11:32

Essie lilacism

Ostatni lakierowy wpis miał miejsce bodajże w listopadzie o.O. Powinno mi być wstyd, że aż tak zaniedbałam tą 'blogową sferę' bo przecież ilość paznokciowych malowideł rośnie w potęgę a ja się po prostu rozleniwiłam i Wam nic nie pokazuję! Ale nie jest mi wstyd - ostatnimi tygodniami noszę krótkie paznokcie, wcale ich nie maluję ( mam jakiś okres przejściowy, że na moich pazurach nic mi się nie podoba) a do tego doszły problemy z szorstkością skóry na dłoniach jak i mnóstwo odstających skórek brr! :| Jednak dziś mimo moich okropnych skórek ( nie widzicie ich tam, skupiacie się na kolorze lakieru) chcę Wam pokazać kolor idealny na wiosnę. Z drugiej strony od dwóch dni męczy mnie migrena ( z tego powodu wczorajszy lifestyle sie nie ukazał :x) więc szybciutko opiszę lakierasa, bo jak same wiecie takie posty mają więcej obrazków niż słów ;D


Essie Lilacism to mój pierwszy 'essiak', któy posiadam. Kiedy Beatka ( z bloga Kosmetyczka pełna cudów - a propos gdzie jesteś kochana??!!) mi go przysłała byłam nim zachwycona - piękny, jasny - kolorek stworzony wręcz na upalne dni. Niestety jako mój 'pierwszy' lakier tej marki dał mi mocno w 'kość'  - dawno nie miałam tak problemowego lakieru!

O lakierach Essie można powiedzieć dosłownie wszystko - od samych zachwytów aż pod same gromy z jasnego nieba. Zachwyty tyczą się poszczególnych ciemniejszych kolorów lub kostek / edycji limitowanych zaś gromny spadają na te niepozorne, jaśniutkie 'cudaki' i właśnie w moim przypadku tak jest! ;(



Essiaki są zaopatrzone w standardowy, wąski pędzelek którym dość łatwo się operuje. Mój Lilacism to bardzo jaśniutki odcień fioletu i na pokrycie płytki potrzeba do 3 warstw. Czasem zdarza sie, że już dwie ( grubsze) warstwy dają dobre krycie. Ale przy tych dwóch warstwach zaczynają sie schody. W momencie gdy 1 warstwa jest niewystarczająca a ja chcę dodać kolejną lakier zaczyna bąbelkować! Każda pomalowana płytka paznokcia w kontakcie z następną warstwą daje mnóstwo bąbelków!. Lakier zaczyna smużyć i się ciągnąć co mnie wnerwia -,-.

Zmywa sie go bardzo łatwo ale tez i łatwo schodzi z paznokci. Pierwszy raz gdy pomalowałam nim pazury ( mimo bąbelków) lakier po 4 godzinach zszedł całkowicie :O. Brawo Essie! Niezły z Ciebie gagatek! Dałam mu kolejną szansę - wtedy na moich paznokciach wytrzymał dwa dni - istne szaleństwo ;D.

Oczywiście ilość warstw ma swój wpływ na jego schnięcie więc tutaj naprawdę trzeba uzbroić się w cierpliwość. Czasem gdy wydaje mi się, że lakier jest już suchy ( zwłaszcza po około 20 minutach nic nie robienia) okazuje się, że jeszcze nie a ja już mam jakiś odcisk. Na plus powiem, że podoba mi sie jego wykończenie - pięknie błyszczy! ;D

Tak jak pisałam u góry miejcie gdzieś te moje skórki ( smaruje czym się da, usuwam a jednak nadal są i to nie od obgryzania! ;D Nie wiem co się z nimi dzieje ;x jakiś rady. Jak widać to całe moje dłonie są takie jakieś i to chyba od oliwki, której użyam do masażu albo srodka myjącego u dzidkó - sama nie wiem ) więc skupcie się na samym lekko liliowym / fioletowym kolorku. Na pzaurach mam 3 warstwy  i o dziwo pierwszy raz nie mam bąbelków ( a muszę dodać, że ilość warstw nałożonych wpłynęła na stan mojej buteleczki ponieważ zostało mi jej może na dwa użycia) ale za to widać jak grube są te warstwy ;D



Cóż, lakierowy wpis zrobiony, Essiak pokazany. Mój pierwszy Essiak okazał się ślicznym koszmarkiem także na razie nie patrzę w stronę tej marki ;D.

Lakiery Essie dostaniecie np. w Hebe czy Douglasie. Cena ok 38 zł / 13.5 ml
Copyright © 2016 Rupieciarnia drobiazgów , Blogger