12:58

Co mi (teraz) daje blogowanie?

Bardzo się cieszę, że poprzedni wpis o tematyce blogowej przypadł Wam do gustu ;). Skoro było o złych stronach 'mocy'  to czas bym powiedziała Wam co mi tak naprawdę daje blogowanie?
Odpowiedź na to pytanie wydaje się banalnie prosta i większość ją z Was zna. Oprócz tych oczywistych 'materialnych' aspektów jest coś więcej: coś bardziej 'duchowego', coś bardziej wewnątrz mnie się zmieniło. Nie wątpliwie blog i jego prowadzenie wywarło we mnie szereg zmian pozytywnych, kosmetycznych , dziś będą zmiany pozytywne a na kosmetyczne przyjdzie jeszcze czas ;)


Pierwsza rzecz jaka się nasuwa to oczywiście blogowanie daje możliwość współprac, nabywania / wygrywania nowych kosmetyków. I nie da się ukryć, że ta 'materialna' część należy do miłych aspektów. Nigdy nie musiałam trzymać kosmetyków po kartonach ale teraz - owszem. I nie nie jestem typowa - nie chomikuję, zużywam na bieżąco, dzielę się z siostrą. Dostaję, wygrywam i zużywam . Ot co, cała filozofia.

I to nie jest tak, że wszystko mi 'spada z nieba', nie mam milionów na koncie więc uczestniczę w konkursach, pomagam szczęściu a jak widzę gdzieś swoje nazwisko no to po prostu euforiaaaaaaa! :D. Bo przecież każda rzecz cieszy ;)

Blog to miejsce gdzie można odkryć coś nowego , dzięki niemu odkryłam swoją pasję - zapachy. Tak! Śmiało mogę to powiedzieć. Mimo, że ten dział nadal jest ciut ubogi to staram się co jakiś czas Wam podrzucić coś 'nowego'. Nie tyle co sam zapach ale 'kręci' mnie tworzenie do niego historii. Mimo, że to zajmuje mi najwięcej czasu to każda zapachowa historia jest przez Was ciepło przyjęta. Kiedyś marzyłam o pisaniu ( dlatego powstał blog i stąd nazwa bo miały być opowiadania :P) - teraz widzę, że to co tworzę, kreuje na potrzeby danej woni daje mi największą satysfakcję. Każda historia jest niepowtarzalna, tak samo zapach a skoro udaje mi się wykreować coś innego to mam chyba powody do dumy z siebie ? ;)


Blogowanie to też nauka więc czego się nauczyłam dzięki temu? A no tak robić zdjęcia. Zobaczcie moje pierwsze zdjęcia: byle gdzie byle jakie, po prostu nie obchodziło mnie wtedy jak wyglądają ważne że są. Na ten moment jest ogromna różnica, mam setki zdjęć, nad którymi ciągle pracuję. które staram się dopracować w szczególe. Nie mam super lustrzanki, jak trzeba to je obrabiam, ale jak czytam komentarze 'zdjęcia jak z katalogu' to wiem, że ta moja praca, nauka nie idzie na marne.
A jeszcze lepiej gdy widzę swoje zdjęcie, zrobione na potrzeby blogowe na stronie jakiejś marki to w ogóle 'wow'. Jako, że mieszkam na wsi i zawsze cieszą mnie najmniejsze rzeczy, sukcesy to jaram się tym jak pochodnia! Tak też miałam gdy na hiszpańskiej stronie oznaczono moje zdjęcie podkładu Pierre Rene jak i ostatnio gdzie Agnieszka ;* na polskim IG Pierre Rene zauważyła moje zdjęcie ( szkoda, że ja o tym nie wiedziałam, żadnego oznaczenia czy coś bo jak ja bym wrzuciła na swój profil cudze zdjęcie to bym mnie o kradzież oskarżono :P) no ale nie wiem jak długo się zdjęcie tam utrzyma :D
Edit: napisałam wczoraj do marki dlaczego udostępnili moje zdjęcie bez mojej wiedzy i zgody na co dostałam odpowiedź, że 'na stronie skąd pobrali zdjęcie nie było żadnego oznaczenia, a zdjęcie zostało pobrane ze strony zagranicznej' tsaa fiołki i bratki bo na hiszpańskiej stronie PR od samego początku dziewczyna podpisała moją fotografię i właśnie to widzicie :D ♥ a tak jak myślałam, polskie konto marki zdjęcie usunęło :P

Dzięki też mojemu małemu światkowi poznałam wiele nowych kosmetycznych marek np. Guerlain, Smashbox czy też Catrice, Essence. Tak moje panie! Jako, że mieszkam na wsi gdzie jest jedna góra dwie drogerie z tym samy asortymentem a na większe zakupy jadę raz na rok to wydaje się iż byłam kosmetycznie zacofana. Wielkie marki, owszem znam z reklam z gazet a co tymi małymi? Nowymi?
Blog to miejsce gdzie ciągle odkrywam nowe 'lądy', poznaje, testuje produkty o których istnieniu nie miałam kiedyś pojęcia ( np. glinki). I chyba nie pomylę się jak powiem, że blog otwiera przede mną nowy, nieznany kosmetyczny świat'.


Subi kiedyś powiedziała 'blogerzy to też ludzie'. Taaaaaak to prawda!
 Dlaczego o tym mówię?
Najważniejszą dla mnie rzeczą jest to, że dzięki blogowaniu poznałam ( na razie wirtualnie) masę wspaniałych osób! I nie nie chodzi mi o wzajemnie komentowanie czy coś - chodzi o dobroć, chęć pomocy, szczerość. Na palcach jednej ręki mogę wyliczyć osoby które wiedzą więcej niż mówię tutaj.
To miejsce jako tako przyczyniło się, iż mogę powiedzieć 'między nią a mną jest nić porozumienia/ przyjaźni'.
Dowód? Kartki urodzinowe od Was, kartki na święta, wiadomości prywatne itp.
Z jednej strony jest to chęć zrobienia czegoś dobrego, sprawienie komuś radości a z drugiej czy wysłałabyś coś komuś gdybyś choć trochę go nie lubiła ?;> Może to naiwne myślenie może nie, nie siedzę w cudzej głowie ale naprawdę miło się robi na serduchu poznając takich ludzi  ;)


Widzicie te kolczyki? Piękne, nie? Dostałam je od Aguś ;*, która zna mnie tylko wirtualnie, która nie musiała mi ich dawać ( bo od kiedy komuś obcemu w prezencie dajemy  biżuterię??) ale zawsze jest. Jeśli miałabym wskazać jedną osobę, tą pierwszą dzięki której poznałam 'moc wirtualnej sympatii, akceptacji i wsparcia' z pewnością byłaby to ona. Przed nią pierwszą się otworzyłam tak prywatnie. Często też mówię, że to 'moja starsza siostra' bo wiecie ona zawsze jest, jak trzeba to nakrzyczy, zmotywuje. Jakby nie patrząc Aguś stanowi ważną część mojego życia, bo jej na to pozwoliłam, bo jej ufam bo po prostu jest i za każdym razem jej powtarzam 'że fajnie mieć starszą siostrę i że jest dla mnie za dobra' ♥ ;D

Aleeeee nie to nie zamyka się tylko w jej osobie!
Z całą pewnością ten kto kiedyś powiedział, że 'blogerki są zadufane w sobie' nie zna wielu z Was:
nie zna Agaty, u której raz wspomniałam że kocham zapach Olympea po czym w moich rękach ląduje taka miniatura od niej, nie zna Iwonki, Agnieszki, które potrafią Cię zaskoczyć. Nie zna Sonii, kolejnej Agnieszki, Pyzuni sorry Marty które zawsze Cię zmotywują czy zachęcą do działania ( no dobra namówią na kosmetyczną rozpustę) :D. Nie zna Iwony, która w jakiś sposób wpłynęła na rozpoznanie mojego zapachowego uczucia. Nie zna Subi, Marty, które Cię zaskoczą tak aż opada kopara.

Po prostu nie zna każdej z Was dzięki czemu moje życie, życie innych staje się piękniejsze ♥

Uff, ok stop! Wyszło trochę ckliwie ale mam nadzieję, że wiecie co mam na myśli.  Będąc bloggerem czasem trzeba się otworzyć, dać się poznać.
Kiedyś jedna z moich pacjentek powiedziała 'przeszłaś w życiu dużo więc Bóg Ci to wynagrodzi stawiając na drodze życzliwych ludzi'. Póki co jej słowa się sprawdzają, każdy Wasz komentarz, każda prywatna wiadomość jest na wagę złota ♥

A ja ?
 Zaczęłam wierzyć w siebie, w swoje możliwości. Ze swoich kompleksów zrobiłam atuty, z szarej myszki zaczęłam się wyłaniać jako kobieta, która wie czego chce. Z każdym dniem odkrywam na nowo swoje 'ukryte' piękno. Uczę się malować paczadełko, robić kreski, dopracowałam swoją organizację i planowanie. Czasem może zbyt bardzo skupiam się na sobie ale jak nie teraz to kiedy?

Chciałabym aby to miejsce było dla Was czymś gdzie znajdziecie coś dla siebie, jeśli nie w postach to w słowach od kogoś życzliwego czy mi się udaje? Nie wiem ale z całą pewnością mając Was jako wsparcie, motywację do działania i dalszej nauki w blogowej kwestii to myślę, że wszystko pójdzie dobrze ;)
Copyright © 2016 Rupieciarnia drobiazgów , Blogger