11:38

Styczniowe nowości w mojej kosmetyczce ;)

Po ogromnym denku czas na moje skromne nowości ;). Uwierzycie mi jak powiem, że w tym miesiącu kupiłam tylko 3 rzeczy?. Taaak dosłownie! Trzy rzeczy pierwszej potrzeby ( bo drugie zakupy takowe nie były :P). W sumie miałam pieniążki na moje wymarzone perfumy Guerlain ale w domu były bardziej potrzebne także jeszcze poczekam sobie na nie - bądź co bądź sprawię je sobie w tym roku! :D
Ale do rzeczy - moje zakupy ograniczyły się do szamponu Syoss, żelu do higieny intymnej z Biedronki i żelu do mycia twarzy z Ziaji - nic więcej, zero, nul. Jak się chce to można :D.
Styczeń był skromny - no dobra, nie do końca skromny bo pomimo małej ilość 'obrazków' w dzisiejszym poście to do mojej kosmetyczki wpadło kilka naprawdę wartych uwagi produktów! ;)


 Zaraz po świętach wpadła pierwsza paczka :-D
Napisałam list do Mikołaja i oto co dostałam :D. Mikołaj raczej 'olał' moje prośby o wymarzony prezent więc podarował mi tusz Too Faced Better than sex *.* ( pokażę Wam list w recenzji mascary :D). Dodatkowo dołożył mi do tego kredkę do brwi z Maybelline ( ulubiona! też o niej będzie!) i mini push - up liner od Benefitu, o którym już mogłyście poczytać :). Spodziewałam się tylko tuszu a tymczasem mój Mikołaj sorry Mikołajka Marta ---> klik podarowała mi więcej niż mogłam przypuszczać! ♥


Jak wiecie Lili Natura ---> klik organizowała ponownie 'Wielki Świąteczny Konkurs' w którym nagrodziła aż 92 osoby! Uwierzcie mi, na tyle zgłoszeń zobaczyć swoje dane - cuuuuuud! Taka miła wiadomość po świętach wprawiła mnie ponownie w 'świąteczny nastrój' bo przecież głupi ma szczęście - a chyba nie muszę mówić, że to był konkurs z odpowiedzią a takowe luuuuuuuuubię bardzo :D
Tym bardziej, że trafił mi się świetny zestaw kosmetyków Sylveco, który widzicie poniżej :)


Paczka z Sylveco zaskoczyła mnie ilością próbek, ich broszurami / katalogami i ilością szarego papieru ( podejrzewam, że starczyłby na jakieś 10 paczek :D). 
Zestaw, który otrzymałam to moje pierwsze kosmetyki Sylveco :). Póki co od tygodnia używam tylko kremu nagietkowego więc na jakieś opinie przyjdzie czas później ;)


Zgłosiłam się też w świątecznym rozdaniu u Magdaleny ---> klik. Skusiłam się na takowy zestaw ze względu na krem do rąk, którego u siebie nie widziałam. I jakie miałam zdziwienie jak dziewczyny ( taaaaak bo było ich kilka) dały mi znać, że wygrałam i mam się zgłosić - bo ja gapa tego nie zrobiłam  ;). Fajnie, że są jeszcze takie życzliwe osoby ;). Krem na razie czeka w kolejce, uwielbiam zieloną Rexonę ale ta pachnie też ładnie a żel już stoi w łazience ;D. Było tu jeszcze etui na telefon ale mała zakosiła :D


Co byłoby na Waszej kąpielowej playliście?
 Takie pytanie zadały dziewczyny z Bless the mess czyli Lena & Lona ---> klik, u których (i) mi się poszczęściło! :D. Moja 'gwizdowa' piosenka sprawiła, że przybyły do mnie nowości Carex - teraz mam myjadeł na pół roku - niestety zielony żel już poszedł w ręce brata ale co tam, niech ma! :D


A to już moje drugie (niepotrzebne) zakupy z Cocolita.pl. Jako że stałam się 'zapachowa' kupiłam wosk YC z najnowszej linii . Wybrałam zapach Peony, który od razu podbił moje serducho - 7 zł. W sumie miałam dwa woski ale jeden poszedł w świat ;). Skusiłam się też na dwa pędzle Beauty Crew  do makijażu oka BCE  - 10 , 6.90 zł oraz BCE - 25, 17.90 zł. Moje pierwsze wrażenie cóż włosie jest miękkie w dotyku jednak podczas malowania strasznie drapie, niektóre włoski odstają ale na szczęście nic nie wypada ( podczas pierwszego mycia też nie) zobaczymy jak będzie dalej ;).

A mówiłam, że będzie tego mało? ;)
Copyright © 2016 Rupieciarnia drobiazgów , Blogger