19:05

Catrice Sand Nudes Eyeshadow Palette 010

Od kiedy w mojej kosmetyczce zagościła paleta Too Facecd Chocolate Bar to praktycznie każdy makijaż mojego paczadełka jest nią wykonywany. Ta jedna paleta w zupełności mi wystarczy :). W momencie gdy dotarła do mnie znacznie mniejsza paletka marki Catrice, w bardzo mojowych odcieniach brązu i beżu wiedziałam jedno: będzie jej ciężko zbić z piedestału cudo ( mimo wad) od Too Faced. Można powiedzieć, że na paletkę Catrice zerkałam bardzo entuzjastycznie. Kolory, wygląd, detale od razu do mnie przemówiły. Czekałam na moment pierwszego otwarcia, pierwszego malunku i tak naprawdę po kilku razach z nią miałam już wyrobioną opinię.
Od jakiegoś czasu marka Catrice w blogosferze zbiera same laury. Są osoby, które wręcz wystawiły marce świętą aureolę - czy słusznie?


Siedzę i myślę nad produktem, który z Catrice kompletnie mnie kupuje i mam. Jest on na powyższym zdjęciu! I to nie jest wcale ich LEGENDARNY już podkład HD Liquid Coverage, który moim skromnym zdaniem jest bublem a cudny rozświetlacz z kolekcji Nude Purism ( O tak! Ma już swoje lata :D).
Sama marka Catrice jak dla mnie najlepsze produkty ma tylko w kolekcjach limitowanych, tych co pojawiają się co jakiś czas i zachwycają zawartością, bo prawdę mówiąc te ich produkty, które na stałe goszczą w ofercie nijak u mnie się sprawdzają. W przypadku tej palety znalazłam i plusy i minusy. Po przygodzie z Sand Nudes stwierdzam 'o Panie miłości z tego nie będzie'.



Delikatny jasny piasek z Karaibów, czerwone wydmy Sahary, ciemne piaski Gwatemali:sześć doskonale dobranych ciepłych odcieni nude dołącza do ukochanej gamy paletek cieni do powiek.Jedwabista, gładka formuła o wysokim stopniu krycia, o matowym lub perłowym wykończeniu w gamie piaskowych odcieni nude,może być dowolnie łączona dla uzyskania pożądanych efektów.Dzięki dwustronnemu aplikatorowi, możesz wykonać makijaż w podróży.
Wiele osób zachwycało się paletkami z tej serii. Nim przystąpiłam do pisania tego posta wróciłam do innych jej wersji  ( Absolute Rose, Absolute Matt) zaczęłam czytać i oniemiałam. Dostałam lekkiego szoku i zaczęły nachodzić mnie myśli  czy ja na pewno mam paletkę tej samej marki? Same zachwyty, paletki bez wad, cudowna pigmentacja, idealne blendowanie - z wszystkich komentarzy na ich temat mogłam wywnioskować jedną tezę 'wow one są lepsze niż ta moja z Too Faced!'. I sumienie mówię : prawda nie jest taka kolorowa jak nakreśla część moich koleżanek blogerek - tak, zwłaszcza ta część koleżanek, która testuje produkty dla Catrice a później wychwala je pod niebiosa ;D
Sand Nudes z pozoru nie jest zła. Zdziwiła mnie solidność wykonanego opakowania, które za tą cenę nie jest zwykłym tanim plastikiem, który przy pierwszym upadku się połamie. Zatrzask trzyma świetnie. Ukłony muszę skierować też w stronę pędzelka: z jednej strony mamy tutaj typową gąbeczkę, dość miękką ( kto jeszcze używa takich aplikatorów! :O)  z drugiej strony mam jakieś tam delikatne, czarne włosie. Przyznam się szczerze, że pędzelek użyłam raz - nie jest on dla mnie. O ile gąbka daje radę, to włosie przy każdym ruchu znika. Momentalnie włoski z niego lecą. Niewątpliwie zaletą tej paletki jest jej wielkość - mała, doskonała do torebki, do zabrania na wyjazd ... ale jeśli chodzi o kolory , pigmentację i trwałość to z tym już nie jest zbyt wesoło.
Na pierwszy rzut oka? Kolory piękne, takie mojowe, 3 połyskujące, 3 maty. Stworzone po to by wyczarować zarówno makijaż dzienny jak i wieczorowy. Odcienie kolorystycznie neutralne, bezpieczne. Z nimi nie zrobisz sobie krzywdy. Praktycznie dobrze się z nimi pracuje/ albo nie pracuje się wcale , zależy jak na to spojrzeć ;)


Odcienie nie mają nazw a szkoda. W dzisiejszych czasach nawet pojedyncze egzemplarze mają swoje nazwy co nadaje im cechy wyjątkowości i trochę mi głupio że marka nie pomyślała by każdy cień z tej szóstki miał swoją nazwę.
Zaczynając od lewej strony:
- pierwszy cień jest bardzo połyskujący. Ma w sobie masę drobinek i cudnie migocze. idealny do rozświetlania wewnętrznego kącika paczadełka. Ciężko mi określić kolor - wygląda tak szampańsko. Z powodzeniem można stosować go też jako rozświetlacz ( w małych ilościach). Z najjaśniejszych kolorów ma najlepszą pigmentację.
- drugi jest mat - beż. Doskonały jako cień bazowy. Na powiece jest ledwo widoczny więc jak dla mnie tylko w tej roli się sprawdza. 
- trzeci odcień i znowu mat. Tym razem trafiamy na brzoskwinkę / morelę czy tam też coś w deseń łososiowego koloru. Czasem stosuję go jako bazę, rzadko łączę go z innymi kolorami bo praktycznie się zjada i go nie widać.
- i mamy błysk! Tutaj mamy beż z pyrialdem drobinek. Zaraz po szampańskim odcieniu to ten staje w szranki do rozświetlania wewnętrznego kącika ( o ile użyję go na mokro). Mimo tego, że w paletce wygląda cudnie to po nałożeniu na powiekę zostawia szarą smugę bez drobinek.
- 5 cień to mój faworyt! Przepiękny połyskujący brąz ze złotymi drobinkami, W jego przypadku wszystko jest ok, na powiece wygląda pięknie, złote drobinki są widoczne. Trochę mi przypomina Gilded Ganache z palety Chocolate Bar Too Faced
- ostatni cień to typowy ciemny brąz, typowy mat, dość mocno napigmentowany

Na powyższym zdjęciu sporo musiałam nałożyć cienia by cokolwiek było widać, a i tak nie widać ani jednej drobinki. Wniosek? To są cienie , które wymagają użycia bazy - bez tego ani rusz. Można je używać na mokro wtedy wyglądają cudownie ale na sucho można czuć rozczarowanie.
Cienie jak cienie, standardowo lekko się pylą , gdzieniegdzie spadną drobinki . Ich formuła jest aksamitna, są naprawdę milusie w dotyku.
Jednak ich trwałość to jest jakaś porażka : praktycznie po 2 godzinach na powiekach nie ma śladu po nich. Puf nie ma.

Czy polecam? W kwestii uniwersalności tak,  paletka nada się na dzień jak i wieczorne wyjścia. Jest małych rozmiarów idealna do torebki ale w przypadku samych cieni trzeba liczyć się z tym iż współpraca z nimi wymaga cierpliwości i konieczności dobrej bazy. Dla tych co pasjonują się makijażem będzie okropna ale dla tych na początku swojej przygody do samej nauki może być przydatna .

Paletkę Catrice jak i inne jej siostry można dostać w sklepach internetowych m.in na ezebra.pl w cenie od 14 zł - 21 zł. 
Copyright © 2016 Rupieciarnia drobiazgów , Blogger