach ;)

Jakby nie patrząc to marzec upłynął nawet łagodnie. No dobra, zdarzyły się lekkie/ drobne problemy (w miarę poszło to opanować), kilka sytuacji nadal jest poza naszą kontrolą ale optymistycznie patrzymy i czekamy na najbliższe tygodnie (przynajmniej staramy się, a nóż widelec wygram w tym czasie w totka? :D'). Chociaż ten post powstawał w bólach (pisałam go dwa dni, gdyż iż ponieważ moja Julia żyć mi nie daje ;D) to jednak w końcu siedzę i piszę go o 23: 13 tak byście do niedzielnej kawki mogły pooglądać obrazki i troszkę się przy tym zrelaksować a co! :)


Zaczniemy jedzeniem i to smacznym! Mamijna drożdżówka z mnóstwem kruszonki i jabłkami to jedyne ciasto, które moja mama może zrobić sama, znaczy się którego przepis doskonale pamięta i zawsze jej wyjdzie. Choć ta była najlepsza na przełomie tych ostatnich tygodni :D. Uwierzcie mi, mogę zrobić każde ciasto ale drożdżówki nie, bo nie umiem i już ;D



Początek marca był chłodny i brzydki. Pospacerowałam po starej okolicy czyli w pobliżu skrótu do domu mojej cioci. Widzicie ten most u góry? Pamiętam od dzieciaka, że taki był bo ... chodziłam po nim :D Tak, jest na skrócie do domu cioci co pozwala zaoszczędzić jakieś 15 - 20 minut drogi, a żeby było śmieszniej to ja mam lęk wysokości i pływać nie umiem - do dziś boję się na niego wejść (w dzieciństwie to mama lub ojciec mnie za rękę prowadzili :D).



W jakąś niedzielę udaliśmy się z Karolem do zoo :D. I znowu było zimno, ludzi jak na lekarstwo ale za to była moje 'Hedwiga' jeju przygarnęłabym ją na stałe ;D Nad Hedzią 'cenny gatunek' w zoo :D Kurdę, moje koty też pewnie są jakieś specjalne ;D ( a ten kot miał perfidny tupet by siedzieć w boksie dla małp :D)


Dostałam na dzień kobiet ♥ Lubię i to okazuje się, że bardzo ale co z tego jak część z tego zjadło mi blond gluto a drugą część jej matka? Tak czy siak przez tydzień trzymałam je w szafie by jakoś te sępy odegnać - bezskutecznie ;D


Rzadko się zdarza, że mój starszy brat gotuje a jak już to nastąpi to wszyscy wiedzą co będzie: fasolka po bretońsku :D. Bo wiecie mój brat to kucharz z zawodu, jedyne co w domu zrobi to krokiety z jajek lub ową fasolkę po bretońsku :D. Co prawda trzeba się naczekać na nią ale warto: taka domowa jest najlepsza (choć ja fasoli nie lubię i zawsze ją wybieram :D).
P/s te bułki z Biedronki są świetne, zwłaszcza jak są ciepłe <3


Taaaaa...  nie ma to jak ubrać nowe buty Reeboka i popylać na plaży. Serio! Dopiero jak zobaczyłam to zdjęcie to ło matko: wstyd i hańba że je tak potraktowałam ;D. Tyle 'kurzu' się zebrało :D


#nomakeupselfie ostatnio stało się 'modną akcją' ---> ja mam tak codziennie i nawet można na mnie liczyć czy też połączyć kropki (wedle uznania ;D). I pomyśleć, że kilka lat temu czułam się wstrętna/ brzydka brr aż mi skóra cierpnie na myśl o tym :D .
P/s tak wiem powinnam się wyretuszować ;D


Kiedy z dzieckiem robisz pizzę to wiedz, że:
a) 3 latek (no prawie już 4 latek) cebulę kroi w grubą kostkę,
b) ser sypie w jedno miejsce (i nic nie daje mówienie SYP NA CAŁOŚĆ),
c) sosem smaruje Ci też boki pizzy,
d) po jej zrobieniu zje Ci ciasto a Tobie zostawi górę :D
Tyle w temacie. Chociaż moja chrześnica to najlepsze dziecko świata (bo prawie moje ♥) to przy robieniu pizzy trzeba mieć anielską cierpliwość ;D



A skoro o niej mowa ... To mój brudny pyszczek ♥ Nie wierzę, że w czerwcu będzie ten mały potwór obchodził czwarte urodziny! A jeszcze nie dawno taka maleńka była <3 Chociaż nie, uczymy ją by mówiła do mnie 'ciocia' i nijak to nie wychodzi bo... częściej powie do mnie 'mama' a najczęściej 'Juda' ;D a jak już powie 'Juda ja Cię kocham' to zapominam o tym, że ma mówić do mnie ciocia :D. W końcu się nauczy bo ja jestem najlepszą ciocią (chociaż nadal część moich znajomych myśli, że to moja córka :P).




A na koniec zdjęcia z naszego spaceru ♥ Lubię to miejsce bo teraz mało tam ludzi i ma swój urok :D.  Zresztą każde jezioro jest piękne :D 

No to tyle z marca, kwietniu bądź dobry ♥ Jak tam u Was?;>

Copyright © 2016 Rupieciarnia drobiazgów , Blogger