09:21

NYX Lingerie Lace Detail 03

Szał na matowe pomadki trwa w najlepsze. Teraz każda szanująca się firma kosmetyczna powinna mieć matowe produkty w swojej ofercie. I tak się dzieje. Rynek zalewa wręcz fala matowych produktów: feerie barw, nasycenie kolorów , wykończenie i nietuzinkowe opakowania sprawiają, że to wszystko do nas mówi. Nie ważne czy nasze płynne matowe cudo kosztowało 10 zł czy ponad 50 zł: matowe usta są w modzie, i nie czarujmy się każda z nas w jakimś stopniu podąża za trendami.
Jedyny mat na ustach, który toleruję to ten od Milani Cosmetics, prawie neonowy róż, który lada chwilę trafi na usta bo w końcu wiosna przyszła! :D. A co z innymi markami? Otóż tak się stało, że moja Julia z Niemiec przywiozła mi pewnego nudziaka. Owy nudziak nie jest do końca mój, nie jest też zły no alee .. Nasza relacja love / hate nie wie jak ma się rozwinąć ;D


Nyx Lingerie gdzieś mi się przejawiało na Instagramie Tak, właśnie tam w krainie wiecznego kusicielstwa  widziałam bogatą gammę pomadek. Widziałam cudowne kolory na ustach, widziałam magię którą zapragnęłam poznać na własnej skórze. Nyx Lingerie miało być dla mnie ucztą koloru, trwałości, miało być magiczne i po części jest, po części nie rozumiem ich fenomenu a w całości nadal nie umiem powiedzieć czy bardziej kocham czy nienawidzę odcień Lace detail.

Wskocz w coś seksownego z Lip Lingerie! Nasze nowe, super lekkie pomadki w płynie są gwarancją luksusowego, matowego wykończenia. Dostępne w całej gamie cielistych barw z nutką koloru - od cynamonowego różu i czekoladowego brązu, po ciepłą, mahoniową czerwień i klasyczny cielisty beż. Każdy z tych zmysłowych odcieni pokryje twoje usta nieodparcie kremowym kolorem.




Nyx piechotą nie chodzi, znaczy się mój przyjechał z Niemiec :D. Moja Julia kupiła tam 3 odcienie tego cuda i ten 03 trafił do mnie, no bo jak? Dla mnie przecież usta w kolorze nude są najlepsze! Choć z tym odcieniem to nie wiem ...
Nyx ma pewną renomę na naszym rynku, nie chcę by ktoś pomyślał, że znalazła się ruda zołza, której coś nie pasi w pomadce ale cóż nie chcę przed Wami nic ukrywać ;D. Marka została otoczona pewnym woalem utkanym na samych pozytywach, genialnej społeczności a przede wszystkim zdobyła serca kobiet za całkiem fajne produkty w przystępnej cenie.

Biorąc pod uwagę słowa producenta tak naprawdę nie mamy rzuconych obietnic na wiatr, tak naprawdę nadal nie wiemy czego mamy się spodziewać po Lingerie.  Co prawda pomadka jest lekka, jest typowy mat, cieliste kolory są i to wszystko zgodnie z formułkę wymienioną wyżej. Pytanie tylko czy ten nasz mat jest tym, którego my akurat szukamy - mat doskonały?

Lace Detail ma piękną barwę ale też jest kapryśny.  Z jednej strony jedno pociągnięcie pięknie kryje usta . Nic nie wskazuje na to, że gdzieś jest niedomalowane czy też mamy lekkie prześwity. Dopiero gdy pomadka wyschnie ukazuje się gdzie brakuje koloru. Łatwo to naprawić i maznąć tam gdzie brak, z drugiej strony czemu od razu nie dać dwóch warstw? No właśnie, ja nie daję. Po dwóch warstwach ja czuję na usta taką 'ciężkość' coś dla mnie nie do przejścia. Czasem mam wrażenie, że mordkę w cement włożyłam i ktoś mi odlew zrobił :D.

Krycie oczywiście można stopniować, jednak dla mnie  im więcej się nałoży tym gorzej. Mat to mat i tu w jego przypadku (jak i każdego matu) nie polecam po godzinie czy po czasie dokładać ponieważ to wygląda nieestetycznie. Wiadomo, że taka formuła zjada się od środka ust więc najlepiej zmyć całość i nałożyć jeszcze raz. Co do trwałości u mnie bez jedzenia i picia to jakieś 2, 5 godziny. Z jedzeniem i piciem może wytrzymuje 1,5 godziny ale to zależy co jem i co piję.



Z początku jest cudna piękna tafla niezmąconego koloru ale po kilku dłuższych minutach zastyga na mur beton (na szczęście do ruszenia). Uczucie ciężkości mi nie odpowiada, nie odpowiada mi też to, że po czasie mam usta suche na wiór, i lekko muszę je posmarować jakimś balsamem. Po prostu czuję taką tępość ;D. Jednak jeśli dacie balsam pod pomadkę czegoś takiego nie ma, no ale ręka w górę kto pamięta by przed matowym czymś nałożyć choć odrobinę balsamu? Wbrew pozorom pomadka nie podkreśla suchych skórek (takowych nie mam) ale może być po czasie widoczna w załamaniach. Schodzi równomiernie i tu wielki ukłon co do koloru bo naprawdę robi to w takim stopniu, że wygląda to całkiem naturalnie.

Co do samego aplikatora, jest prosty i podłużny i nabiera ciut zbyt dużo pomadki. Czasami mam wrażenie, że maluję usta zwykły pędzlem z wodną farbą chociaż to może faktycznie zasługa kremowej formuły?  ;D.



03 to typowy odcień nude. Nie ma w nim zbyt dużo ilości brązu czy beżowego tonu. Kolor bardzo uniwersalny ale też nie dla każdego. wystarczy spojrzeć na powyższe zdjęcia: na swatchu cudo, nosiłabym nieustannie! A jak na ustach dziwnie się czuję z nim ... Są dni gdzie pomadka Nyx mnie nie opuszcza i cieszę się, że mam coś tak stonowanego ale są też takie dni gdzie uważam iż Lace detail do mnie nie pasuje - mam wrażenie że zbytnio stapia się z moją cerą / urodą i praktycznie wygląda jak naturalny odcień warg.


Czy lace Detail jest dla mnie? Oceńcie sam :) Czy warto wypróbować? Myślę, że tak (mimo wszystko). Ja się z matami za bardzo nie lubię, ciężko mnie w tej kwestii zadowolić ale ta pomadka ma tyle plusów i troszkę mniej minusów więc wystarczy się z nią dogadać ;)

Pomadki Nyx z serii Lingerie dostaniecie w ich sklepie lub w Douglasie, w cenie około 35 zł / 4 ml.
Copyright © 2016 Rupieciarnia drobiazgów , Blogger