18:28

Lutowe denko #16

Jestem z siebie dumna! Po gigantycznym denku ze stycznia przyszła pora na śmieci z lutego, którego bagatela są o połowę mniejsze. W moim przypadku zawsze jest tak: im mniej  mam nowości w danym miesiącu tym mniej zużywam - nie wiem tak jakoś mi to przychodzi :D.
Chciałabym albo nawet życzę sobie szybsze (z)używanie kolorówki ale to tylko takie małe mrzonki albo po prostu moje maleńkie modły do niebios, zresztą w tym przypadku chyba każda z nas tak ma :-). Jedyne co mi się nie podoba w tym denku to fakt, że znowu mam każde zdjęcie z innej parafii: taki urok robienia zwykłym aparatem i bycia zależną od pogody ;D


Razem z denkiem pożegnałam też mój stary kartonik, który po tak długim czasie rozpadł się na kawałki D. Ale za to od mamy dostałam nowe kartonicho - ciut większe i to w kolorze białym, czysty szok ;D o.O. No dobra my tu pitu pitu a śmieci czekają na wybiegu ;D

I.TWARZ:


1. Sylveco, lekki krem nagietkowy - czyste zło! Wyrzuciłam ledwo napoczęte opakowanie. Niestety nie każdy naturalny kosmetyk jest tak dobry jak opisują i ja się o tym boleśnie przekonałam. Bo kilkunastu dniach z tych kremem moja skóra była w opłakanym stanie  a ja musiałam się leczyć maścią z antybiotykiem ;(,  pisałam o tym  o tu ---> klik

2. Dermedic Clinical Regenist, mleczko do demakijażu - jak ja uwielbiam wszelkie mleczka! To okazało się idealne! Nie podrażniało paczadełek, nie zostawiało tłustej warstwy, poza tym samo opakowanie wyglądało na 'luksusowe'. Było bardzo wydajne - mała kapka  wystarczyła o czym świadczy fakt, że jego recenzja pojawiła się w październiku ---> tutaj a ja dopiero je wykończyłam! Szacun!

3. Ziaja, Liście Manauka, żel myjący ... - jedyny żel jaki znalazłam w potrzebie na mojej wsi. Dziwnym trafem gdy miałam jego próbki to jakimś cudem podrażniał mi paczadełka a pełnowymiarowe opakowanie tego nie robi o.O ;D. Żel jak żel, dobrze oczyszcza choć miałam wrażenie, że lekko wysusza skórę.

4. Mary Kay Botanical Effects, maseczka nawilżająca - ostatni produkt z całej serii, który był  używany jak najoszczędniej. Lubiłam za całkiem dobre działanie, za to, ze sprawiał iż cera wyglądała promiennie a skóra po jej użyciu była taka 'milutka', niestety wydajność ma sporo do życzenia . Pełna recenzja zestawu tu ---> klik


5. Mydła w kostce:
- Nivea aloe vera & flowers, cóż uwielbiam ich zapachy i delikatność ale na dłuższą metę wolę jednak Dove,
- Oriflame Nature Secrets - mydło antybakteryjne, które zaczęłam stosować podczas problemów z cerą przez Sylveco. Dlaczego ono? To mydło jest antybakteryjne i genialnie łagodziło moje podrażnienia! Pachniało lekko mandarynką :D

6. Sampar Ultra Hydrating Fluid - próbkę dostałam od Sonii ;* i powiem Wam, że dawno nie miałam tak cudownie pachnącego kosmetyku! Cudowny różany zapach, lekka formuła i całkiem dobre nawilżenie. Gdyby nie cena to z chęcią kupiłabym pełnowymiarowe opakowanie :D

7. Lancome Galateis Douceur, mleczko do demakijażu - tą miniaturę wygrałam w rozdaniu i tutaj jestem zawiedziona. Mleczko pięknie pachnie, ale z wydobyciem z tego małego opakowania był problem ;( Jak na mleczko z tak wysokiej półki niemiłosiernie podrażniało paczadełka  a wzrok był jak 'za mgłą' ;(

8. Cleanic waciki to już chyba standard u każdej kobiety w denku ;D

9. Maski Balea: 
- fioletowa, lawenda - jako, że nie znoszę tego chwasta to tu jestem zdziwiona! Nie ma zapachu lawendy, jest zaś gęsta masa, która dla twarzy jest jak kompres! Po jej wchłonięciu skóra ma mocną dawkę nawilżenia i niewątpliwie jest ona moją ulubioną wersją ;)
- różowa malinowa - pachnie pięknie jogurtem i aż chce się ją zjeść ale kompletnie nic nie robi ;)
- próbka kremu Lavera nie zapadła mi w pamięć :P

10. Sephora Ultra Soothing Fiber Mask -  to z kolei dostałam od Subi ;* i szczerze powiem nie spodziewałam się, że jest tak mokra! Niestety jak to z takimi płachtami bywa na mnie była za ogromna ale dawała fajne uczucie chłodu ♥

II. WŁOSY:


11. Pinio, szampon i płyn do kąpieli - maliną nie pachniał, raczej oranżadką ale za to nie plątał włosów moich czy też małej ;). Od czasu do czasu lubię poużywać te szampony chociaż jako płyny do kąpieli też dają radę tworząc obfitą pianę ;)

12. Joanna Naturia 220 płomienna iskra - w końcu zapragnęłam wyglądać jak człowiek ;D. Niestety mój portfel ostatnio piszczy z biedy więc wybrałam najtańszą i najbardziej sprawdzoną i znaną mi farbę :)

III. CIAŁO:


13. Rexona tropical power, kremowy żel pod prysznic - żel , który wygrałam u Magdy mnie zaskoczył. Fajna kremowa formuła, dość dobrze się pieni i pięknie pachnie, czego chcieć więcej od żelu? Mi to wystarczyło jednak mógłby być bardziej wydajny :)

14. Anida krem do rąk - kremik od mojej siostry ;*. który im dłużej stosowałam tym bardziej wysuszał mi skórę :(. Ach ten nieszczęsny argan! Chociaż zapach miał nawet taki ok :P

15. A próbka kremu Sylveco w ogóle mi nie przypadła: dziwna konsystencja, dziwny zapach ;/

IV. INNE:


16. Lady, zmywacz do paznokci - u mnie to już chyba norma, że w każdym denku jest jakiś pustak po zmywaczu ;D. Akurat za taki produkt nie lubię przepłacać ;D

17. Katy Perry, Mad Potion - trochę dziwny zapach z którym nie mogłam się zgrać. Nie jest zły, nie jest też dobry ale jej  'killerki'  czy 'royallki' są zdecydowanie najlepsze!

18. Yankee Candle Chocolate Truffle - kompletnie nie moja zapachowa bajka, najbardziej sztuczny zapach jaki znam :(. Posłuchałam się rady jednej z Was i połączyłam go z innym woskiem gdzie nawet mogłam go jakoś stolerować ;D Pełna recenzja ---> tutaj 

I cóż na dziś mam już koniec śmieciowych opakowań.
Swoją drogą myślałam, że jest tego znacznie mniej :P
 A jak tam Wasze denka? 
Copyright © 2016 Rupieciarnia drobiazgów , Blogger