Lutowo - marcowe nowości w mojej kosmetyczce ;)

By Justyna Wiśniewska - 20:07

Tak się złożyło, że w lutym to ja nie miałam Wam praktycznie co pokazać. No dobra, trafiły do mnie aż 4 produkty jednak specjalnie dla nich nie będę pisać posta ;D. Mądra ja pomyślałam sobie 'poczekam do końca marca, może tego więcej będzie'. No i jest, może nie jest tego jakaś ogromna ilość ale kilka rzeczy (najpilniejszej potrzeby!). Muszę wspomnieć, że czekam jeszcze za nagrodą z konkursu (uwaga, uwaga) walentynkowego ale co się odwlecze to nie uciecze ... Przynajmniej mam nadzieję, że w końcu do mnie dotrze cała i zdrowa i z odpowiednią zawartością (matko jakie my kobiety niecierpliwe jesteśmy!). A co ja tam będę wiele gadać, chodźcie i pooglądajcie te kilka obrazków :D


Na pierwszy rzut idzie 'co łaska' czyli kilka produktów od mojej Jul. Tym razem wpadło mi masełko do ust z Rival de loop, które obłędnie pachnie i smakuje ( jedyny minus jest twarde jak kamień ;x). O Nyx Lingerie był już post więc nie ma co się rozdrabniać ;D. Olejek z Inecto jest fajny (tak polubiłam coś z kokosem do włosów) ale mógłby choć odrobinę pachnieć kokosem -_-. Jul oddała mi też piankę pod prysznic z Balea, gdyż iż według niej śmierdzi :O. Dziwi mnie ten fakt, bo ma fajny smerfny kolor, fajną konsystencję i pachnie cudnie choć już jej nie mam bo pewne blond gluto mi ją zakosiło buuu ;D


Na Instagramie udało mi się wygrać pierwsze moje pudełko BeGlossy! Cieszy mnie to, że edycja lutowa była tak udana :D. W ruch poszedł peeling Nacomi a ja się nie mogę doczekać aż otworzę to cudo Organique bo każda jego recenzja coraz bardziej mnie na niego napala ;D. Natomiast jeśli chodzi o maseczki Loreal: zielona fajnie pachnie i ją polubiłam, ta druga bodajże Detox spowodowała u mnie wysyp krostek ;(.


Tak się złożyło, że wygrałam konkurs na stronie Bielendy ;). Na pół z przyjaciółką oczywiście (aż tak dobrze to nie mam :D). Dla siebie wybrałam nowości czyli ich dwa produkty z serii z węglem: żel pachnie pięknie a ta pasta, cóż po otwarciu więcej w niej powietrza niż produktu więc zgłosiłam reklamację (to, że wygrałam to jedna sprawa, a na pół pusty produkt w moim odczuciu nie ma prawa racji bytu). Olejek kokosowy cudnie pachnie ale to serum o mamo jest jak waniliowe ciasteczka (zanim dostała je Aga musiały przejść kontrolę zapachu :D).


Szczęście uśmiechnęło się do mnie ...ponownie ;D
I to znowu na Instagramie dokładnie tu u ---> eszminka :D. W moje łapki wpadł mój pierwszy zapach DKNY w wersji Delicious Night, który w moim odczuciu pachnie jak młodsza, lżejsza wersja Miss Dior Le Parfum - bardzo mi się podoba! A wiecie ja żadnym zapachom nie odmówię mojego domku :D


Gagata podesła mi kilka miniatur Phenome. Tak marudziłam, że powinnam markę poznać (wstyd, być tyle w tym świecie i jeszcze nie mieć z nią styczności!) tak , że teraz delektują się tymi uroczymi maluszkami. Na pierwszy ogień poszedł szampon i odżywka, które zaskoczyły mnie swoim zapachem jak i konsystencją - dawno takiej gęstości nie spotkałam :D.


Oczywiście jestem mistrzynią w pisaniu głupot więc gdy na Facebooku ---> Dr.G Polska pojawił się konkurs musiałam i tam się pojawić ;D. Jestem prawie pewna, że moje słowa ' na początku przeczytałam, że zawiera wyciąg z wątróbki zamiast...' sprawiły iż teraz cieszę się nowym peelingiem :D. Wiecie bo jednak głupi ma szczęście ;D.


A na koniec kilka cudowności od Magdy (Joyofjelly ♥). Magda wiec co lubię także ten... nie muszę mówić co najbardziej mi się widzi? :D

I to by było na tyle, wybaczcie każde zdjęcie z innej parafii ;D
 I poczekajcie na moją walentynkową nagrodę bo ma być zacna ;D ;D


  • Share:

You Might Also Like

0 komentarze