09:36

Pacco Rabanne Olympea

Bycie boginią wcale nie jest łatwe. Każdy myśli że urodziłam się z 'władzą ' w ręku! Pff - chętnie pokażę im co to znaczy mieć władzę i być odpowiedzialną za to co tu się dzieje! Nie rozumiem dlaczego każdy : zaczynając od mojego ojca, który uważa i tu cytuję 'Oli, jako moja następczyni musisz dawać przykład, być roztropną i na chłodno podchodzić do spraw związanych z naszym królestwem',  a kończywszy na poćciwym Filipie, który sprzedaje na targu owoce, poprzez moje służki, byłe nianie i ludzi, których widzę tylko na oficjalnych prezentacjach wręcz z dezaprobatą w oczach mówią  'tak nie wypada panienko! Panienka musi dać przykład!'. No przecież prędzej z nim zwarjuje niż zasiadę na tatowym tronie!
Może gdybym była upragnionym synem ( dzięki chromosonie zwyciężki za dar bycią kobietą!) to byłoby mi łatwiej. Codziennie widuje tego mojego zarozumiałego kuzyna, który nic tylko czeka na moje potknięcie by zaraz lecieć do papy z jęzorem na wierzchu!  Prawda jest taka że ja Oli mu zazdroszczę: zazdroszczę mu swobodny, lekkiego życia.
 A ja? Każdy mi patrzy na ręce nie mam chwili oddechu bo etykiety, maniery i surowe zasady. a ja chciałabym być tylko chociaż raz szaloną, może niepoczytalną bognią której by pozwolono na każdą głupotę. No ale nie - jestem Oli, grecka bogini córka Kejsa, władcy naszgo regionu!


Tak, jestem greczynką, jedną z najbardziej pożądanych kobiet tutaj - ech no dobra przesadzam ale lubię tak o sobie myśleć ;D prawdą jest to, że:
a) ludzie na mój widok spuszczają wzrok, tak jakbym ich onieśmielała,
b) męźczyżni wysyłają mi owoce i małże - licząc na coś więcej ( jakbym akurat do tego miała teraz głowę!)
c) czy fakt, iż jestem córką władcy nie mówi samo za siebie?
d) jest jeszcze opcja, że po prostu śmierdzę!

Nuty głowy: jaśmin, imbir, mandarynka

Nuty serca: sól, wanilia

Nuty bazy: drzewo sandałowe, kaszmir, ambra

Ale nie to chyba nie to. Tutejszy klimat już dość dał mi się we znaki, często wiatr smaga mi włosy i ciało , słoneczko razi, a morska bryza obmywa mi stopy dając uczucie lekkości więc zawsze mi się wydawało, że pachnę 'jak fala nosząca nadzieję'.



Chociaż może za dużo przebywam na powietrzu? Lekka opalenizna, delikatna zwiewna biała sukienka i moje rozpuszczone loki są i tak już łakomym kąskiem dla męźczyzn więc po co mam ciągle się pokazywać? Do dziś pamiętam  jak Cez rozpowiadał na ulicy na mój temat te swoje dyrdymały , ale myślę, że powinnieście tego posłuchać a raczej przeczytać to co pamiętam z tego:

'Wiecie jaka jest nasza Oli, córa Kejsa? Podczas pierwszego spotkania pomyślałem, że jest ciężka i niedostępna. Zaraz w głowie się skarciłem, stary to nie kobieta dla Ciebie! To następczyni tronu, panna z lepszego rodu! Nie Twoje progi! Ale wiecie co poczułem, gdy przeszła obok mnie?
Cierpkość pomieszaną ze słodkością. Poczułem intensywną woń soli tak jakby nasza bogini całe dnie spędzała nad morskim brzegiem. To pierwsze spotkanie nie było udane: krzywiłem się, marszczyłem nos i ta sól mi nie pasowała. Dopiero po momencie poczułem lepką, obezwładniajacą wanilię - pachniała jak idealne waniliowe ciasto - takie ciasto, które umią zrobić nasze nianie! To było dziwne doznanie, dziwne połączenie a zarazem bardzo ekscytujące! Pachniała jedzeniem, kuchnią i nie do końca pojmowałam dlaczego.Od tgo momentu chciałem ją poznać bliżej.


Tak , panowie śmiejcie sie ze mnie, drwijcie sobie! A wiecie co? Spotkałem ją wieczorem na targu - miała włosy spięte wysoko, nie przypominała tej Oli, ktorą my znamy - była zwyczajna. Już nie czułem jedzenia, czułem coś innego - nadal było słodko, trochę aż za bardzo. Jednak mój nochal wychwycał woń mandarynki - delikatną, jakby lekko zduszoną tą całą waniliową słodkością.
Tak patrząc na naszą Oli jak pewnym krokiem przechadza się na targu zrozumiałem, że ta  kobieta jest pełna ciepła i słodkości. Jest greczynką z krwi i kości i nie znajdę w niej nic odkrywczego - to tak jakbyście patrzyli na swoje odbicie w żeńskiej wersji.
Jest piękna, skryta w sobie i pachnie wyjątkowo, dziwnie, intryująco i bardzo znanie i na słowo Zeusa poznam jej sekret!'

Na tę myśl robi mi sie ciepło - być może taka jestem, Cez ma rację. Nie jestem odkrywcza, jestem swojska, wręcz przyziemna i daleko mi do 'wyśnionej bogini' ale cóż wtórne istoty też są przecież potrzebne?

Olympea na mojej skórze trzyma się cały dzień . Zapach jest intrygujący a zarazem dziwny. Sól i wanilia są najbardziej wyczuwalne, ciut mandarynki i trochę kaszmiru z ambrą. Nie jest zapachem innowacyjnym. Ma sie wrażenie, że już to gdzieś było ale ja osobiście uwielbiam wcielenie tej bogini na sobie ♥ Ale czy ten flakon nie jest piękny?♥

Dostępna w Douglasie w pojemności: 30 ml / 225 zł; 50 ml / 315 zł; 80 ml / 409 zł.

A Was odsyłam do poczytania o niej u :

♥ Sylwia ---> klik
♥ Edpholiczka ---> klik
♥ Sonia ---> klik

P/s na zdjęciu jest miniatura, którą dostałam od Agaty ♥
P/s wybaczcie  tak krótką historię - nie miałam weny akurat ;D
Copyright © 2016 Rupieciarnia drobiazgów , Blogger