18:10

Too Faced Better than sex mascara

'Kochany Mikołaju. Nie wiem czy wiesz ale też mam komin i możesz przecież przecisnąć się przez niego ( ale proszę ubierz termogatki bo może być fire :P) Nie będę przekupywać Cię ciasteczkami ani mlekiem ( dość dobrze wyglądasz :>) jakie chcę prezenty doskonale wiesz ale do tego zaszczytnego grona pragnę dodać załącznik: a mianowicie skoro i tak odwiedzasz cały świat to weź w ten swój magiczny czerwony wór zapakuj mi C. Ronalda ( najlepiej ubranego tak jak w reklamie gatek Armaniego :P) a jeśli będzie stawiał opór to masz tam jakieś magiczne sztuczki prawda? Broń Boże nie rzucaj nim przez komin bo biedny się jeszcze spali i będzie zero uciechy, wór z kokardą postaw koło mojego łóżka znaczy mmm choinki. Myślę, że się dogadamy w końcu byłam grzeczna, prawda? '

Tak, taki list w tym roku napisałam do Mikołaja, a co dostałam? Mascarę!! No nie jest źle bo przecież to nie byle co ale serio? Ronaldo by taniej wyszedł :D
Ja tu liczyłam na miłą pogawędkę z Cristiano, jakieś śniadanie czy cuś ( patrz punkt ---> miał być w samych gatkach :P) ale skoro Mikołaj ( tak wiem, że to Ty grubasie bo Twoja żona by mi Ronalda zapakowała i do tego dała 'zestaw małej zabezpieczonej dziewczynki'!) postanowił dać mi tusz to voila!, sprawdziłam co tak naprawdę jest wart ( zapomnij grubasku, że za rok coś Ci zostawię pod choinką! :D)



Mascara tak uwodzicielska, że jest „Better Than Sex”! Formuła zawiera najczarniejsze pigmenty, zwiększa objętość, wydłuża, podkręca rzęsy dając wielowymiarowy, ekstremalny efekt.

Szczoteczka w kształcie klepsydry, zainspirowana linią kobiecego ciała, umożliwia wielowymiarowym włóknom dotarcie do każdej rzęsy i pokrycie ich kolorem czarnym jak węgiel.


+ czasem się odbija, na końcówka rzęs zostawia grudki ups o tym już nie wspomniano?. Ogólnie rzecz biorąc tusz nie jest zły no ale to jednak nie jest, nie tego się spodziewałam po takiej marce. Poniekąd lubię go, lubię go za to, że rzęsy wyglądają na rzęsy 'xxl' .

Im lepsza marka tym więcej oczekujemy i tak jest w jego przypadku. To co dostajemy: to piękna głęboka czerń, wydłużone i rozdzielone rzęsy, czasem mam nawet wrażenie, że jest ich więcej, uniesienie, lekkie wydłużenie i podkręcenie. To nie jest efekt 'wow' - to przyzwoitość i zalotność okraszona subtelną igraszką.




Wracając do pierwszego mojego zdania pod opisem: tak jeśli nie rozczeszecie dobrze rzęs na ich końcówkach pozostanę grudki - wbrew temu mascara się nie kruszy, nie osypuje i nie tworzy pandy. Jednak żeby tak się stało trzeba naprawdę dobrze sobie rozpracować szczoteczkę ;) Wytrzymuje dość długie godzinny w nienaruszonym stanie.




Nie wiem jakie kobiety widzieli twórcy szczoteczki ale na pewno nie widzieli mnie :D! Zdecydowanie daleko mi do tej słynnej rudowłosej występującej w kreskówce z królikiem Bugsem - wiecie mam na myśli tą rudą z ogromnymi, czerwonymi ustami, potężnymi biustem i z wąskimi biodrami - bo tak mi się właśnie jawi kształt tej szczoteczki :D

Z większością szczoteczek trzeba się 'dotrzeć'. Tak też jest z nią - najlepsze efekty uzyskuję gdy całością maluję rzęsy a jej szczytem po prostu 'podkręcam' końcówki. 
Jej włosie jest dość gęsto ułożone i nie każdemu się to spodoba. 
To co mi się nie podoba to fakt, że choćbym nie wiem jak się starała szczotka zawsze nabiera za dużo tuszu, jest nim wręcz 'oblepiona' co możecie zobaczyć. 
'Czerń jak węgiel' tak bardzo mi się podoba to określenie, które tutaj jest naprawdę realne. Na szczęście łatwo tą czerń zmyć i nie potrzeba zbyt dużo wysiłku.




Pierwsze zdanie jakie powtarzam gdy widzę ten tusz to 'cholera ciężki jest'. Tutaj czuć tą 'ciężkość', czuć to zimno metalowego opakowania, czuć, że 'coś mamy w dłoni'( chociaż nadal wolałabym mieć w dłoń np, worek z Ronaldem! Kurdę, nie to takie niehumanitarne a niestosowne jest mówić co konkretnie od niego / jego wolałabym mieć w ręce ech :D). Wytłoczone napisy są tak efektowne, są tak jak grawer niepowtarzalne i jeśli do jego zakupu nie przekonałby mnie widok rzęs po zastosowaniu tuszu to z całą pewnością poleciałabym na te detale, które czynią tą mascarę tak różną od innych. 

Powinnam wspomnieć też o tym 'kosmicznym' kartoniku - sztywnym, dopracowanym w każdym calu, z masą informacji, a w środku z mega ulotką. Jak widać (czym się cały czas zachwycam) to detale wykonania i sposób 'podania' produktu Tutaj Too Faced wygrywa!


Efekt? zobaczycie poniżej - tak jak mówiłam to nie jest efekt 'wow'. 1 warstwa subtelna igraszka, 2 warstwa to już ta 'moc spojrzenia'. Podczas czytania innych jego recenzji gdzieniegdzie padają słowa ' nie wart swojej ceny'. Cóż to zawsze kwestia sporna - jeśli miałabym postawić jakiś tusz lepszy/ na równi z nim to byłaby linia So Couture Loreal'a ( której rzecz jasna nie miałam ;P).



Od Too Faced oczekiwałam dużo. Chyba każda kobieta, która miała ten tusz w rękach marzyła o firankach - niestety efekt, który otrzymujemy może rozczarować. Ja tam lubię rozczarowania w takim wydaniu - osoby z krótkimi rzęsami na pewno go polubią :D

Too Faced Better than sex dostaniecie w Sephorze w cenie 95 zł / 8 ml
Na szczęście można też dostać jego format podróżny w cenie 39 zł ( swoją drogą tutaj szczoteczka lepiej się prezentuje).

Macie? Miałyście? Skusicie się?

P/s Drogi Mikołaju! Dziękuję Ci za mascarę, przetestowałam ale czy teraz mogę dostać już Ronalda w łapki?! :D Bo wiesz Wielkanoc się zbliża więc jak Ty nie to pogadaj z tym zającem, ok?;D

P/s 2 u dziewczyn też możecie o nim poczytać:

♥ Subi ---> klik
♥ Marta ---> klik
♥ Ania ---> klik
Copyright © 2016 Rupieciarnia drobiazgów , Blogger