10:09

Palette Perfect Care Color - 390 jasna miedź

Bycie rudą ma to do siebie, że każde farbowanie włosów powoduje atak paniki w stylu: 'wtf? co to ma być za kolor? To się śmie nazywać rudym?!". Na szczęście nie każda farba powduje u mnie zawał ale są odcienie, które na opakowaniu wyglądają bardzo obiecująco - tak jak ja lubię ale gdy mieszanka ląduje na moich włosach okazuje się, że kolor jest koszmarnie ciemny - taki jak ja nie lubię! I dziś właśnie będzie o moim rozczarowaniu, a raczej o produkcie, który śmiało może mieć tytuł' BUBEL ROKU"


Październik dla moich włosów okazał się koszmarnym miesiącem i naprawdę nigdy w życiu tak nie miałam. Moja głupota, wiele produktów które okazały się bublem sprawiły, że moje loczki przestały być piękne i jednym z takich bublowych produktów jest ta farba ( reszta niechlubnych bohaterów była pokazana w denku)


Słyszałam o tym, że farby Palette to farby mocno niszczące włosy ( a która tego nie robi?) ale jak na upartego chciałam wypróbować ten kolor i co w zamian dostałam?

Ciemny, głęboki kolor nie taki jak na obrazku, przesuszone włosy, po miesiącu od farbowaniu moje odrosty są takie jak przed, kolor bardzo mocno się wypłukał jednak nadal jest tak samo ciemny na długości ;/. Dołączona odżywka w opakowaniu strasznie cuchnie ( przynajmniej w moim tak było) i prawdę mówiąc nie robi nic!

Normalnie na moje kłaczki potrzebuję dwóch opakowań farby - w tym przypadku te dwa opakowania to było za mało!

W opakowaniu dostajemy rękawiczki, krem koloryzujący, odżywkę i tzw 'utleniacz'.


Już nie pamietam jaki kolor po zmieszaniu składników przybiera nasza mieszanka ale jedyne co mi utkwiło w pamięci to niesamowity odór farby - niby to normalne i przywykłam do tego ale tutaj to już jakiś pogrom! Nawet po dwukrotnym umyciu włosów ( przed nałożeniem odżywki) nadal włosy sa przesiąknięte smrodem farby!

Ja jestem fanką pomarańczy na głowie i tylko w takim kolorze czuję się najlepiej. Ciemna miedź to nie jest kolor z którym czuję się dobrze, szczerze powiedziawszy nie lubię siebie w tym kolorze, nie widzę siebie w nim a przede wszystkim czuję się dziwnie! Tak wyglądały moje włosy przed farbowaniem:


A tak już po farbowaniu i przed ścięciem - po całym zabiegu odnowy koloru największe przesuszenie zauważyłam na długości i na końcach więc chcąc nie chcąc musiałam sporo ściąć i tak oto pożegnałam jakieś 8 cm moich pukli!


I jeśli to jest ta miedź z obrazka to ja jestem Święty Turecki! A zazwyczaj kolory na mojej głowie są wierne kolorowi na opakowaniu!

Niestety farby Palette nie sa farbami, które ja będę polecać czy kupować - mówię im wielkie NIE!
Osobiście będę je omijać szerokim łukiem!

A czy Wy miałyscie  styczność z tymi farbami? Jak Wasze wrażenia?

Dostaniecie je w każdej drogerii w cenie 10 - 13 zł.
Copyright © 2016 Rupieciarnia drobiazgów , Blogger