Farmona, Tutti Frutti - cukrowy peeling do ciała kiwi & karambola

By Justyna Wiśniewska - 18:40

Uwielbiam ten moment gdy otwieram nowe opakownie peelingu. Ten moment gdy biorę naprawdę solidną garść, nakładam na ciało i liczę, że dany produkt wywoła u mnie zachwyt! No ale wiemy - nie ma takiej rzeczy takiego produktu, który by nam pasował w 100 % ( wiecie mam na myśli np.  to: jest dobre więc i więcej kosztuje). Z peelingami to jest tak, że oczekuję mocnego zdzierania, solidnych drobinek i ostatnio na tym polu ulegam ciągłemu rozczarowaniu. Nie wiem czy to ja jestem zbyt wymagająca ( no dobra mogę być nazwa MARUDĄ) czy po prostu nie trafiaąm na nic ciekawego? A może teraz trafiłam na to COŚ?


Pamiętam, że w zeszłym roku Karol kupił mi świąteczny zestaw tej marki dostępny w Biedronce. Teraz gdy zobaczyłam ich kosmetyki w Biedronce ( a raczej kilka tygodni temu) w dość atrakcyjnej cenie postanowiłam sobie sama zapewnić chwilę relaksu i wybrałam sobie jeden peeling i mus do ciała. Ja, jak to ja zaczęłam od peelingu, który powiedzmy sobie szczerze ma potencjał na ulubieńca ale nie jest pozbawiony wad!


Myje, peelinguje tak jak każdy taki produkt ;). Po użyciu peelingu skóra jest fajnie gładka, odżywiona i natłuszczona ( i to się może nie podobać). I wiecie co? Mi z początku to nie odpowiadało - ok ciało balsamuje codziennie ( ogólnie mój Karol ma jakąś 'obsesję' na punkcie mojego balsamowania i balsamy może mi kupować w ilościach hurtowych ) to trudno mi się przestawić na nie-balsamowanie. No ale spróbowałam - i niewytrzymałam długo. Mimo tej tłustej warstwy, ja i tak balsamuję ciało - nie wiem, może to źle może nie ale sama 'warstwa' nie jeste dla mnie wystarczająca, po prostu nie jest to taka dawka 'nawilżenia', do którego 'przyzwyczaiłam' moje ciało ;). Ta tłusta warstwa może być uciążliwa - o ile na nogach czy brzuchu ją mogę tolerować ( w końcu jak idę spać to to mam zakryte) tak na odkrytach wieczorem ramionach już nie - czuję sie taka 'niedomyta'?

Ogólnie peeling spisuje się w swojej roli ale nie jest to jakieś hiper wow - robi to do czego został stworzony ;)


No i masz babo placek ... a raczej parafinę, którą nie każdy lubi czy toleruje. Ok ja z nią większego problemu nie mam - jakoś przywykłam, do tej tłustej warstwy na ciele ale skoro jest na ciele to i ...  nie mogę pominąć faktu, że cała wanna zamienia się w jedno wielkie śliskie miejsce ( czytaj lodowisko)! Dosłownie!
A wierzcie mi zmywanie tego 'tłuściocha' nie należy do przyjemnych rzeczy.
Peeling w żaden sposób mnie nie podrażnił ani nie uczulił.

Produkt mamy zamknięty w plastikowy, okrągły pojemnik a raczej w wielki 'słój' :). W końcu mamy tu nie małą pojemność bo aż 300 g!  Pod nakrętką ukazuje nam się sreberko więc źle nie jest. Z początku myślałam, że plastik jest przeźroczysty jednak gdy zaczęłam stosować peeling zauważylam że to taka podpucha - plastik w środku po prostu jest zielony.

Ta zieleń na opakowaniu mi sie podoba - na etykiecie mamy wszystkie informacje jednak pod wpływem wody, nawet przelotnego kontaktu plastiku z wodą wszystko się odkleja!Wtedy to wygląda brzydko ;x


Po oderwaniu sreberka ukazuje się nam zielona masa. Wbrew pozorom nie jest zbita!Łatwo się ją nakłada. Peeling w swej zielonej naturze ma zatopione czarne drobinki, które mi przypominją KIWI!
Czasem mam wrażenie, że ktoś po prostu rozgniótł kilka sztuk kiwi, dodał olejek i cukier i mamy nasz produkt:).

Same drobinki są średniej wielkości - nie jest to mocny ździerak ( a szkoda!) ale jest przyjemny ;). Pod wpływem lekkiego masażu kryształki rozpuszczają się powli tworząc lekką niby białą otoczkę. Mówię niby bo w momencie gdy nasze kryształki ulegają rozpuszczeniu to woda barwi sie na zielono!

Zapach jest lekko kwaśny, cytrusowy można powiedzieć, że orzeźwiający - lubię takie. Nie mam pojęcia jak wygląda karambola i jak / czy w ogóle pachnie ale w większości ja w tym peelingu dostrzegam najwięcej kiwi! ;). Po wyjściu z wanny zapach szybko znika ;x Zapomniałam dodać, że jest wydajny - i starcza na kilkanaście użyć!


Peeling ma naprawdę spory potencjał - zapach, który mnie kupuje od razu, energetyczny kolor, który naprawdę potrafi wywołać uśmiech no ale gdyby nie to, że jest ta tłusta warstwa ( no dobra mogę przymknąć oko na nią) to z całą pewnością byłby moim tymczasowym ulubieńcem ;)

Poza tym ten peeling to taki przyjemny średniaczek - do mojego ulubionego cukrowego z Bielendy mu daleko ale jeśli nie macie kłopotu  z parafiną to możecie spróbować ;)

Peeling dostaniecie w sklepie internetowym Farmony o tu w cenie 15 zł.

  • Share:

You Might Also Like

58 komentarze