Tydzień filmowy #18 - eee tych filmów to ja nie trawię ;D

By Justyna Wiśniewska - 09:35

Ponad 2 miesiące temu pojawił się ostatni wpis z tej serii. Mimo iż udało mi się obejrzeć kilka filmideł przez ostatni czas to tym razem postanowiłam zrobić coś innego. Dziś nie będę polecać a wręcz odwrotnie. Dziś będę odradzać ;D. Bo wiecie ( ostatnio moje ulubione stwierdzenie ;D) są filmy, które tak mnie irytują i nie rozumiem ich fenomenu, że to bania mała ;D. Stąd postanowiłam napisać i wymienić Wam kilka pozycji filmowych, które kompletnie nie mówią do mnie i są wręcz dla mnie męką :D. Jestem pewna, że każda z Was też ma takie filmy, które omija szerokim łukiem bo Bóg wie po co to powstało ;D. A więc do dzieła ;D

1.Gwiezdne wojny


No to jest coś. Mega tasiemiec, który nigdy się nie skończy - jak można to jeszcze produkować? :D. Nie rozumiem fenomenu tego filmu pff tasiemca i w ogóle nie mam pojęcia o co już w tym chodzi ( oprócz podstawowej rzeczy ;D). Moi bracia, siostra czy ktokolwiek z mojego otoczenia omija to filmidło szerokim łukiem i wypowiada jedno magiczne słowo: 'gówno' :D. No bo jak można oglądać coś  gdzie film z któregoś roku, powinien być pierwszą częścią a tamten przed nim drugą? Ogólnie ja bym się w tym nie połapała i za każdym razem jak widzę tłumy na premierze to chce mi się śmiać bo jak to coś może być ciekawe i wciągające ? Przecież łatwo w tym zgubić watek i jak dla mnie to taka moda na sukces w wersji dla mało rozumnych :D ( nikogo nie obrażając na sali :P). Może i efekty specjalne są fajne, ale Star Wars było fajne ... powiedzmy do trzech pierwszych części a teraz to już tylko odgrzewany kotlet.

2. Bridget Jones


I tu fenomen bo książkę lubię ale film jest nie do przejścia. Nie jest dla mnie śmieszny, jest żenujący. I tu w głównej mierze to sprawka aktorów, którzy mi po prostu tu nie pasują. Dla mnie każda opowieść o Bridget jest drętwa jak kula u nogi, cholernie ciężka do strawienia i czasami wręcz niesmaczna. Ja się pytam gdzie jest ten cały humor z książki?? Wydaje mi się, że przedstawiona tu Bridget nie jest tą bohaterką książkową jaką ja poznałam. Jak dla mnie seria tych filmów jest po prostu na bardzo niskim poziomie mimo gwiazd filmowych. Bo dla nich nie będę oglądać tak drętwego kina.

3. Lśnienie


Lśnienie to już kultowa ekranizacja powieści Kinga. Kto czytał ten wie, że część jego książek czyta się bardzo ciężko i ja mam tak z filmem!. Horror został ogłoszony jednym z lepszych a ja nie czaję go w ogóle. Nicholson kompletnie do mnie nie przemawia, dla mnie to stary, napruty dziad, któremu się zwyczajnie nudzi. W tym filmie jest  coś odpychającego. Mimo, iż jestem horroromaniaczką to Lśnienie jest jedną z gorszych produkcji ( i nie mówcie, że jest świetny) bo całkowicie go nie pojmuje. Jak dla mnie to nie klasyka gatunku to szambo, dno i coś chorego, co tak naprawdę nie jest straszne tylko obrzydliwe! A idź mi Panie z taką klasyką :D

4. Jaś Fasola


To jest tak głupie, że aż śmieszne ... i nie do zniesienia! Ta rola to etykietka Atkinsona i mimo innych filmów w których zagrał i tak każdy w nim widzi lekko ułomnego, pana w zielonkawej marynarce, który czasem chodził z misiem a czasem z indykiem na głowie. Ja nie wiem jak ktoś miał  w głowie porąbane by stworzyć taką postać ;D. Kompletnie ten humor do mnie nie mówi - może jestem inna ale jedno wiem: żal, żal i bagno. Chociaż znam zwolenników tejże postaci, którzy i serial i film oglądają z nieukrywanym zachwytem to jedyną rzeczą którą chce im zrobić to mocno przywalić w głowę ... krzesłem! No bo jak coś tak głupiego może wywoływać salwy śmiechu? o.O

Póki co to tyle mi przychodzi do głowy, a Was jakie filmy denerwują? ;)


  • Share:

You Might Also Like

0 komentarze