22:43

Kringle Candle Hot Chocolate

Jesień to taki czas gdzie najlepszą opcją na spędzanie chłodnych, deszczowych wieczorów jest opcja: ja + ciepły koc + miękki, ciepły kot + kubek gorącej czekolady ( albo i całe wiadro) + pięknie pachnąca świeczka w kominku. Opatulona wełnianym kocykiem czytająca jakieś stare tomidło z pożółkłymi stronami komplementuję jesienną aurą w domowym zaciszu. Nie żebym nie lubiła jesieni, toż to moja pora roku jednak brakuje mi w tej porze słodyczy, brakuje mi odrobiny subtelnej rozkoszy, która spowije wnętrze pokoju powodując kompletne odurzenie.


Moim cudownym małym odurzeniem miał być wosk Kringle Candle Hot Chocolate, który dostałam w jednym z urodzinowych prezentów. Jesień + gorąca czekolada? Brzmi pysznie! ;D W momencie gdy tylko otworzyłam małe wieczko wiedziałam: poczekam na deszcz, spadające liście, na poranną mgłę i aurę tajemniczości. Poczekam na moment ubrania grubego szarego swetra, na wyciągnięty kożuszek , na grube bamboszki.
Świece Kringle powstały z inspiracji założyciela marki Yankee Candle. Kluczem do sukcesu popularności aromatów Kringle okazał się pomysł odtworzenia naturalnych zapachów w zaskakująco realistyczny sposób.
Głęboki, bogaty aromat gorących ziaren kakaowca z nutą słodyczy.
Woski Kringle Candle zamknięte są w małych, praktycznych opakowaniach, dzięki czemu są wygodne w użyciu i przechowywaniu.


Kiedy tylko szara plucha zawitała na dobre przeganiające nieśmiało wyglądające słoneczko świeczka poszła w ruch.
 Na sucho? CUUUUUDO! Piękny, bogaty aromat czekolady ( dla mnie gorzkiej) okraszonej kilkoma łyżeczkami cukru - zapach tak realistyczny, że zamykając paczadełka widziałam palący się kominek i unoszącą się parę znad kubka gorącej czekolady, Zapach rozpływający się w kubkach smakowych, delikatnie łaskoczący zmysły ♥. Po prostu do pokochania - a czytając opinie o tym, jaki on jest świetny czekałam na moment wieczoru by w końcu ją zapalić ...

I tu się rozczarowałam :(.  Znacie to uczucie wychodząc na jesienny spacer, kiedy spadają na Ciebie krople deszczu z liści a pod stopami jest masa kałuży, samochód Cię ochlapie, zajdzie słońce i jednym słowem jest jedna szaruga? Oooo właśnie takie rozczarowanie przeżyłam przy Hot Chocolate. Pali się pięknie, pięknie knot rozprowadza płomień ale pięknego zapachu czekolady & cukru nie ma. Nie ma nic - kompletnie nie pachnie świeczką ani tym co wyczuwałam na sucho. Mija pół godziny, godzina w domu nie czuć niczego. Więc co robię? Gaszę świeczkę i tadam! Nikło bo przez 10 minut od zdmuchnięcia i chuchnięcia czuć aromat czekolady. Tyle w temacie. 
Więc daję jej szansę w kolejny zimny dzień, daję jej szansę otulona zimowym sweterkiem i znowu to samo - nic. I znowu ją gaszę i znowu kilka minut czuję aromat i tyle z tej przygody było. 

Mi znowu zostaje ciepły koc + gruby sweter i wielkie pożółkłe tomidlo bo czekolada w wydaniu Kringle to wyrób jedynie czekoaldopodobny. A szkoda bo słyszę dużo pozytywnych opinii o nim ja to jestem jednak feralna ;D

Kringle Candle dostaniecie na mintishop.pl ---> klik, 12 zł / 40 g
Copyright © 2016 Rupieciarnia drobiazgów , Blogger