21:46

Kosmetyczne fenomeny, które mnie nie kupują cz. 2

Pierwsza część tej serii została tak przez Was ciepło przyjęta, że do teraz jestem w szoku, a już nie wspomnę o ilości dyskusji, które się wywiązały pod postem ;D. Założyłam sobie, że będzie dobrze jak w miesiącu uda mi się napisać chociaż jeden post z tej serii, tymczasem wracam po dwóch miesiącach. Nie sądziłam, że będzie mi tak ciężko ubrać w słowa to co chcę Wam przekazać . Zanim pokażę Wam kolejne fenomeny, które do mnie nie mówią przypomnę Wam o co chodzi.
W tej serii postów widzicie produkty, które są szeroko chwalone ale jakoś nie przemawiają do mnie. Nie każdy z nich miałam, a jak już się trafi taki co zagościł u mnie to o tym powiem. Są tu kosmetyki / produkty, które być może kiedyś zagoszczą u mnie ale na obecny moment nie jest nam to pisane ;D. I przypomnę też, że nie neguję działania a pod danym produktem piszę tylko co słyszałam o nim, mam nadzieję, że to zrozumiane więc do dzieła! :D

1. Eos balsam do ust ( Strawberry Sorbet)


I tu fenomen - sama byłam napalona na ten produkt jak szczerbaty na suchary a kiedy już wpadł w moje łapki zonk! Kompletnie rozczarowanie. Owszem fajne opakowanie, takie gadżeciarskie, owszem mamy też przyjemny zapach i słodki smak i na tym bym skończyła wymieniać jego zalety. Nawilżenie? Owszem chwilowe, po bo 10 minutach już nic nie czuć a usta wydają się jakby w ogóle nie dostały dawki nawilżenia, sama aplikacja, no cóż ma wiele do życzenia. Żeby posmarować dolną lub górną wargę muszę rozdziawić cała paszczę! A jak robię to przy zamkniętych ustach to cóż, balsam upaćka mi też okolicę obok. Ten jajeczkowaty sztyft jest nieporęczny! Możesz smarować usta za pomocą pędzelka czy też palcem no aleee kto wpadł na pomysł by zrobić z balsamu pół jajo? No Chryste Panie! Poza ślicznym, urokliwym wyglądem i ładnym zapachem balsam nie oferuje nam nic szczególnego. Rozumiem, że jest mnóstwo wersji zapachowych ale ja się pytam czy nie idzie zrobić normalnego sztyftu? Czy płaskiego pudełeczka z zawartością? A no nie można, bo dziewczyny kupują to jajo ze względu na fajny wygląd . Jak dla mnie balsam do ust Eos jest sporo przereklamowany. Kiedyś do rąk wzięła go moja mama, powiedziała wtedy ' ona zbyt mocno pachnie lanoliną'. Nie mam pojęcia w czym tkwi jego fenomen i to całe zachwalanie przez youtuberki - dla mnie już lepsze są pomadki w sztyfcie z Nivea niż to coś .

Douglas / 25 zł

2. Dior J'adore



Kiedy trafiła do mnie próbka tego zapachu byłam wniebowzięta. Po La Perfum byłam przekonana, że dziecko tej marki, dziecko, które kochają miliony kobiet na całym świecie uszczęśliwi mnie jak nigdy. Jak nigdy przeżyłam rozczarowanie. I to ma być ten zapach? Kultowe dziecko Dior, które kobiety pragną najbardziej? Serio?;O Przecież J'adore pachnie pospolicie ... Pachnie jak tanie perfumy za 20 zł, które dostaniecie w kiosku! Nic odkrywczego! Zapach ładny przez ... godzinę bo tylko tyle u mnie się trzyma! Niebywałe a prawdziwe ;D Rozumiem, że to co jest mega popularne u mnie nie zdaje egzaminu ale nie sądziłam, że mam tak też z perfumami ;D. J'adore ma tylko piękna twarz, twarz Charlize Theron które je reklamowała i to wszystko co mi się w nim podoba bo cała reszta nijak do mnie nie przemawia. A jak będę chciała sobie ładnie pachnieć przez godzinę to pójdę do  kiosku i kupię sobie najtańsze perfumy i trochę zaoszczędzę bo nie muszę mówić, że marka Dior do tanich nie należy? Główne nuty zapachowe: Ylang Ylang, esencja róży damasceńskiej, absolut jaśminu Sambac czyli powinno być pięknie i magicznie. Ja natomiast czuję, że najbardziej rozpoznawalne dziecko marki Dior jest bez polotu, nijakie, mdłe, oklepane. Zawsze mówiłam, że bliżej sercem mi do Dior niż do Chanel. Mam jedną Miss Dior i jest klasycznie wspaniała, poznałam kiedyś Addict było cudne, ale J'adore i kolejne dziecko marki Blooming Bouquet to jedno wielkie nieporozumienia. 

Douglas / 325 zł


3.SiliSponge




Silikonowa gąbka do makijażu chce chyba zająć miejsce Beauty Blendera. Czy jej się to uda? Moim zdaniem nie. O ile jeszcze jestem skłonna dać szansę BB to temu czemuś nie. W ogóle nie wyobrażam sobie jak takie coś można brać do ręki i ciapać sobie makijażem twarz. Ok, niech jest elastyczne, łatwe w utrzymaniu czystości ale dla mnie jest też obleśne bo wiecie co? Bo to mi przypomina silikon wyjęty z cycków ;D Dosłownie, za każdym razem gdy widzę ten 'cud techniki' to śmiać mi się chce bo już sama nie wiem co ludzie wymyślą na tym świecie ;D. To cudo oczywiście najbardziej zachwalane jest przez zagraniczne youtuberki. Zaczynam się zastanawiać czy naprawdę te fejm laski z YT zachwalają to bo naprawdę tak cudownie działa czy po prostu ktoś im dobrze zapłacił. Zresztą ja mam bardzo niskie zdanie o Youtuberkach więc uczczę to minutą ciszy ;)
Póki co widziałam tylko jedną opinię o tym ---> Magda o niej napisała wszystko, tym samym utwierdziła mnie, że to coś należy do kategorii 'śmietnik'.

P/s wiem, że ta gąbka tutaj wygląda jak mydelnniczka ;D
P/s gąbka ze zdjęcia jest przypadkowa , pochodzi z asortymentu marki Blend it!

Mintishop / ok. 20 -30  zł

A więc co macie/ a co byście chciały? ;)

Copyright © 2016 Rupieciarnia drobiazgów , Blogger