Lord & Berry 20100 Crayon Lipstick Cherry

By Justyna Wiśniewska - 14:02

Kosmetyczne nowości, które u nas nie są dostępne są najbardziej pożądanym obiektem westchnień tysiąca kobiet. Nic nas bardziej nie pociąga niż produkt, który a) u nas go nie ma więc żadna z naszych koleżanek go nie posiada, b) jego zdobycie graniczy z cudem więc jak już go mamy w łapakach to czujemy się tak jakbyśmy zdobyły sam szczyt Everestu! Ku radości kobiecej sroczej naturze w wielu naszych boxach można spotkać perełki, które rozpalają nasze zachciewajki do granic możliwości . Tak też było w przypadku dzisiejszego bohatera - kredki do ust. Owa kredka kilka miesięcy temu dostępna była w pudełku BeGlossy - wtedy nie wzbudzała mojego większego zainteresowania, ot co zwykła kredka do ust w czerwonym. bordowym czy tam też różowym kolorze ( gra światła na zdjęciu prezentacyjnym). Jednak pudełko wyszło, było kilka opinii zbiorczych ale nie znalazłam nigdzie więcej wzmianki o tej kredce więc ja jako ja gdy tylko kredka znalazła się w moich łapakch ( dziękuję Agnieszko :*) postanowiłam napisać o niej więcej. Wszak każde malowidło do ust jest mile widzane, każdy czerwony / różowy kolor dla mniej rudowłosej jest bardzoooo pisany więc jak mam o niej nie wspomnieć?


Miałam kiedyś takie przysłowiowe kredki - z Joko. Były fajne, tanie jak barszcz ale po kilku miesiącach zaczęły śmierdzieć ;(. Od tamtego czasu taka forma pomadek przeze mnie była bardzo rzadko stosowana - cóż historia z matową kredką Golden Rose okazała się niewypałem więc odpuściałam sobie takie 'cuda'. Aż do czasu. Moja Cherry to kolor kameleon i z tego co widzę, to tylko taki odcień był u nas osiągalny ;)


Szminka w ołówku o intensywnym i długotrwałym kolorze, bardzo ława w aplikacji. Po zastosowaniu natychmiast łagodzi i nawilża skórę ust. Dostępna w błyszczących lub matowych odcieniach.

Unikalne cechy :
• Świetliste i intensywne kolory,
• Kolory zawsze świeże, nawet po miesiącach braku użytkowania produktu,
• Nawilża i charakteryzuje się długotrwałym kolorem,
• Bardzo łatwa w aplikacji.


Mogłabym rzec, pomadka jak pomadka, kredka jak kredka, Wyglądem niczym sie nie różni - ot zwykłe mazidło zapakowane w 'czarny' ołówek, dość lekki - naprawdę można pomylić ją ze zwykłą szkolną kredką.
Czy jest niezwykła? Kredka jest wychwalana, są achy i ochy, za kolor, trwałość, pigmentację... Mogłabym wymieniać jej zalety ale tak naprawdę nie wiem czy wierzyć tym pochwałom, skoro mówi o tym produkcie tak dobrze jakieś 90 % subskrynentek tego boxa?
Cóż z mojej relacji mogę potwierdzić, że: kredka ma dość dobrą pigmentację, na ustach utrzymuje sie 2 - 3 godziny, zjada się równomiernie, zostawia ślad np. na szklance ( jak w tych wszystkich romansidłach :D), ze względu na kształt końcówki ciężko zaznaczyć kontur ust, co może powodować jej rozmazywanie, a jak już się raz rozmaże to uwierzcie upaćka Wam się połowa twarzy ( albo ja taka zdolna jestem :D)



Pierwsze moje początki z tą kredką były złe: dziwnie się z nią czułam po nałożeniu, miałam wrażenie, że moje usta są ciężkie, tak jakbym posmarowała je klejem. Z początku się nie lubiłyśmy, jej użycie groziło przesuszeniem i ściągnięciem ust, potrafiła zbierać się w jednym miejscu, wchodzić w zakamarki i wyglądać jakbym co wracała z jakiejś pijackiej imprezy wycałowana przez tabun facetów! Jedno wielkie fe! Gdzie ja normalnie nie tolerują tylko matów!
Jednak kolor jest fenomenalny, naprawdę moja srocza ruda ntaura jest i była w nim do maksimum zakochana! Pomyślałam wtedy 'a może dam najpierw na usta coś bezbarwnego i pielęgnacyjnego?'
Nie żebym musiała - pomadka Smashboxa, Guerlain czy nawet taka za 6 zł od Golden Rose niepotrzebuje by moje usta miały jakieś większe SPA ale z tą kredką jest inaczej. Żeby moje usta pięknie i olśniewająco wyglądały w tym kolorze po prostu muszę je napierw czymś posmarować np. zwykłą ochroną pomadką, wazeliną kosmetyczną. Więc smaruję, czekam kilka chwil i dopiero wtedy Cherry laduje na ustach i mam to coś! W końcu kolor ładnie się prezentuje, jedna warstwa pięknie pokrywa usta, wykończenie a raczej formuła sugeruje, że powinnien to byc mat - ale tak nie jest. Jest aksamitnie i świetliście ;D.
Nie powiem, że nawilża czy odżywia bo solo bez ówczesnego nawilżenia ust potrafi odtańczyć koszmarny taniec na ustach więc koniecznie trzeba posiłkować się czymś nawilżającym by temu zapobiec.

Sama kolor to kolor kameleon - jest intensywny, wyrazisty. Z jednej strony wpada w czerwone a czasem nawet burgundowe tonacje, zaś jak tylko zaświeci słońce jest czystym piękny różem!  Tutaj możecie zobaczyć jak kolor wygląda w chłodniejsze dni ( zdjęcie chyba z marca) wtedy to po prostu była mega czerwień  - wybaczcie kreskę ale to z moim zdolnościami zawsze wygląda jak idź i nie wracaj :D. Drugie zdjęcie jest robione jakieś 4 tygodnie temu: inne światło, inna pora i od razu bardziej mi się kolor widzi ;D

Na minus dostępność i fakt, iż trzeba ją temperować ale podobno jest bardzo wydajna ;)



Czy ją polecam? Nie, jak na produkt, który u nas jest niedostępny czuję lekkie rozczarowanie. Ok, ja ją dostałam, cieszy mnie fakt poznania jej ale jakbym miała kupić to mówię nie. Za jej cenę wolę zdecydowanie kupić pomadkę w tradycyjnej formie. Kolejny raz jestem święcie przekonana iż taka formuła po prostu nie jest dla mnie, a ja nie zawsze rano mam czas by nałożyć pomadkę nawilżającą, potem kredkę - no sorry, ale według zapewnień producenta tak być nie powinno ( albo jestem zbyt wybredna?).

Gdzieś mi mignęło fakt, iż można dostać ją na allegro. Za 1.8 g należy zapłacić 80 zł.

  • Share:

You Might Also Like

0 komentarze