11:35

Mam bloga! a więc jestem pazerna i mam wszystko za darmo!

Nie mam pojęcia skąd u ludzi takie myślenie. Wszyscy z początku myślą że jak zajmujesz się urodą to na Twojej półce stoją same Diory czy Chanele. Większość uważa, że taka osoba jak ja czy Ty nie spogląda na drogeryjne półki z produkatami za 5 zł tylko od razu wrzuca w koszyk rzeczy za ponad 100 zł i więcej. Każdy jest przekonany ( bynajmniej na początku nikłej wiedzy o Twoim miejscu), że nie skupiasz się na tanich markach bo lubisz błyszczeć luksusem. Wszystko po prostu masz najdroższe i najlepsze i chętnie wydajesz na to kasiorę . A jak nie wydajesz to przecież masz takie współpracae że znane marki takie jak Dior chętnie dają Tobie w prezencie ich produkty. Za nic nie płacisz, masz same świetne darmówki więc jest powód do lekkiej zawiści.

To jest chyba ten powód kiedy powinnam zacząć się śmiać - ludzie, którzy naprawdę mało wiedzą o blogowym świecie uważają , że to co my pokazujemy, to co mamy po prostu dostajemy ot tak za nic, a marki nawet te renomowane aż się do nas pchają. Chciałabym ale nie.
Większość z nas na wszystko pracuje sama, sama kupuje produkty, gromadzi grosza do grosza - znamy wartość naszych rzeczy, znamy wartość naszej pracy. Szkoda tylko, że wiele osób głównie tych małolat , którym nie udaje się  ' zaistnieć' wbija nam taką szpilę mówiąc ' masz za darmo, nic za swoje!'. Ok, a potem się dziwimy że po cichu zawistni ludzie mówią 'pazerna, w d**ie jej się poprzewracało od tego internetu!'.


'Nie dość, że wszystko ma za darmo to jeszcze zarabia na swoim blogu!' - kiedyś takie zdanie przeczytałam na jednym z blogów, na blogu dziewczyny którą cenię za kawał dobrej roboty ale przecież piękne zdjęcia i dobra treść niknie w gąszczu zazdrości, ludzkiej podłości bo lepiej napisać taką głupotę, dać upust swojej frustracji a nie myśleć o tej drugiej stronie - o autorce bloga i jej ciężkiej pracy ( a co kogo obchodzi czy coś z tego ma?!)

Według naszego społeczeństwa większość beauty bloggerów po prostu żyje z bloga, nie ma żadnej NORMALNEJ pracy, a każdy kosmetyk to jest gift - po prostu my tylko zarabiamy i nie wydajemy na nic pieniążków - ale zaraz, zaraz. Aby móc zarabiać na blogu to najpierw trzeba włożyć w to miesiące ciężkiej pracy to nie jest takie hop siup!

Nie wiem ile razy można mówić słowa 'my nie mamy nic za darmo' - testy, zdjecia, recenzja zabierają nam mnóstwo czasu, pochlaniają nas do reszty ale co z tego skoro znajdzie się banda małolat czy ludzi z lekko przytępionym organem myślącym, którzy wręcz się uczepią stwierdzenia 'dostała, nie kupiła'!

Można powiedzieć, że skoro mam bloga od 3 lat to powinnam pływać w fontannie luksusu, z domieszką najdroższego szampana, jedząc truskawki i co chwila patrzeć jak na moje konto wpływają pieniążki za wpisy. Ale tak nie jest. Czy te 3 lata blogowania coś zmieniły skoro nadal jestem przeciętna?
Owszem od czasu do czasu można u mnie poczytać coś o droższym produkcie - po części kilka  tych rzeczy podostawałam w prezencie ( tak są jeszcze na świecie kobiety - bloggerki, które bardziej Cię cenią jako bliską osobę i nie oczekują za to Bóg wie czego), na kilka ZAPRACOWAŁAM sobie sama - tak, moje drogie, sama.
Czy wiecie, że na szminkę Guerlain odkładałam kilkanaście tygodni? Ale kiedy ją kupiłam, kiedy już do mnie dotarła ja czułam się jak w niebie!
Owszem, mam na półce perfumy Diora ( wygrałam!), mam paletę Too Faced, mam nowy zapach Tousa czy produkty marki Guerlain no ale litości! Część tych rzeczy to prezenty, większość to wygrane a to co sobie kupię to jest moje, moje z moich ciężko zarobionych pieniędzy.


Czy szastam stówkami na prawo i lewo? Cóż, z racji takiej że zarabiam 600 zł na miesiąc to pewnie w tym momencie kupując jakiegoś Diora bym próbowała zjeść błoto z podwórka ;D. No ale przecież jestem blogerką więc co tam moje fundusze jak dostanę to za darmo?! Bo przecież ja nie muszę pracować skoro inni ludzie widzą to co chcą. Zresztą jak mogę mówić, że zarabiam 600 zł / m-c skoro na zdjęciu wyżej widzicie takie perfumy?!

Znam dużo bloggerek, które piszą o luksusowych produktach ale też nie stronią o tym by napisać o produkcie za 15 zł! - ba, każda z nas, każdy z nas to po prostu zwykły człowiek. Pracujemy normalanie, niektórych stać innych nie jednak to nadal za mało dla naszego społeczeństwa - ludzie zamykają nas w jednym worze klasyfikują - Blogger = mnóstwo kasy, i nie mając pojęcia o  niczym cieszą się, że to oni nam przypieli łatkę! Wedle ich słów jesteśmy po prostu pazożytami bogacącymi się na innych - cóż z tym począć?

Zazdrościłam kiedyś, naprawdę. Perfumy Chanel, pomadki Diora, czy słynna mascara YSL wprawiały moje serce w palapitację a moj mózg aż kipiał od natłoku pospolitych myśli: 'dlaczego ona ma takie coś?, to nie fair!' - jednak wytarczyła odrobina wyjścia poza ramę swojej mieszczańskiej idealogii, odrobina zagłębienia się w mojego bloga, poznawanie nowych ludzi gruntowanie zburzyło moje zaściankowe myślenie. Teraz nie mam czego zazdrościć, jak już to jest tzw. 'zdrowa zazdrość', podziwiam, wpisuję sobie na listę marzeń, realizuję cele, zbieram na to pieniążki - bo przecież jak kupię sobie to sama to będę mieć lepszą satysfakcję. Owszem, miło dostać coś w prezencie, czy nawet do testowania jednak zawsze pełnia szczęścia jest w momencie trzymania głupiego sklepowego paragonu!

Czy jestem pazerna? Nadal idę do sklepu i kupuję zmywacz do paznokci za 1.20 zł, biorę żel do mycia buźki za 8 zł nie dlatego, że tani czy coś ale dlatego, że się sprawdza.
Czy oczekuję, że kosmetyki będą mi spadać z nieba? Miło mi jak ktoś mnie doceni, jak poznaję ludzi, którzy wyślą mi kartkę na urodziny ale jeszcze milej gdy nasza relacja trwa i sie rozwija a tło kosmetyczne wtedy ginie. Że tak powiem z nieba mógłby lunąć grad Diorowych tuszy a ja mam to w czarnej dziurze bo wolę tych ludzi co poznałam ♥

A swojemu społeczeństwu co mogę powiedzieć? Chyba nic, bo przecież nikt mi nie uwierzy, oni zawsze będą widzieć we mnie, w nas -  ludzi, którzy myślą o tym by się 'nachapać luksusu' nic nie robiąc i tylko marnując tlen .

Na koniec powinnam powiedzieć coś miłego - post i tak wyszedł chaotyczny i pod wpływem impulsu, rzeknę nie wszędzie tak myślą, w wielkich miastach nie ale uwierzcie małe wsi i miasteczka to istna pożywka dla takiego myślenia ;)

Copyright © 2016 Rupieciarnia drobiazgów , Blogger