11:00

Lipcowe nowości w mojej kosmetyczce :-)

Lipcowe nowości w mojej kosmetyczce :-)
Było denko więc i czas na nowości :-) I skromnie mówiąc nie ma tego dużo - a raczej moje zakupy przez cały miesiąc ograniczyły się do kilku drobnostek ;) Na obecną chwilę czekam jeszcze na zestaw Mary Kay ale jego zobaczycie już w sierpniowym podsumowaniu :) Wybaczcie, że każde zdjęcie z 'innej parafii' ale inaczej mogłabym coś zapomnieć :P Także let's go :D



 Zaraz na początku lipca przyszła do mnie paczka niespodzianka od kochanej Aguś <3 Znam micela  Biodermy a teraz czas na krem pod oczy :-) Wiecie juz że darzę Aguś sympatią także kolejne podziękowania są zbędę ;) Kochana ma <3 :D


Nawiązałam też pierwszą współpracę i to z marką Lambre!! Cieszyłam się jako dziecko :-D Do testów wybrałam sobie zapach Amaltea Summer, o którym niedługo poczytacie :-)


Drugą współpracę nawiązałam z firmą Dermedic ;-). Do testów otrzymałam micelka, serum i krem na noc i od równych 7 dni tetsuję :D Na razie jestem na tak ale myślę, że za kilka dni powiem Wam więcej już o micelku :)


Na koniec moje skromne zakupy : tonik ogórkowy z Ziaji około 7 zł, żel do usuwania twardej skóry od No36 9 zł, i dwa lakiery od Golden Rose z nowej serii Express Dry nr 17 i 67 za 3.99 zł ;)

A mówiłam, że skromnie? ;)

Mam nadzieję, że sierpień będzie bogatszy a o wrześniu nie wspomnę - przecież będę mieć urodziny i imieniny także biedny portfel mojego K<3 :P

14:02

Wellness & Beauty: żel do kąpieli z owocowymi ekstraktami z mango i papai

Wellness & Beauty: żel do kąpieli z owocowymi ekstraktami z mango i papai
Uff jak ja nie cierpię tak długich nazw - chociaż i tak 'zjadłam' jeden człon ' i pod prysznic', bo to chyba logiczne, że jak żel do kąpieli to można też używać go pod prysznicem (?) ;). Żel kupił mi mój K ( szok i niedowierzanie!) - tak długo marudziłam ( przecież on co tydzie jadąc do mnie mija Rossmanna gdzie ja do najbliższego mam 30 km!) aż mu wymarudziłam, z zastrzeżeniem 'nie bierz migdałowego!' i mam :P


Chęć na żele naszła mnie w momencie gdy zawładnęły one blogosferą! Poważnie! Śliniłam się czytając o nich , oczy robiły mi się jak przysłowiowe 'pięć złotych' to po prostu jakiś żelowy demon mnie opętał :P


'Szczęśliwy' nie jestem ale szczęśliwa tak! :D. Uścislając a raczej przyznaje się sama przed sobą jest to żel ... jak żel! Myje, czyści, pieni się czyli robi wszystko co każde myjadło! ;) Nie ma żadnych dodatkowych atrakcji, fajerwerków - jednym słowem tyłka nie urywa! :(. Znam żele, które poza atrakcyjnym wyglądem  oferują ciut lepszą 'pielęgnację'/


To chyba najdłuższy skład jaki widziałam! :O No ale poza tym nic mnie nie swędziało i nie powyłaziło ;)

Żel posiada wygodny aplikator typu 'disc top', z którym się polubiłam ;). Sama butelka nie należy do największych ( chociaż może się inaczej wydawać) wykonana jest z twardszego plastiku. Co do opakowania to nie mam sie raczej do czego przyczepić ;P


Sam produkt jest dość gęsty i całkiem wydajny - po 3 tygodniach zużyłam 1/2 opakowania ( na dwie osoby :P). Pachnie lekko słodko, w zapachu czuć w nim tropikalne owoce ale już po kąpieli nie wyczuwam go na skórze. Pieni tez sie dobrze - tak jak lubię ;P

Swoją ciekawość zaspokoiłam i nie rozumiem zachytów nad tymi produktami. Robią to co powinny i niczym specjalnym sie nie wyróżniają ;)
Możliwe, ze kupię jeszcze inne wersje ale to przyjdzie z czasem ;)
Produkty Wellness & Beauty dostaniecie w Rossmannie a cena żelu 250 ml wynosi około 7 zł :)

16:15

Lipcowe denko # 11

Lipcowe denko # 11
Trochę się wczoraj pośmiałyśmy ale dziś już czas na konkretnego denkowego posta! W końcu zrobiłam porządki w kosmetykach, a że nie chciało mi się dłużej trzymać pustaków to zrobiłam im 'bye, bye' :D
Na początku lipca trochę się przeraziłam bo denko rosło a nowości nie przybywało :O Teraz jakoś wszystko się wyrównało, za sprawą kilku rzeczy ale o tym już w nowościach :)



Tymczasem karton wypełniony po brzegi skrywa coś więcej ( i nie, nie chodzi mi ogrom pieniędzy wydanych na kosmetyki :P)...


1. Timotei, szampon wymarzona objętość - o nim było tutaj - ładny zapach, dobrze oczyszczał ale plątał włosy , efekty były tylko 'do czasu' :(.
2. Paloma Body Spa, żel pod prysznic - ależ on miał piękny zapach! Coś cudownego i na tym skończę pochwały! Niestety żel spowodował u mnie na całym ciele wysyp krotek, grudek itp. Mówię mu nie! nie! i jeszcze raz nie!
3. Marion, ultralekka...- miało być 7 efektów a ja odnotowałam tylko 2! To chyba trochę mało by na stałe u mnie zagościć :) O odżywce było tutaj  i kolejnemu produktowi z arganem w tle mówię nie.
4. Joanna Naturia ... te peelingi chyba zna każda :) Tanie, wydajne i pięknie pachną! I nie zapominajmy, że mają dobre działanie :)


5. Nivea, malinowe masłeko do ust - dostałam od brata na Mikołajki, skubane! bardzo wydajne jest a jak ładnie malinką pachniało!  walory pielęgnacyjne też niczego sobie:)  
6. Oriflame , Wonderful, masło do ciała - szybko się wchłaniało, nie zostawiało tłustej warstwy i miało przyjemny luksusowy zapach :) 
7. AA Sensitive Nature Spa, olejek ..- mój ulubiony!Co można stwierdzić po jego ilościach w prawie każdym denku :P, najlepszy do włosów! do kąpieli też w końcu do tego został stworzony :P
8. AA Eco, maseczka ściągająca ... i kolejny ulubieniec, którego u nas już nie ma :( Lubilam ją za dobre efekty! :) 


9. Miniaturka kremu Clinque - od kochanej Aguś ;*. mini było bardzo wydajne, miało fajną konsystencję i subtelny zapach jednak po jego użyciu świeciłam się jak latarnia!
10. Pasta Lassari - teraz głównie kupuję tę pastę ze względu na mamę - to nic innego jak maść cynkowa z kwasem salicynowym, lubie ją - była pomocna przy walcem z moim trądzikiem kilka lat temu i od tego czasu już z nami została;)
11. Essence, puder - całkiem dobry z fajny tłoczeniem, niestety już na końcówce tak się pokruszył, że nie szło go używać ;( do poczytania tutaj


12. Verona, Revia - w sumie ta farba powinna być w nowościach ale zaraz jak mi ją mój K kupił poszła w ruch - efekty koloryzacji niedługo na blogu! ;)


13. Tołpa,spa bio sól borowinowa - nie zauważyłam, żeby jakoś na mnie działa, poza tym troszkę brudziła wannę, do poczytania tutaj

Płatki z Biedronki chyba zna każda - niezawodne! ;), mydełka Vitea to moje odkrycie i mówię, z ręką na sercu, że są bardzo delikatne ! ;), Linda czyli nowa wersja Biedronkowego myjadła pachniała ładnie i tyle w temacie :P Próbki Garniera, Tołpy i Nivea tym razem mnie nie zachwyciły :)


Żegnam się też z piątka lakierów, które kiedyś Wam prezentowałam na blogu :) Niestey wszystkie już zgęstniały ;( Do kosza poleciał:
- Essence, Dare It Nude - śliczny kolor nude <3
- Essence the matt-  'candy crush' ( chyba) :P matowy były tylko przy jednej warstwie, która nie kryła zbyt dobrze :( przy dwóch warstwach w ogóle nie chciał wysychać po czym nie był matowy :O
- Essence , jakiś tam z brokatem, fajny nie powiem, ale zmywało się ciężko :P
- Lovely Baltic Sand nr 5 - piękny mroźny piasek <3
- Golden Rose- piękny turkus, szkoda, że nie pamiętam numeru :(

Ja swoje śmieci wyrzuciłam, a Ty ?:)

12:30

3 przykłady na to, że nie jestem typową kobietą z reklamy! ;)

3 przykłady na to, że nie jestem typową kobietą z reklamy! ;)
W większość reklam / spotów kosmetycznych występują kobiety - bagatela są piękna, urodziwe i mają wszystko na miejscu. Jako dziecko zazdrościłam im urody ale będąc już starszą ( i mam nadzieję mądrzejszą) odkryłam magię internetu i retuszu i mój poprzedni zachwyt opadł. Padł. Kaput. Dlatego ja ze swoją (skromną) osobą nigdy nie będę 'kobietą z reklamy' i na poparcie tego faktu mam 3 przykłady ;)


Fakt nr 1:

Znacie to uczucie, kiedy budzicie się rano wyspane, gotowe do działania, z uśmiechem na buzi, bez potarganych wlosów a Wasza cera świeci takim blaskiem, że można się w 'nim opalać'?  Ach te reklamy! No właśnie ja też nie! Moje loki  wywinięte w inną stronę sterczą jakby trzasnął piorun w rabarbar a myśl, że mam zestawić nogę z łożka przyprawia o 'zawrót głowy'.

Fakt nr 2:

Zauważyłyście, ze podkłady / pudry / kremy BB reklamują twarze ' bez skazy'? Nie mają ani jednej blizny, pieprzyku ba! nawet piega! Co mnie wyklucza bo ja mam mase piegów, kilka maleńkich blizn , poza tym  widziałyście kiedyś rudzielca reklamującego podkłady?!

Fakt nr 3:

W reklamach perfum ( nie każdej) wystepują kobiety z mocnym tajemniczym makijażem , gdzie gęsto często są bez ubrania. W moim przypadku pokazanie fałdków tłuszczyku, cellulitu i mocny makijaż spowodowałby masową histerię, no bo przeciez tak nie wypada :-P Zakładam, że byłoby 'Dziewczyno Ty się ubierz!' ;D


A czy Wy jesteście 'kobietą z reklamy'?;)

10:40

Joko All about summer ! Pistachio Ice cream ( 230)

Joko All about summer ! Pistachio Ice cream ( 230)
Lato to zdecydowanie czas na pastelowe kolory na pazurkach!  Prawdę mówiąc ja takie kolory noszę nawet zimą - bo lubię ale to właśnie latem ukazuje się cały urok pasteli! ;) I takie właśnie są 'pistacjowe lody' od Joko :) Ale niech Was nie zwiedzie nazwa - ten lakier zaskakuje!


Czytajac 'pistacjowy' miałam nadzieję, że trafi mi się ładny odcień zielonego ale jednak nie. W tym przypadku pistacjowy oznacza przydymiony żółty!


W skrócie:

- szeroki pędzelek
- krycie 2 warstwy
- odpryski po 3 - 4 dniach
- bardzo dobrze się zmywa
- syzbko wysycha
- wykończenie z połyskiem
- nie smuży


Nie powiem, kolor mi się podoba ;) 
Taki delikatny żółty - nie rzuca się w oczy ale wygląda efektywnie ;)



A Wy macie jakieś 'żółtki' w swojej kolekcji?;)

13:08

Golden Rose - puder do brwi nr 102

Golden Rose - puder do brwi nr 102
Śmiało mogę powiedzieć, że 'odkryłam swoje brwi' ;) Jakoś wcześniej nie przykładałam uwagi by o nie zadbać, oczywiście systematycznia regulacja jest ale żeby je podkreślać? Kiedy patrzyłam na kobiety tutaj mieszkające, które swoje brwi podkreślają czarną kredką do oczu to nie wiedziałam czy śmiać się czy płakać ( moja siostra i mama od lat tak robią :-P). Dlatego ja postanowiłam być inna, odkryć swoje brwi a raczej 'ubrać je' do czego posłużył mi ten puder ;)


Golden Rose na rynek wypściło 7 odcieni pudru - mój to numer 102.

Golden Rose Eyebrow Powder to puder do okolic brwi stworzony po to, aby w naturalny sposób je wygładzić. Wygodny w nakładaniu dzięki aplikatorowi. Produkt dostępny w 7 kolorach.

Puder wygrałam w jednym z rozdań ale nie miałam do niego aplikatora ;x.  Zamknięty w małym plastikowym puzderku przypomina zwyczajny cień do powiek. Tłoczony symbol marki 'GR" na pudrze wyglądał efektownie i przez pewien czas nie znikał, jednak kiedy już sobie o nim wyrobiłam opinię i zabrałam się do zdjęć to u mnie już go nie było  :P



102 to jasny brąz chociaż na zdjęciach w internecie wygląda na bardzo ciemny! Mi ten kolor pasuje, nie wyglądam w nim komicznie ( tak mi się przynajmniej wydaje ;P). Operuje się nim łatwo . Jeśli chodzi o pigmentację to nie jesteś jakaś super hiper wow ale spokojnie wytrzyma na brwiach większość dnia - no chyba, że z nieba leje się deszcz a wy idziecie bez parasola ;) Nie zauważyłam by się osypywał czy pylił.


Plastikowe pudełeczko na początku miało mocny zatrzask ale po wielokrotnym otwieraniu się wyrobiło i teraz jest cacy ( na szczęście bo była katastrofa!) ;D. Samo opakowanie mieści się w dłoni, więc można wrzucić do torebki i w razie 'w' zrobić poprawki ;). Niestety jak widzicie plastik szybko się rysuje ;/

Niestety nie mam pędzelka do brwi by wam pokazać efekt więc posłużył mi to tego mój paluch ( teraz mi służy do tego pędzelek od korektora :P)

Od góry: zdjęcie bez pudru / środkowe podczas nałożenia / dół bo lekkiej korekcie 


Ja jestem z tego efektu zadowlona i wygląda on bardzo naturalnie - zresztą nie lubię mocno zaakcentowanych brwi a sądząc po jego znikomym ubytku będzie gościł u mnie dłuższy czas :)
Za 2.5 g zapłacimy do 11 zł, a sam produkt dostaniecie na stronie producenta lub jego wysepkach.

A czym Wy podkreślacie swoje brwi?:)

16:45

Nivea - odświeżająca pianka oczyszczająca / cera normalna i mieszana

Nivea - odświeżająca pianka oczyszczająca / cera normalna i mieszana
Pianki, pianeczki, piańkunie - mamy je prawie do wszystkiego: do golenia, do włosów, do ciała, do twarzy. Ekhem wróć do twarzy?! Gdzieś tam w podświadomości wiedziałam, że są ( u nas w drogerii stoją na najniższej półce więc nigdy tak nisko się nie schylałam :-P) ale nigdy nie było mi z nimi po drodze ;). Kiedy GlamGlow wypuściło swoje pianki ogarnęłam się, popędziłam do drogerii i schyliłam się do najniższej półki po jedyne dostępne pianki u nas ( w duchu się modliłam aby nie pozwalać nic z góry) i zadowlona z siebie, z pianką w torbie wróciłam do domku ;)


Tak! To NIVEA więc byłam pewna, że kupiłam produkt godny uwagi i niezagrażający mojemu licu :P


Powiem Wam, ze im więcej stosuję kosmetyków to zauważam, że na prawie każdym produkcie jest napisane to samo. Czy któryś z 'myjących / oczyszczących' produktów zostawił Wam brud na buzi? No właśnie, że nie :P No ale wracając do tematu to rzeczywiście po użyciu pianki buźka jest dobrze oczyszczona, miła w dotyku z tym nawilżeniem to nie wiem jak jest bo od tego mam kremy  :P. Największym jej atutem ( o którym nie mówi producent) jest to, że ogranicza wydzielanie sebum! ;)



Nivea nie produkuje ( przynajmniej nie spotkałam) takich kosmetyków, które powodują jakieś skutki niepożądane i tak też jest w tym przypadku ;)

Pianka zamknięta jest w okrągłej, plastikowej tubce z pompką - widzisz od razu się uśmiechasz bo wiesz, że dozowanie  jest bardzo łatwe! ;). Dokładnie widzimy ile zostało nam produktu więc kolejny plus. Pompka działa bez zarzutu ;)

W opakowaniu widzimy, że się pieni ( i to mocno!) a wyciskając ten multum bąbelków na dłoń mamy wrażenie, że trzymamy kawałek musującej chmurki! ;) Wszystko zamienia się gdy zaczynamy rozprowadzać ją na twarzy - zmienia się w mleczną otoczkę ( coś jak przy uzyciu mydła). Zapach po części jest taki Niveowy a po części mydlany - mnie nie drażni ;). 
Wydajność też jest na całkim dobrym poziomie - po miesiącu używaniu zużyłam 1/2 opakowania.

Generalnie jestem zadowolona z niej i nie wykluczam, że jeszcze do niej wrócę :). Dobrze oczyszcza, ma subtelny Niveowo - mydlany zapach , posiada pompkę a przy tym jest wydajna! ;)
Piankę można dostać w drogeriach a cena za 150 ml oscyluje w granicach 14 - 18 zł.

18:09

Tydzień filmowy # 8 - tydzień z Paulem Walkerem

Tydzień filmowy # 8 - tydzień z Paulem Walkerem
Pamiętam ten dzień kiedy półtora roku temu w informacjach padł news - 'Paul Walker gwiazda serii Szybcy i wściekli się rozbiła'. Pamiętam, że poczułam smutek ( nadal odczuwam kiedy o tym pomyślę) był cholernie dobrym aktorem  a ten jego czarujący uśmiech! Większość osób kojarzy go tylko z serią 'Szybcy...' ale nie ja :) Dziś pokażę Wam, ęe to nie była gwiazda 'serii' - lubiłam patrzeć na jego aktorską grę dlatego, znam każdy jego film ( drugą sprwą jest to, że strasznie podobał się mojej siostrze :P).

1. Chętni na kasę ( 2010) klik


Po pierwsze : obsada, po drugie: muzyka, po trzecia: niekończąca się akcja i po czwarte: kto powiedział, że filmy z rabunkiem w tle, strzelaniny i pościgi nie są dla kobiet?! A właśnie są i powiem Wam, że lubię ten dreszczyk emocji i niepewności a tak zgrana filmowa paczka potrafi zaskoczyć pomysłowością ( inwencji twórczej im nie brakowało) ale też miło jest popatrzeć na facetów w garniakach ^.^

2. Brick Mansions: Najlepszy z najlepszych ( 2014) klik


Słyszałyście kiedyś o filmie '13 dzielnica'? Na pewno tak - to filmidło jest prawie identyczne. Oddzielone miasto, bomba, jakiś chory psychol z dość ostra laską przy boku i jeden odważny, który chce uratować ją a przy okazji wszystkich, no i nie zapominajnym o policjancie, który zawsze jest w coś wplątany! A w tle parkour czyli już na widok tych akrobacji czuję ból w kościach :D

3. Szybcy i wściekli 7 ( 2015) klik



Znam całą serię i wielbię za samochody, aktorów i muzykę! To ostatnia rola Paula - chociaż już w kilku scenach grał jego brat ale oprócz typowej akcji czasami absurdalnych pomysłów jest coś jeszcze. Tyrese Gibson jak i Vin Diesel to oddani przyjaciele Paula ( nawet teraz wrzucają zdjęcia, wspomnienia z Paulem, słowa tęsknoty na FB) i co mnie uderzyło i wzruszyło to ostatnie słowa Vina w filmie - to pożegnanie a nie scenariusz to słowa płynące prosto z serca, to przyjaźń którą każdy fan serii widział gołym okiem - płakałam jak bóbr! :(

4. Godziny - wyścig z czasem (2013) klik


Moment narodzin dziecka to najpiękniejsza rzecz jaka może spotkać parę. Ale nie jest piękna, gdy dzieje się zło, matka umiera, dziecko musi walczyć o swoje życie a w tle zaczyna się huragan! Pełna smutku, nadziei i bólu historia ojca, który mierzy się ze stratą ale i z walką by ratować córkę.

A na koniec nutka: podoba mi się tekst, teledysk, po prostu wzruszam się za każdym razem jak to słyszę <3 



''So let the light guide your way.
Hold every memory as you go.
And every road you take,
Will always lead you home...''

10:06

Rimmel , maskara Wake Me Up z witaminami i z ekstraktem z ogórka

Rimmel , maskara Wake Me Up z witaminami i z ekstraktem z ogórka
Wiem, wiem pewnie część z Was ma już dość tej maskary - niedługo pewnie zacznie wyskakiwać z  lodówki ( z podkładem pewnie też tak będzie ) :-D. Ale nic nie poradzę na to, że i ja zostałam Inspiratorką i że mam tez kilka słów do powiedzenia, a obiecuję mówić krótko lecz konkretnie ;)


Teraz Twoje rzęsy nie tylko będą wyglądać świetnie ale również będą czuć się świetnie!
Nadaj im pełną objętość, wydłużenie i uniesienie by uzyskać efekt szeroko otwartego oka. Precyzyjna szczoteczka z miękkimi, otulającymi włóknami dociera do każdej rzęsy wyraźnie ją podkreślając nie zostawiając grudek. Formuła wzbogacona o ekstrakt z ogórka i witamin sprawi, że Twoje spojrzenie będzie świeże i pełne energii
Producenci potrafią wiele obiecać żeby wypromować i sprzedać swój produkt, ale jak to jest w tym przypadku?
Objętości nie zauważyłam - fakt, ślepa jestem ale nie żeby tego nie dostrzec, wydłużenie - oczywiście plus bo zauważyłam, uniesienie - brawo! mamy tu też to ;)


Naprawdę nie ma grudek - ani jednej! Trudno mi ocenić czy moje spojrzenie było 'pełne energii' ( to tak jakby zapytać pająka czy lubi patrzeć na muchy :P) bo przecież wymalowane paczadełko to tylko wymalowane paczadełko aczkolwiek fajnie brzmi ten marketingowy frazes ;)


Szczoteczka przypomina mi sylwetkę kobiety - wąska u góry, szeroka w biodrach ;D, lubię ją ;) I według mnie pasuje idealnie do tej maskary jaki do rzęs - dociera do każdej, idealnie je rozdziela i nie ma mowy o żadnym ich sklejaniu! Największy atut to chyba zapach ogórka ( uwielbiam! <3). Nie zdarzyło mi się żebym nabrała wiekszą ilość tuszu na szczotkę ;).  Nie kruszy się i nie osypuje no ale nie byłabym sobą gdybym nie znalazła jednego małego szkopułu ;)


Zielone opakowanie przyciaga wzrok i ładnie prezentuje sie w kosmetyczce ;)
Przeczytałam już kilkanaście opinii o tym tuszu ( głównie pochlebne) i dziwię się, że mało kto pokusił się o znalezienie wad maskary,  ba! jest jedna ewidentna wada ( nie mam pojęcia czemu nie spotykałam o niej ani słowa - czyżbym miała jakiś ferelny tusz?' bardzo długo schnie i łatwo o efekt 'ksero' ( w szczególności na dole). 
No ale najwazniejsze są efekty - jakie rzęsy taki efekt i ciesze się, że w końcu mogę go pokazać w pełnej krasie  :-)


Co prawda, fajna szczoteczka, kuszący zapach i całkiem dobry efekt kupił mnie całkowicie no ale żeby on ciut szybciej wysychał to juz bym była w raju! Maskarę dostaniecie m.in w Rossku, Naturze  i za 11 ml zapłacicie około 35 zł - na pewno zakupię jeszcze jedną sztukę ale poczekam na jakąś promocję ;)

A Wy jesteście zadowlone z tej maskary?:)

21:17

AVON Planet Spa, głęboko oczyszczający peeling do twarzy

AVON Planet Spa, głęboko oczyszczający peeling do twarzy
Każda z nas chociaż raz trafiła na taki kosmetyk, który przy pierwszym użyciu nas nie zachwycił, nie porwał - dopiero przy głębszym i bliższym spotkaniu odkrywamy na czym polega jego fenomen lub pownniśmy wiedzieć co jest w nim takiego 'wow'- i tak też jest w przypadku dzisiejszego 'szarego' bohatera. Ale czy 'szarym bohaterem' się zachwyciłam?


Cóż przyznaję się - gdyby nie promocja w katalogu - 9.99 zł to bym w życiu go nie kupiła! Normalnie serię Planet Spa ( każdą) omijam szerokim łukiem, bo czasem się zastanawiam skąd biorą ich ceny :P

Od producenta:


Oczywiście nasza skóra jest całkiem dobrze oczyszczona, odświeżona i przyjemna w dotyku. Jeśli macie problemy z przetłuszczaniem się strefy T ( uff! odpukać bo moja 'mieszanka' mi tego oszczędza!) to będziecie z niego zadowolone - wiem, bo sprawdzałam na siostrze, która była zadowlona ( bagatela, póżniejsze 'świecenie się' objawiło się na drugi dzień w porze popołudniowej, a nie z samego rana jak to bywało).

Skład:


Nic mnie nie uczuliło, nie podrażniło czy co tam jeszcze mogło wyjść ( żadnych obcych! też nie było :P)

Peeling zamknięty jest w poręcznej, szarej plastikowej tubce wykonanej z miękkiego plastiku. Zamykanie na 'klik' nie jest zbyt mocne - przy silniejszym otwieraniu łatwo o jego urwanie :P. Z wydobyciem scrubu nie ma problemu - dozownik nie jest ani za duży ani za mały.


Jeśli chodzi o konsystencję to jest ona dość zbita ( na pierwszy rzut oka) i posiada liczne drobne ( żeby nie powiedzieć 'mikroskopijne' bo przeciez ich nawet na zdjęciu nie widać!) drobinki, które nie rozpuszczają się zbyt szybko -  za to jest ich tyle, że można je wyczuć na całej buzi. Tutaj jestem zawiedziona bo liczyłam, że chociaż drobinki okażą się ciut większe! To tak jakbyście zmieszały gęsty krem z solą - prawie to samo, z tą różnicą, że nasz scrub pachnie  perfumeryjnie i przez chwilę czuć jeszcze ten zapach. Na plus jego wydajność - używam go 3 razy w tygodniu i po 1,5 miesiąca dobijam do dna .

Suma sumarów nie rozumiem zachytów nad tym srubem - dla mnie to przeciętny ździerak, na dodatek perfumowany,a cena regularna 25 zł za  75 ml to już lekka przesada!. Mimo dobrych efektów ja już do niego nie wrócę - peeling za 8 zł zrobi to samo ;). Oczywiście scrub możecie zamówić u konsultantek.

13:57

Wymieniamy garderobę - Dresslink.com

Wymieniamy garderobę - Dresslink.com
Jakiś czas temu wymieniałyśmy garderobę razem z Pour Vous, dziś przyszedł czas na nowa odsłonę i to z Dresslink.com ;)
Kilka dni temu odezwała się do mnie pani Zofia i zaproponowała współpracę - przejrzałam większość asortymentu ( jak ktoś przejrzał cały to ma mistrza!) i kilka rzeczy jest warte uwagi!

Sukienki, sukieneczki, która z nas ich nie lubi? Na pewno pojawi sie u mnie sukienka maxi! O tak! mam taką w planach od zeszłego roku - i mam nadzieję, że nie będę w takiej wyglądać jakbym była 'w ciąży' gdy wiatr zawieje a tyłek nie zmieni się w ogromną szafę! :D


1. klik 2. klik 3. klik

Skoro mamy lato to nie może zabraknąć szortów, spódniczek i kombinezonów :)


1. klik 2. klik 3. klik

Osobiście jestem maniaczką koszul, tak uwielbiam zapinać ogromną ilość guzików <3 na chwilę obecną mam ich ponad 20 i ciagle mi mało <3 A żeby było bardziej elegancko to przyda się jakaś marynarka ;) Ale zwykłymi koszulkami tez się zadowolę ;)


1. klik 2 .klik 3 .klik

Dresslink to nie tylko ubrania to także akcesoria , biżuteria i kosmetyki! ;)



A czy Wy znacie już ofertę Dresslink?;)

Udanej niedzieli kochane! ;*

12:09

Loreal Paris, Ideal Fresh, orzeźwiające mleczko oczyszczające

Loreal Paris, Ideal Fresh, orzeźwiające mleczko oczyszczające
Każda z nas ma swoje ulubione produkty do oczyszczania twarzy - dla jednych są to płyny micelarne, dla innych są to mleczka, a jeszcze inne kobietki wola oleje. O ile 'lubię' płyny micelarne to własnie mleczka darzę większą 'miłością' i to właśnie je najcieplej witam w swojej łazience ;) Dlatego po kuzynie micelu z Loreala klik przyszedł czas na mleczko ;)



Mleczko Ideal Fresh przeznaczone jest to cery mieszanej i normalnej - czyli taką jaką ja posiadam, może dlatego nie wyobrażam sobie swojej pielegnacji bez niego?;)

Od producenta:


To nie są tylko czcze słowa producenta - to cała prawda! Skóra po użyciu mleczka jest nawilżona, miękka w dotyku i gotowa na kolejny etap pielegnacji. Wszelkie zanieczyszczenia usuwa bez problemu - nie wiem jak to jest z makijażem woodoodpornym bo takowego nie noszę ;). Mleczko nie zostawia żadnego lepkiego filmu na skórze. Jeśli chodzi o zmywanie tuszu to jeśli potrzymacie wacik na rzęsach schodzi bez problemu, ale nie pocierajcie bo wtedy szczypie! Zwykle gdy mi się śpieszy wtedy trę i jest płacz!

Skład:


Jeśli nie będzie pocierać paczadełek tak jak ja, to nie powinno was cokolwiek uczulić, podrażnić. Nieproszonych gości tez nie było ;)

Mleczko jest zamknięte w prostej, prostokątnej butelce. Wszystko no prawie wszystko jest utrzymane w białej, estetycznej szacie co mi się bardzo podoba ;) Zamykanie typu 'klik' nie sprawia problemu, a sam otwor dozowania nie jest ogromny ani za mały.


Zapach mleczka jest delikatny, ciut kwiatowy ale nie utrzymuje się długo. Co mnie najbardziej zdziwiło to wydajność - już niewielka ilość wystarcza nam by dokładnie usunąć zanieczyszczenia z twarzy i paczadełek, zakładam, ze spowodowane jest lekko lejąca się konsystencją produktu - używam go od przeszło miesiąca i zużyłam 1/3 produktu.

Osobiście nie widzę wad w tym mleczku - no dobra, widzę j kiedy pocieram paczadelka ale przecież tak się nie robi!
 Na razie dla mnie to jest nr 1 i zobaczymy czy przebije go woda micelarna, która czeka w zapasach ;)
Mleczko dostaniecie w drogeriiach,a cena za 200 ml oscyluje w granicy 14 - 18 zł.



Copyright © 2016 Rupieciarnia drobiazgów , Blogger