00:16

Kosmetyczne fenomeny, które mnie nie kupują cz. 1

Na blogu pojawią się zmiany - nie wizualne ale w treściach. Co jakiś czas uraczę Was kilkoma kosmetycznymi 'perełkami' mocno osławionymi w sieci a czasem pojawi się post z nowościami na rynku.
Kosmetyczne hity wyrastają jak grzyby po deszczu. Co rusz widać hasło 'kosmetyk roku', 'cudo', itp a wszędzie słychać achy, ochy i inne takie. Ja na szczęście należę do osób, którym to wisi: im bardziej o czymś mówią tym bardziej ja tracę na to ochotę i zazwyczaj bywa tak, że jeśli jakimś cudem produkt ten pojawi się u mnie to cóż okazuje się totalnym bublem ;D . Nie będę tego kryć: jestem kosmetycznie wybredna i nie lubię 'iść za tłumem' bo aktualnie panuje na to COŚ moda, albo to kosmetyk KULTOWY i musisz to mieć! Przed Wami  produkty, których fenomenu nie rozumiem. Produkty, które do znudzenia są wysławiane a dla mnie to po prostu ... nie wiadomo co . Nie każdy produkt znam osobiście ale postaram się Wam uzasadnić dlaczego to 'cudo' mnie nie kupuje ;).Co jakiś czas pokażę Wam 3 może 4 'perełki' ( postaram się by były z kolorówki jak i z pielęgnacji) więc kubek w dłoń bo przed Tobą drogi czytelniku mega wstrząs!

1. Catrice HD Liquid Coverage


'Podkład - widmo' tak się o nim mówi. Produkt, który na allegro kosztuje niebotyczne pieniądze a  dla mnie ... bubel nad bublami. Szczerze nie rozumiem jego fenomenu i zachwytów ( ku mojej radości, jest kilka osób które podziela moje zdanie :D). Moja Julia przysłała mi odcień 020 od razu mówię nie jest dla mnie ale za nim oddałam siostrze i wysłucham jej opinii, spróbowałam go na sobie. Po jego teście wiem, że najjaśniejszy 010 kolorystycznie też nie dla mnie.

Jaki jest HD Liquid? W pierwszym kontakcie 020 wypadło ok, niby jak ta mityczna druga skóra dopasował się na buzi i naprawdę doznałam szoku, że skoro ja bladzioch a 020 ładnie wygląda ,( choć jak dla mnie za szybko 'zasycha' przez co ciężko z poprawkami ), odcień taki i tego nie widać to cud .... do 5 - 10 minut później.  Kiedy chciałam wychodzić z domu, minęłam lustro to mi się nogi ugięły. Jezusie Maryjo i wszyscy święci jedna wielka masakra. Pomarańczowa. Nie dość, że mam rude włosy ( farbowane) ale mam to jeszcze podkład tak się utlenia, że moja buzia wyglądała jak marchew! Razem z włosami stanowiły jedną wielką całość. Następne spojrzenie w lustro? - podkreślone skórki , o których nie miałam pojęcia, uwidocznione pory... Ja po prosty wyglądam jak lej po bombie. Totalna rozpierducha, kompletne nieporozumienie i to ma być FENOMEN KOSMETYCZNY? Chyba czysta kpina, bo zaczynam wątpić w prawdziwość recenzji na jego temat ..
Z kolei moja siostra jest zadowolona z krycia, całkiem ok tylko jak mówi, nie podoba się jej, że podkreśla suche partie i uwaga nie uwierzycie też się utlenia! 
A co moja Julia? Kupiła 010 i ceni za krycie, nienawidzi za pipetę ( ma to po mnie ;D) i ...o tak za to, że też się utlenia mimo, że to najjaśniejszy odcień!

I wiecie co? To bubel a nie fenomen kosmetyczny czy jak ostatnio usłyszałam ' to już legenda'.

Szafy Catrice / 30 zł

2. Guerlain.  Meteorites Perles Iluminating Powder



I teraz pewnie niektórym szczena opadła, co nie? Przecież ja kocham Guerlain!A owszem kocham i ubóstwiam, to moja marka ale te kulki... to jedyne co mnie nie kupuje. Totalnie. Oczywiście wyglądają pięknie ale jak dla mnie to kasa wydana w błoto. Jasna rzecz, znam osoby które je mają, lubią, używają z tym, że ja hmm chyba nie widzę w nich niczego specjalnego. Ot co, masa kolorowych kuleczek w pięknym pudełku ( jak na markę przystało) z gąbką ( tak mi się wydaje). Gąbka! Tak produkt za prawie 300 stówki ma w sobie gąbkę a ja bym chciała tutaj puszek ( no chyba, że jest puszek a ja widuję samą gąbkę ;D).
Kulki są piękne, nie odmówię im uroku ale dla mnie to taki zamknięty brokat. A nie o takie rozświetlenie mi chodzi - równie dobrze mogę buzię wysmarować srebrnym klejem w brokacie. Na jego korzyści przemawia mega wydajność, w końcu ma być inwestycją na lata.
Sporo się naczytałam, że któraś z kulek w ogóle tu jest niepotrzebna... kompletnie nie robi nic. Dla mnie żadna nie robi nic, a świecenie jak kula dyskotekowa moim zdanie jest fe ;D. Z początku je chciałam, przyznaje ale później jak się sporo naczytałam stwierdziłam, że ta LEGENDA jest  zbyt naciągana. Bardzo często widząc zdjęcia gdzie pokazany jest efekt kulek ... patrzę i ja tego nie widzę, nic , nul zero ( a noszę okulary!). Meteorytki mają też wersję prasowaną, mniej osławioną ale z tego co się orientuje ta wersja nie zbiera zbytnio laurów..
Ten produkt albo się kocha albo nienawidzi. Dla mnie to nieporozumienie, chociaż dostępne są w trzech odcieniach żadne mnie nie kupują, aczkolwiek muszę wspomnieć, że jak co roku na święta Bożego Narodzenia limitki, które wychodzą wyglądają fantastycznie! ( wiecie białe gwiazdki i te sprawy).

Douglas / 259 zł

3. Beauty Blender 


Coś czego w ogóle nie kupuję... Kawałek gąbki, w kształcie jaja, w różnych kolorach wedle gustu. 
O ile mi się najlepiej operuje palcami czy pędzlem to jajem już nie. Chociaż nie miałam oryginału ( i nie zamierzam póki co) to miałam jakąś chińską / koreańską wersję i jedno stwierdzam: a idź Pan w pyry z takim interesem!. Bardzo ciężko było mi rozprowadzić podkład, masa smug i w ogóle moja twarz wyglądała jakby ktoś świeżo zaorał sobie pole. To ma być ten hit, który kochają kobiety? Ja rozumiem każda szanująca się blogerka powinna mieć to jajo na stanie ale sorry nie. Coraz więcej firm wypuszcza swoje alternatywy dla tego cuda ( np. Donegal). Jajo 'inspirowane' zazwyczaj kosztuje 1/ 5 ceny oryginału. To z Donegal trzymałam w ręce no aleeee....
Nie mnie komentować właściwości oryginału ( cud, miód, maliny) skoro ja poznałam inną wersję ...
Wielki szum, zachwyt nad jajem sprawiło, że firmy wymyślają różne kształty, kolory ( a że niby kolor gąbki dla kaprysu babek czy dla lepszego działania bo ja nie wiem), wersje mini, wersje 'biało-czarne' i wiecie co? Mam wrażenie, że w tym momencie już przestała się liczyć jakość tej gąbki, O ile oryginał czyli Beautyblender okazał się rewolucją na rynku kosmetycznym i znalazł masę popleczniczek to kolejne wersje, które wychodzą są zrobione po to ' by kasa się zgadzała'. Coraz więcej czytam opinii, że wersja taka czy tamta, czy jeszcze innej firmy rozpadła się po dwóch myciach!. Cóż ja czuję ogromny przesyt jajem, wręcz mi zbrzydło i jako stara tradycjonalistka zostanę przy używania paluchów lub pędzla.

Sephora / 69 zł

A Wy? Znacie któryś z 'hitów'? Macie u siebie? Co Was z 'hitów' ostatnio rozczarowało? Chętnie poznam Wasze typy, sprawdzę i zdam swoją opinię ;)



Copyright © 2016 Rupieciarnia drobiazgów , Blogger