Komentować czy nie? A jak już no to jak?

By Justyna Wiśniewska - 10:23

To taka oczywista rzecz. Zostawić komentarz pod przeczytanym wcześniej postem / artykułem. Powiedzieć to co myślisz na głos, ocenić. Jednak w praktyce to nie jest łatwe. Ile razy zdarzyło Ci się coś przeczytać, chcesz napisać komentarz a w głowie pustka? Pustka bo nie masz pojęcia jak ustosunkować się do wcześniejszego tekstu, bo zwykłe 'nie znam / nie wiem jak jest' czy jeszcze jakieś inne stwierdzenie jest nie na miejscu / nudne ( i czujesz, że nic nie wnosi) lub po prostu boisz się na głos powiedzieć swoje często odmienne zdanie? Ile razy po prostu wychodzisz, nie piszesz nic tylko dlatego, że uważasz 'moje zdanie nic nie znaczy, mój komentarz byłby do bani'. Wierzcie lub nie ale komentarz ma siłę i jak widzę to co się dzieje w blogosferze, na FB czy IG to strach bo ludzie nie mówią ( tak mi się wydaje) swojego zdania , mam wrażenie, że tam po prostu jest zagrywka ' wkopiuj/ wklej + dodaj lukier'. Serio?


Ja rozumiem komentarz zostaje to co napiszesz w sieci zostaje ale czy naprawdę warto iść za tłumem komplementować to co Cię obrzydza ? Czy warto pisać coś co z Twoją naturą jest niezgodne?

Sama mam coraz częściej chęć powybijać wszystkich którzy piszą bzdurne teksty - momentalnie w trakcie czytania nóż mi się otwiera, zdarza się, że napiszę i mam gdzieś czy ktoś mi tu poklaska za moje własne zdanie czy pójdzie hejt . Czasem skomentuje coś w stylu ' to mi się przejadło, ile razy można to oglądać' bo naprawdę powielanie treści powoduje u mnie cofanie się wszystkiego co zjadłam.

 Jak coś mnie razi to komentuje to tak jak myślę, bez lukru czy wchodzenia komuś w tyłek bo ktoś tam coś osiągnął czy jest znany.
 Podam Wam przykład z Facebook'a. Swego czasu modny był #maneqiunchallenge. Cuda i dziwy każdy chciał to robić - zrobił to nawet nasz był mister pan Rafał Maślak ( w sumie nadal nie wiem czemu go tak promują bo dla mnie jego kultura leży i kwiczy) ale my nie o tym. Wrzucił filmik z wyzwaniem i podpisem Hello Cristiano Ronaldo ! Ja i 15 najprzystojniejszych facetów świata - finalistów Mister Supranational 2016 podjęliśmy wyzwanie. Rafał vs Cristiano! Manequin challenge jest nasz :-) Hello moto!' ( nie ma to jak ego rozbuchanego byka ;D). 

Tak czy siak jako wielka fanka Realu Madryt, sercem oddana Portugalii i wielbicielka samego Ronaldo ( siak wygląd to wygląd ale to co robi dla dzieci i ludzi ♥♥) nie mogłam przejść obojętnie więc napisałam swoje .. liczyłam na hejt, falę krytyki a tu co ? Zero hejtu tylko poparcie, że oni zrobili lepiej, że drużyna Hiszpanii wygrała internety i takie tam a jak czytałam komentarze napalonych babek jacy oni cudowni, jaki Pan Rafał świetny, jacy przystojni, że wyszło naturalnie bla bla bla  to złapałam się za głowę: jak można tak lukrować i wygadywać takie głupoty? :O ( Zresztą są gusta i guściki).



Chodzi mi oto, że ten brzydki trend włażenia sobie w tyłek bo ktoś jest lepszy czy więcej osiągnął jest żenujący. Coraz częściej widzę to na blogach. Napisz post ociekający lukrem - pod nim same pozytywne komentarze, aż do porzygu; napisz post skrytykuj jakiś produkt , znajdziesz wtedy tylko marudzenie i ble , fuj i idź mi z tym. Nie należę do osób, które komplementują zachwyty nad pudłem z próbkami ( bo dostały w ramach współpracy i gówno za to zapłaciły), nie należę do osób które będą łazić z wywalonym jęzorem bo komuś posłodziłam a ona/ on gdzieś o mnie wspomniał /a, co to to nie! Mało mnie obchodzi czy Twój blog ma 1000 obserwatorów, czy Twój profil to czysta inspiracja, czy po prostu artykuł na portalu jest tak świetny, że tylko głupiec się nie zgadza z jego treścią: wybacz, jeśli się z tym nie zgadzam, powiem to. Nie będę owijać w bawełnę, nie będę robić podchodów. Krytyka czasem się przydaje, czasem ktoś musi powiedzieć coś ostrego, coś innego niż wylewać słodki płyn.
Napisz negatywny komentarz pod super switaśnym, cieknącym lukrem postem a zostaniesz pominięta. Coraz rzadziej pojawiam się na blogach w których wszystko jest dopracowane na tip top, z góry leci wata cukrowa aż zęby bolą ( próchnica gwarantowana!) gdzie kiedyś byłam 'stałym bywalcem'. Teraz wchodzę czytam i mam ochotę napisać 'mam uczulenie na Twoje pierdolenie' ( wybaczcie słownictwo) ale tak jest. Bo kim dla mnie jest osoba która lubi się w lukrze i oczekuje aprobaty a jak tylko napiszesz komentarz typu ' nie miałam produktu, czytałam kilka opinii w sumie samych negatywnych' i cisza ... Widzisz, że autorka komentuje komentarze, nawet w niektórych odpowiedziach widzisz tylko ':)' a ten Twój pogląd jest pomijany, samotny i nie doczeka się żadnej odpowiedzi...
Bo kiedy komentuje liczę na odpowiedź. Mam nadzieję, że wdam się w dyskusję z autorką a nie po prostu sorry nie piszesz bo mojej myśli to wybacz  ale dla mnie jesteś nikim ważnym skoro nie uważasz jak 99 % tutaj osób czyli nie podzielasz mojego lukrowactwa. Cud, miód i maliny jednym słowem.
Wiecie gdzie Was pominą za inne zdanie? Za zdanie, które nie jest opiewające ku czci blogerki / autorki artykułu/ zdjęć czy po prostu nie pochwalasz zachwytu produktem? A no tam gdzie liczy się statystyka, tam gdzie autor / autorka bardziej liczy na sukces, więc Twój komentarz często odmienny burzy klarowny obrazek świetnego, spójnego miejsca cieszącego się różową poświatą adoracji. Zdarza się, ( ku mojej rozpaczy), że to właśnie blogerki, którym zależy na jeszcze jednym obserwatorze , którym mózg wyjadło a najbardziej pragną rozgłosu słodzą ile wlezie. Każdy produkt, który przedstawią jest SUUUUUUUUUUPER! Bez wad, bez skazy! Co z tego, że on kosztuje 150 zł czy tam też 80 zł, co z tego, że trudno dostępny ( przecież to wcale nie są mankamenty!) a zwykły Kowalski nie może sobie na niego pozwolić. Dzięki właśnie takiemu postowi powinnaś biec do sklepu i go kupić, wykopać spod ziemi, odmówić dziecku zabawki czy coś bo ONA go zachwala - zresztą jak wszystko. Bo ma, szkoda tylko, że nie powie Ci ' słuchaj jak go dostałam i praktycznie mój portfel ma się świetnie, ale piszę o nim dobrze, to nic że lekko szczypie, czy że ma słabą kolorystykę'. Ot cała filozofia ;)

Ja to chyba jestem ze starej epoki - cokolwiek bym nie dostała, jak ma wadę to o niej wspomnę ( szminy Givenchy? Fajne ale krótko się trzymają, tusz Estee? Fajny ale skleja przy dwóch warstwach itp itd). Nie widzę powodu by pisać same superlatywy o czymś co ma mankament byleby po to aby stado moich czytelników opiewało w komentarzach o jego perfekcyjnym działaniu. Blog ma mnie motywować, czytelniczki napędzać a jak to zrobić bez konkretnego kopa? Czasem wystarczy powiedzieć ' masz okropne zdjęcia / a tyle złego o nim słyszałam / no ale przecież u mnie było inaczej z tym..' by wejść w dyskusję z autorką. I tu nie chodzi oto by się kłóć tylko oto by osoba komentująca mogła wyciągnąć od Ciebie jeszcze więcej informacji, by mogła skonfrontować swoje zdanie z Twoim. Nikt Ci nie chce dokopać a uwierz takie komentarze, takie dające do myślenia są lepsze niż te 50 wypowiedzi ' świetny produkt/ o jeju jaki cudowny' czy jeszcze co innego.

Kiedyś na IG, FB, było pełno pana Mroza. Gdzie nie spojrzałam Mróz, Mróz, Mróz już miałam tego dość aż zobaczyłam na jednym z blogów wzmiankę o nim. No i rzekłam. Ku mojemu zdziwieniu zrobiłam literówkę co przyniosła poniższy efekt. I wiecie co? Życzę sobie by te wszystkie słodkie blogerki nabrały do siebie takiego dystansu jak ten Pan, by to słodkie pierdzenie kolorowymi chmurkami odeszło do lamusa i zaczęło się liczyć szczere zdanie, by każda z nas choć raz odważyła się powiedzieć co myśli zamiast idąc za tłumem pisząc  ' bo tak wypada / bo wszyscy zachwalają to ja też'.



Z uśmiechem pełnych diamentowych kryształków w obłokach różowej chmurki pisałam to ja, wredna, marudna ruda zołza ♥

  • Share:

You Might Also Like

0 komentarze