13:43

Czerwcowe nowości w kosmetyczce ;)

Czerwcowe nowości w kosmetyczce ;)
Było denko więc czas na nowości ;) Mogę powiedzieć, że w tym miesiącu nie poszalałam, kupiłam rzeczy najpotrzebniejsze ( tak wolę sobie tłumaczyć) :P. Kilka rzeczy udało mi się wygrać ( z czego najbardziej ucieszyła się sis i mamcia ) a co dokładnie to możecie zobaczyć poniżej :)


U dziewczyn  Justine i Ruth Our love to live wygrałam zestaw kosmetyków Joko i wodę micelarną Allverne :) Po pierwszysch testach mogę powiedzieć, że błyszczyki poszły do siostry, woda czeka w zapasie, eyeliner na razie się kurzy :P, fioletowe cienie to nie moje kolory, pomadkę polubiłam a lakiery czekają aż zapuszczę pazurki :P


U Atiny wygrałam zestaw  H&S - najbardziej ucieszyła się moja mamcia, która z łupieżem walczy od lat - jej uśmiech był bezcenny! ;) Wersję z migdałem zabrała siostra bo stwierdziła, że ona bardziej jej potrzebuje niż ja ;)


Moje pierwsze zamówienie na cocolita.pl a w nim mój pierwszy HAKURO H24 - jestem w nim zakochana <3 29.40 zł, oraz pędzelek do ust Beauty Crew BCL - 40 za 6.90 zł.


Uzupełniłam zapasy czyli  Joanna, szampon nawilżajaco - regenerujący ( na razie czeka w zapasach) za jakieś 5.50 zł, oraz płyn do higieny intymnej za jakieś 6.50 zł. Ostatnio mam manię kupowania żeli także do koszyka wpadł niemiecki Elkos za 4.50 zł, peeling Joanny zawitał do mnie po bardzo długim czasie - 4.50 zł.


Będąc w Lidlu kupiłam żel do mycia twarzy z Cien'ia - 5 zł, a w Rossku wzięłam kolejny żel czyli ostatnia sztuka Wellness & Beauty - 6.99 zł.


Moje pierwsza rosyjskie kosmetyki zamówione na mazidełka.pl. a w tym: Bania Agafii żeńszeniowy scrub do twarzy 9.50 zł i  dziegciowa maska 5.80 zł oraz szampon przeciw wypadaniu Baikal Herbals za 9.99 zł

No i oczywiście przyszedł pakiet inspiratorki Rimmel ;)


Póki co oba produkty polubiłam i powoli zabieram sie za pisanie ich recnzji :)


Ostatnie zkaupy pochodzą z piątku - z Avonu zamówiłam oliwkowy olejek do włosów 9.99 zł, maseczkę do twarzy z białą herbatą 9.99 zł oraz arbuzowy płyn do kąpieli za 6.99 zł.

Uff wybaczcie , że każde zdjęcie z innej parafii ale skleroza nie boli! :-D

14:00

Przeczytane w czerwcu ;)

Przeczytane w czerwcu ;)
Nawet nie macie pojęcia jak mi się czytać nie chciało -.- po prostu brak mi weny. Książki mnie odpychają, każde zdjęcie na bloga mi sie nie podoba po prostu kryzys wieku średniego! ;D No ale to nic, przez wszystko przejdę, tymczasem pokażę wam tylko 3 książkowe pozycje, które przeczytałam, oczywiście kolejny miesiąc z rzędu wziełąm się za 'prawdziwe historie' ;)

1. 'Sycylijskie wesele' Diane Sterling klik


Historia młodej Angielki, która wiąże swoje życie z Syclijczykiem, który notabene okazuje się chorobliwie zazdrosny! Oprócz dramatu bohaterów ( swoją drogą nie ma tu dużo łez) mamy tu piękne krajobrazy, opisy rutyny życiowej. Książka nie jest wstrząsająca ale pokazuje bardzo dokładnie Sycylijską kulturę i obyczaje. Walka o miłość, walka o rodzinę a w tle piękna Sycylia, już dla samej kultury wato sięgnąć po książkę.

Ilość stron: 290

2. 'Ślicznotka' Sonia Faleiro klik


Bombaj - z czym wam sie kojarzy? Pierwsza myśl: bogactwo i luksus. Tutaj mamy przedstawiony obraz Bombaju z tej 'drugiej strony' - nędza, bieda, prostytucja. Ogólnie polubiłam Lilę- główną bohaterkę, która pracuje w nocnym klubie ( wiadomo jak) i chciałabym wiedzieć jak jej życie dalej się potoczyło. Oprócz szczegółowych opisów samego miasta mamy tu też tragedie kobiet - począwszy od młodej Lilii, którą ojciec oddawał policjantom by ją gwałcili aż po burdelmamy - szok i niedowierzanie bo człowiek nie zdaje sobie sprawy z tego co dzieję się w takich miastach!

Ilość stron: 254

3. 'Piękna ZŁAlicja' Rebecca James kilk


Czytanie tej książki to była czysta przyjemność - z jednej strony Katherine - dobra, pełna cierpienia z drugiej strony Alicja, która wszystkimi manipuluje! Całość przeczytałam w 3 godziny i uwierzcie nawet ja się niespodziewałam takiego zakończenia! Miłość, ból, strata, zemsta - mamy tu wszystko! Na dodatek autorka przedstawia historię w prosty sposób, takim językiem, że czasami miałam wrażenie, że osobiście znam bohaterów.

Ilość stron: 343

Uff, mało :P Zaczęłam cytać jeszcze 4 książkę ale jestem dopiero na 6 stronie :P
W sumie przeczytałam 887.

P/s potrzebuję dobrych książek fantasy!

13:42

Czerwcowe denko #10

Czerwcowe denko #10
O matulu, to już 10 denko opublikowane na łamach bloga! !0 i zarazem pierwsze, którego mi się nie chciało robić ( o czym swiadczą byle jakie zdjęcia :D). Ta pogoda za oknem działa na mnie depresyjnie, poza tym brak mi jazdy na rowerze - przywyklam do robienia 15 km a tu ooo trza siedzieć na tyłku bo ciągle pada :(. Ale jeśli nie macie dość oglądania  'śmieci' to spójrzcie z czym ja się pożegnałam :)


Niestety ilość zużytych kosmetyków nie mieściła mi się w kartonie - pech chciał, że wszystko co zużyłam (  no dobra nie zrobiłam tego sama) było w ogromnych butlach :P


1. AA Intensive Therapy, żel.... - plus za wybielenie rozstępów, przyjemny zapach, pisałam wam o nim tutaj, jednak cena 60 zł to nie na moja kieszeń także nie kupię ponownie
2. Fa magic oil, żel pod prysznic - całkiem ładny zapach, niestety szybko się ulatnia, na szczęście mnie nie podrażnił za co ogromny plus, recenzja tutaj, ale raczej żeli Fa więcej nie kupię
3. Loreal Ideal Soft, płyn micelarny -  tutaj jestem odmieńcem bo owy płyn podrazniał mi paczadełka, recenzja tutaj, zdecydowanie wolę mleczka także nie kupię ponownie
4. Green Pharmacy, krem do rąk aloes - całkiem przyjemny i dobry kremik za śmieszne pieniądze , spełnił większość rzeczy o których informował producent i bardzo przypadł mi do gustu kupię ponownie


5. Ziaja, oliwka do masażu antycellulitowa - na oliwkach pracuję od 4 lat a ta była najgorsza, bardzo wodnista, o perfumowanych zapachu, wywoływała swędzenia, także nie kupię ponownie
6. Ziaja, ziajka, kremowe mydło... -  lubiłam je a raczej mała lubiła, idealne do mycia włosków i ciała, nie podrażniało i nie szczypało w paczadełka, kupię ponownie
7. Ziaja, ziajka, płyn do kąpieli ...- pominę fakt, że nie szło go otworzyć -.-, chwilowy zapach, dawał mało piany, nie kupię ponownie
8. Ziaja, ziajka, krem...- lubiłam ten krem ;D bardzo szybko koił podrażnienia,a czasem używałam na szorstkie pięty i dobrze je nawilżał, być może kupię


9. Chusteczki nawilżane Lula - polubiiłam je, to już moje 2 opakowanie i na pewno nie ostatnie, kupię ponownie
10. Pantene, błyskawiczny tonik wzmacniajcy - podobał mi się jego zapach - startych kwaśnych jabłek, ale nie zauważyłam żeby w ogóle coś robił z włosami, nie kupię ponownie
11. Ziaja, oliwkowy płyn...- lubiłam go za wydajność i zapach ale już mam godnego następcę, może kiedyś kupię
12. Kallos milk - recenzja tu, litrowej maski nie kupię, ale mniejszą pojemność owszem - moje włosy bardzo ją polubiły, a skręt loków był wyrażniejszy , ogólnie na plus,


No i cała reszta :)

Lakier Wibo mi juz calkiem zgęstniał, kolejny lakier to chyba Miss Selene - też zgęstnial, zmywacz Lady to już standard ;). Pędzelek z różu od Max Factor już przeszedł czasy świetności - maluszka miałam prawie 6 lat D, Ziaja, krem pod oczy był wielkim nieporozumieniem - o nim mogliście tu poczytać, miniatura szamponu Klorane starczyła na raz i ciężko mi coś po niej stwierdzić ;)


A jeśli chodzi o próbki:

Balsam pod prysznic z Nivea -  co to za balsam skoro i tak po jego użciu musiałam się balsamować? :O Ava, jakiś krem na dzień - rewelacji nie było ale zapach ładny,  Shiseido - śliczny zapach, rózowy kolor ( albo mi się wydawało) i sądzac po próbce to ten krem pod oczy musi być bardzo wydajny! CC od Estee Lauder - przeraził mnie szary kolor i dziwny zapach ale po nałożeniu byłam całkiem zadowolona :), Esencja na noc od Nivea wywarła pozytywne wrażenie, natomiast Idealia od Vichy to dla mnie jakaś porażka - świeciłam się jak latarnia! Tołpa Roscal - mimo, że nie mam kłopotu z naczynkami to go chcę ! Zapach jest nieziemski - czuć w nim męskie nuty i strasznie mi się podoba <3

Znacie coś z tego?:)

11:36

Kallos Milk

Kallos Milk
A raczej KOLOS bo aż  LITROWA maska, która upatrzyłam sobie kilka ładnych tygodni temu ;) I w tym momencie sam się sobie dziwię, że zdecydowałam się na jej zakupu i uroczyście obiecuję nigdy więcej litrowych masek! A dlaczego? O tym poniżej ale o też o tym czy moje rude loczki z nią miały jakiś 'romansik'.


 Nie zniechęcajcie się moim początkiem - jakoś trzeba zacząć ;) A, że akurat Kallos to KOLOS to fakt oczywisty!

Od producenta:


Nigdy nie trzymam zalecanych 5 minut - raz krócej, raz dłużej ale zawsze efekt jest taki sam. Włosy są miękkie, gładkie, dobrze nawilżone, ba! moje loki ja kochają - taki skręt że ho ho! ;D Blask też jest - ale nie taki, że razi po paczadełkach a szkoda.
P/s włosy 'łatwe w obsłudze' brak tu tylko dokładnej instrukcji  :-P

Skład:


Mi akurat krzywdy nie zrobił ;) Moje loczki potrzebowały takiego nawilżenia i dociążenia - mówię wam! Kiedy wstaję rano mam włosy jak z reklamy! ;D

Kallos litrowy ma typowe białe, plastikowe opakowanie. Niestety mokrymi rękoma go nie odkręcimy.  Zapach bardzo przypomina budyń i jest wyczuwalny nawet na drugi dzień. Konsystencja typowa taka a'la żelowa nie spływa z włosów chociaż zauważyłam, że podczas kilku spłukiwań z włosów maska się pieni ;O


A teraz to dlaczego nie kupię litrowego pudła - MEGA WYDAJNOŚĆ, maskę używałam 3 miesiące i już zdążyłam mnie zmęczyć.  Dlatego mam nadzieję, że te nowe wersje pojawią się w malych pudełeczkach.

Niewątpliwie moim włosom maska przypadła do gustu jednak na dłuższą metę, czyli kilka długich tygodni utwierdziło mnie w przekonaniu, że jestem zwolenniczką małych ilości produktu.
Jeśli spotkam ( o ile takie będą kiedyś ) małe opakowania to kupię ale wielkim mówię NIE!
Maski Kallosa dostaniecie m.in w Hebe, u mnie są w lokalnej drogerii a koszt 1 litra oscyluje w granicach 12 zł.

15:00

'Stereotyp' kobiety według mężczyzn

'Stereotyp' kobiety według mężczyzn
Odpowiedź na to pytanie powinna być banalnie prosta - ale nie jest. Niby każdy facet jest taki sam, no właśnie niby bo kiedy ja patrzę z perspektywy czasu na poprzednie moje związki a na obecny związek to widzę, że jest sporo różnic. Przyjęło się - a raczej nam kobietom 'narzucono' pewne męskie 'stereotypy' na temat jaka powinna być 'wymarzona kobieta' i nie chodzi mi tu o kolor włosów, czy ciało chodzi o 'charakter'. Ciekawe? Na pewno to znacie... skądś ;)


źródło

1. I prawdopodobnie najważniejsze - MUSISZ ZAWSZE DOBRZE WYGLĄDAĆ

czyli make up, bardzo kobiecy ubiór no bo przecież jak spotka kolegów, to muszą widzieć, że jesteś 'laską', i nie ważne czy to 11 rano czy 23 w nocy.

Tak naprawdę faceci próbuję zrobić z nas 'przedmiot na wystawę' - sama kiedyś to przechodziłam kilka lat temu. Obecnie z K nie mam 'tego czegoś' mam dni, że on przyjeżdza ja jestem bez makijażu, potargana, z jakąś poplamioną bluzką - oczywiście chwilę pomarudzi, ale w końcu jestem przecież JEGO i niedoskonałą mnie kocha ( przynajmniej wtedy jest mniej zazdrosny :P)


2. Nie pokazuj, że jesteś mądrzejsza od niego ... szczególnie przy kolegach. 

Och tak, musimy być głupiutkie, przytakiwać kiedy ON ma rację. I to jest mój ulubiony punkt! :D Naprawdę - u nas to ja jestem mądrzejsza - zdarza się, że w towarzystwie K mnie czymś irytuje ( głównie tym, że nie wie o czym mówi) a ja sprowadzam go do 'parteru'. Sorry! :D Sam później przytakuje i wypowiada najlepsze zdanie na świecie ' ona jest mądrzejsza, ale czy naprawde musisz mieć pojęcie o wszystkim?' a tak muszę! :D

3. Bądź tolerancyjna czyli nie miej obiekcji kiedy wychodzi z kolegami bądź z koleżankami.

On może, Ty nie - i znam takie pary gdzie naprawdę dziwię się, moim znajomym, że to znoszą- raz na tydzień ok, ale 3 -4 razy w tygodniu?!

W ciągu naszego 3 letniego związku tylko RAZ mój K wybrał kolegów, ot tak, zostawił mnie dla nich - uwierzcie mi to była jedna z tych sytacji gdzie darłam się i ryczałam jak bóbr. Ale kiedy mój K wrócił do domu - pijany w sztoc powiedział ' miałaś rację, Ty jesteś ważniejsza niż oni'. Od tego czasu minęły 2 lata a on stawia mnie na pierwszym miejscu i nie ważne że z kumplem nie wiedział się kilka tygodni, jestem JA ( czasem mi głupio, no ale ...:))


To takie babskie gadanie, ale jeśli dokładnie się przyjrzycie otoczeniu to zobaczycie, że te punkty mają swoje odzwierciedlenie. Można by ich wymienić jeszcze więcej ale te 3 wymienione wyżej widzę najczęściej - możecie się ze mną nie zgadzać ale jakie wy 'męskie stereotypy' dotyczące kobiet znacie?;)

P/s każdego faceta można sobie wychować i cieszę się, ze mój K nie jest 'typowym' ( wg kobiet) facetem i coraz więcej facetów przestaje mysleć w ten sposób bo przecież silna / grubsza/ niższa/ itp. kobieta też moze być ideałem! ;)

11:11

Estee Lauder Sumptuous Infinite Mascara

Estee Lauder Sumptuous Infinite Mascara
Dziś powieje luksusem :D. Na chwilę obecną w mojej kosmetyczce mam 4 tusze: Essence, Golden Rose, Rimmel i ten. Zdziwione? Ja też, dwa poprzednie oddałam siostrze i prawdę mówiąc nie mam już takiego 'parcia' na posiadanie xxx sztuk tuszu, który da mi firankę ;) Jednak mam w planach kupienie jeszcze kilku sztuk - tak, a niech se leżą! ;D i pełnowymiarowego egzemplarza tej mascary! ;)


Kiedy mój K kupowała mi moją Smashboxową pomadkę, upatrzyłam sobie tą miniaturę, a że on nie umie mi odmawiac i ją dostałam! :D <3 I prawdę mówiąc chce mieć większe opakowanie! ;D


Spektakularnie wydłużone rzęsy, niewiarygodna objętość i wyrazistość.
Wspaniale zaakcentowane intensywnym, nasyconym kolorem rzęsy będą nieziemsko długie, gęste i niesamowicie seksowne przez blisko 10 godzin. 
Nowatorska, sprawiająca wrażenie elastycznej formuła obejmuje:
- niepowtarzalne połączenie rozciągliwych jak guma polimerów,
- super długie, kruczoczarne włókna błyskawicznie modelujące, podnoszące i wydłużające każdą rzęsę.
Pierwsza profilowana szczoteczka do rzęs w dorobku Estée Lauder: 11 krótkich, szeroko rozstawionych rzędów błyskawicznie pogrubiających rzęsy, 1 rząd szczególnego rodzaju, zwany Extended Comb.
Podkręcone, `rozstrzelone`, idealnie wymodelowane rzęsy uwodzą niesamowitą długością, zmysłowością i zalotnością. Pięknie podkreślone oczy i seksowne spojrzenie. 

Niektórzy powiedzą: obiecanki cacanki a głupiemu radość? No bo jak można mieć tyle korzysci w jednym?

Co ja zauważyłam? Już jedno pociągnięcie tuszem daje efekt 'wow'. rzęsy są wydłużone, podkręcone. Dając druga wasrtwe trochę się obawiałam - na początku zanim 'rozpracowałam' szczoteczkę trochę mi się rzęsy sklejały ale przy większej wprawie i ten kłopt mam z głowy! Tusz się nie osypuje, nie kruszy, rzęsiska sa miękkie, lekkie jak piórko i wcale nie czuję, że mam nałożonę mascarę! Kolor jest czarny, dość intensywny ale łatwo go zmyjemy ;)


Na uwagę zasługuje szczoteczka! Nie wygina się w każdą stronę, z jednej strony włoski są krótsze. Podoba mi się taki zabieg! Jak już 'rozpracowałam', którą stroną co osiągnę to sama przyjemność z używania! :) Dzięki niej rzęsy są dobrze rozdzielone, 'wymodelowane' jak obiecuje producent.



No dobra, na mojej miniaturze często zdarza się, że na 'główce' mam zbyt dużą ilość tuszu ale przeboleję ;D Moja miniatura ma 2,8 ml i jestem zdziwiona, że jest tak wydajna! Używam ją 3 miesiąc i tusz ani odrobinę nie zgęstniał!

No a teraz to co tygryski lubią najabradziej czyli efekty ;)

1 warstwa:



2 warstwy:



Za dobrą mascarę jestem w stanie zapłacić każdą kwotę ale na razie ta spełnia moje oczekiwania ;)
Pełnowymiarowy egzmeplarz mascary bodajże 6 ml kosztuje od 108 do 140 zł.
Dostępna jest m.in w Sephorze i Douglasie, i osobiście wpisuję na swoją 'wishlistę' :)

Znacie ten tusz? Miałyście? Jak wrażenia?:)




11:09

AA Intensive Therapy, żel modelujący sylwetkę

AA Intensive Therapy, żel modelujący sylwetkę
Każda z kobie prędzej czy pózniej zmaga się z jakimś problemem - cellulit, rozstępy czy cokolwiek innego. Ja mam obie przypadłości - o ile z cellulitem się lubię i z nim wygrywam walkę to rozstępy sa okropne! Dostałam je dwa lata temu kiedy nabawiłam się anemii i przez rok wychodziłam z niej czyli jadłam, chudłam, harowałam, jadłam, tyłam, potem znowu chudłam ale postanowiłam się z nimi rozprawić DEFINITYWNIE! A dlaczego nie połączyć tego z modelowaniem ciała? Dziś o produkcie, który przeznaczony niby jest do czego innego a sprawdził się inaczej ;)


Dla ścisłości nie mam wielu rozstępów, jest ich zaledwie 6 może 7 ale jednak SĄ! Do takich specyfików podchodzę z dystansem - bo bez ćwiczeń efektów nie ma! ;)

Od producenta:



No dobraaaa, bajki o spalaniu tłuszczyku włóżcie między książki, tego tu nie ma! A co jest? Na udach i pośladkach pięknie napieła się skóra, zaś jeśli chodzi o brzuch to UWAGA wybieliło mi rozstępy! Byłam w takim szoku o.O teraz na moich brzuchu zostały dwie czerwone cienkie linie ( jakies świeże pff!) a co najważniejsze taki stan utrzymuje się nawet po zaprzestaniu używania żelu!. I nie wierzcie, że zajmnie to 14 dni - mi zajęło 3 miesiące! A miziałam się tylko wieczorem ;P
P/s tali mi nie podkreśliło no chyba, że talię bąka :D

Skład:


Czarna magia ;D ale mnie nie podrażnił, ni to chłodzi ni to grzeje ;)

Żel zamknięty w lekkiej plastikowej białej tubce - prawie jak z półki aptecznej. Ogromny plus za pompkę, która się nie zacina - na takie pożądne smarowanko danej partii ciała wyciskałam 2 - 3 pompki. Co mi przeszkadza? To, że nie widzę ile mi zostało żelu - niby czuję po tubce i jej lekkości, że to już koniec ale co innego zobaczyć na swoje paczadełka ;P


Konsystencja jest lekka ale bardzo treściwa. Szybko wnika w głąb skóry, nie zostawia tłustego filmu, nie brudzi ubrań. Przez pewien czas miziałam się żelem z rana ale pózniej zaniechałam :P Zapach jest otulający, subtelny tylko umila aplikację - nie mogę go do niczego porównać ale czuć w nim odrobinę słodyczy jak i odrobinę pieprzu.


Czy jestem zadowlona? Tak, mimo, że żel jest do czego innego przeznaczony to mi przypasował jednak nie wiem czy drugi raz bym go kupiła.
Jeśli chodzi o dostępność to KIŁA I MOGIŁA - ja go dostałam w małym sklepiku ale nigdzie nie widzę go online, i nie mam pojęcia czy czasami nie został wycofany ;P
Pojemnośc 150 ml kosztowała (kosztuje) około 60 zł.



14:58

Catrice Nude Purism C02 Barely Pink & C04 Naked Brown

Catrice Nude Purism C02 Barely Pink & C04 Naked Brown
My kobiety lubimy kolekcje limitowane, dlaczego? Są wyjatkowe, piękne i doskonale zdajemy sobie sprawę, że każda rzecz z limitki u innej kobiety wzbudzi zazdrość - bo ona ją ma a ja nie!. Jednak limitki to nie moja specjalność, omijam je ale kiedy u Subi i Siouxie wygrałam limitkę Catrice Nude Purism PRZEPADAŁAM! To jedna z piękniejszych limitek i dziś wam pokazuję 2 lakiery z tej serii  a więc Nude Purism odsłona pierwsza :D


Czysta perfekcja. Kawowy, różany, taupe i chłodny jasny błękit witają wiosenny sezon i stanowią doskonałe uzupełnienie stylizacji modowych w trendzie nude. Lakiery Ultimate Nail spełniają obietnicę nieskończonego koloru - zarówno z efektami jak i bez nich - niezwykłe krycie i połysk sprawiają, że te lakiery to absolutne must-have sezonu.


W skrócie:

- pędzelek krótki, szeroki
- krycie 2 warstwy
- odpryski po 4 - 5 dniach
- po 3 dniach lakier ściera się na końcówkach
- nie tworzy smug, nie spływa po bokach
- szybko wysycha
- zmywa się bez problemów

Uff a teraz co do kolorów ;)

C02 Barely Pink to taki rozbielony róż, z daleka bardzo przypomina biel, jednak przy bliższym kontakcie z nim zauważamy delikatną poświatę różu - nie udało mi się tego uchwycić na zdjęciu ;( C02 pięknie błyszczy!


C04 Naked Brown czyli cudowna 'naga czekoladka' wg mnie ;D Ten brąz ma delikatny shimmer, czasem się zdarza, że już jedna warstwa jest idealna ale ja i tak daję dwie ;P Tak jak C02 błyszczy ale już nie tak mocno ;)


W obu lakierach jestem zakochana! Ich pojemności to 10 ml i prawdę mówiąc nie mam pojęcia czy dostaniecie jeszcze coś z tej limitki w Naturze ;)

Ja przepadłam, a wy macie coś z tej kolekcji? 
Za jakiś czas zobaczycie paletki cieni, pomadki i rozświetlacz! <3

12:22

Tydzień filmowy # 7

Tydzień filmowy # 7
Ostatni tydzień filmowy pojawił się w kwietniu , wstyd, wstyd i hańba jak to mówią ;D. Dziś nadrabiam zaległości i pokazuję wam co udało mi się ostatnio obejrzeć ( dlatego też tydzień nie jest tematyczny :)). W momencie kiedy Wy będzie przeglądać tego posta mam nadzieję, że ja jużjestem w miarę spakowana na jutrzejszy wypad nad morze Ustka nadchodzę! *.*, także czas start ;D

1. Focus ( 2015) klik

Po tym filmie mam mieszane uczucia. Dobra obsada, świetna akcja i ten moment kiedy okazuję się, że nawet ja się złapałam na tym, że nie mam pojęcia co w tym filmie jest 'prawdą'. Nie takiego końca się spodziewałam ale no cóż, idealnie byc nie może, ale to nie jest film, który na długo zapada w pamieć - bądź co bądź osobiście nie chciałabym spotkać takiego oszusta bo co wtedy jest realne?

2. Siódmy syn ( 2014) klik


Juliane Moore w roli złej czarownicy - to trzeba zobaczyć ( oj, będzie z nią tydzień filmowy :P). Mimo negatywnych opinii, ja lubię takie fantasy - smoki, czarownice i tym podobne, no i oczywiście Ben ( zupełnie inaczej wygląda niż Kaspian w Narnii), całkiem prrzyjemne rozrywkowe kino.

3. Chłopak z sąsiedztwa ( 2015) klik


Lubię J.Lo jako aktorę ale w komediach! Tam jest fenomenalna - o ile ten  film był znośny to ona tu mi nie pasowała, zresztą i tak lepiej obejrzeć tylko koniec filmu bo pierwsza połowa to typowa dla takich filmideł akcja - nauczycielka - romans - dramat, więc J.Lo wracaj do komedii!

4. Akademia wampirów ( 2014) klik


Cały cykl Akademi ( 6 tomów) uwielbiam!  Książki sa najlepsze więc czekałam na tą premierę , która okazała się KITEM! Nic nie było zgodnę z ksiązką, efekty ko(s)miczne, słaba gra aktorów, wszystko nie tak - no jedynie Ozera jako tako wyglądał ale to nie ten sam bohater! Mówię stanowczo nie i szkoda, ze nie nakręcą drugiego tomu ( lepiej dla mnie, bo boję się aktora, który mógłby zagrać Adriana :O)

Także ten na koniec się zbulwersowałam ale to nic, życze wam pięknej niedzieli  ;*


10:41

Marion, ultralekka odżywka z olejkiem arganowym ( 7 efektów)

Marion, ultralekka odżywka z olejkiem arganowym ( 7 efektów)
Ile to ja się naczytałam jaka ta odżywka jest wspaniała! Same ochy i achy ale nigdy nie było mi z nią po drodze ponieważ ma OLEJEK ARGANOWY, który u mnie się nie sprawdza - po prostu czy to krem, szampon czy inne cuda argan u mnie się nie sprawdza! Ale robiąc zakupy na włosowe rozdanie kilka tygodni temu i dla siebie wzięłam to niby 'cudo' czy okazało się skuteczne?


Pisząc tą recenzję nie wiem jak mam się odnieść do produktu - pierwszy raz mam taki kłopot ale po kolei ;)

Od producenta:


Z wymienionych wyżej efektów u mnie odnotowałam efekt nr 7 czyli zapobiega puszeniu się oraz efekt nr 3 czyli ułatwia układanie a co do reszty to nie mam pojęcia gdzie u mnie się podziało :P Gdy używałam jej na suche włosy to niestety one były lepkie ;/ więc używałam na mokre ale spektakularnych efektów nie widziałam

Skład:


Niestety po użyciu świeżość moich włosów szybko znikała - już po półtora dnia kłaczki wyglądały jak idź i nie wracaj ... :( ( gdzie moje loki się pięknie zachowują i mogę je spokojnie myć co 3 lub zdarza sie nawet co 4 dni)

Odżywka zamknięta jest w 120 ml  butelce z atomizerem - tutaj plus bo atomizer działa bez zarzutu rozpyla ile tylko chcemy. Odżywka jest dwufazowa - pół pomarańczowa i poł bezbarwna więc trzeba nieco potrząsnąć butelką zanim rozpylimy to 'cudo'. Zapach jest taki 'luksusowy', ciężki, słodki i jakiś czas utrzymuje się na włosach


Jeśli chodzi o wydajność to jest zaskaująco dobra - mi odżywka starczyła na dwa miesiące.

Utwierdziłam się, że argan mi nie służy bo dla mnie to jest odżywka 2 a nie 7 efektów!
Odżywkę dostaniecie w małych drogeriach i w niektórych drogeriach online.
Za 120 ml zapłacimy do 9 zł.


Moja ocena: 2,5/5

09:08

Wakacyjne rozdanie !

Wakacyjne rozdanie !
Przygotowałam dla Was małą niespodziankę - wakacje tuż za pasem więc czemu nie sprawić sobie trochę przyjemności ;)?
Robiąc swoje pierwsze zakupy na mazidełka.pl pomyślałam także o moich kochanych czytelniczkach ! A co dla Was mam?


Do jednej z Was poleci:
1.Organic Therapy, mleczko do ciała z wyciagiem z francuskich winogron 200 ml
2. Cztery Pory Roku,  krem do rąk  o właściowściach antyseptycznych 75 ml
3. Bania Agafii , odżywczy szampon do włosów: Regneracja 100 ml
4. Bania Agafii, balsam do włosów odżywczo-regeneracyjny 100 ml
5. Próbki Sylveco:odbudowujący szampon pszeniczo-owsiany, balsam myjący do włosów z betuliną, lekki krem brzosowy, lekki krem rokitnikowy

Warunki obowiązkowe są dwa: bycie obserwatorem bloga jak i odpowiedzenie na pytanie: Z czym kojarzy Ci się słowo wakacje?


Dla ułatwienia zrobiłam formularz ale jako, źe to moje 'pierwsze dziecko' i gdyby nie działał to proszę o wyrozumiałość i zgłoszenie w komentarzu:

Obserwuję bloga jako:
Odpowiedz na pytanie: Z czym kojarzy Ci się słowo wakacje?
Lubię na FB: tak / nie ( nazwa pod jaką lubisz)
Udostępniłam info na FB: (link)
Dodałam baner na bloga ( adres bloga)
Adres email:

Regulamin:

1. Organizatorem rozdania jestem ja czyli jego autorka.
2. Zgłaszać się można do 30.06.2015 do godziny 23:59.
3. Ogłoszenie wyników nastąpi do 5 dni od zakończenia rozdania.
4. Nagrody są nowe,  nieużytkowane w żaden sposób, zakupione na potrzeby rozdania
5. Wysyłkę nagród na terenie Polski pokrywam ja. Poza teren kraju nagroda nie jest wysyłana. 
6. Zabawa nie podlega pod gry hazardowe. 
7. Żeby ZGŁOSZENIEhttps://images-blogger-opensocial.googleusercontent.com/gadgets/proxy?url=http%3A%2F%2Fcdncache-a.akamaihd.net%2Fitems%2Fit%2Fimg%2Farrow-10x10.png&container=blogger&gadget=a&rewriteMime=image%2F* było ważne  trzeba spełnić warunek obowiązkowy.
8.. Anonimowe zgłoszenia nie będą brane pod uwagę.
9. Z przyczyn niezaleznych rozdanie może zostać przerwane bądź przedłużone o czym zostaniecie ponformowane.
10. Z zwyciężcą skontaktuję się mailowo.


10:09

Fa Magic Oil - żel pod prysznic Pink Jasmine

Fa Magic Oil - żel pod prysznic Pink Jasmine
Bardzo rzadko kupuję żele z Fa, powód? Wywołują u mnie swędzenie i to nie takie liche tylko po prostu mam chęć 'ściągnąć' z siebie skórę DOSŁOWNIE! Ale przepadłam, żel się ładnie do mnie uśmiechał w sklepie, poza tym był w promocji więc dałam mu szansę, w ogóle on był różowy a to przecież musiało zwiastować coś dobrego, no musiało...


Rózowy, różowy, różowy, czy on nie jest idelany do babskiego kącika w łazience?

Od producenta:


Jakoś za bardzo nie czułam w nim tego 'magicznego olejku'. Dla mnie to po prostu zwykły żel z całkiem dobrym chwytem marketingowym ;) Jako żel sprawował się dobrze - mył, dostatecznie się pienił - czeggo chcieć więcej? Nie ma 'olejku' więc nie ma tłustych śladów :P

Skład:


Dla mnie najważniejsza sprawa to taka, że nie czułam po nim swędzenia! W końcu ulga ;D Żel nie wysusza, nie podrażnia jednak warto sięgnąć po balsam po jego użyciu bo zbytniego nawilżenia też nie odnotujemy...

Sam żel zamknięty jest w  plastikowej butelce. Otwieranie typu 'klik' problemu nie sprawia. Niestety nie postwaimy go na głowie. Podczas zużywania żelu możecie zwrócić uwagę, że tylnia naklejka jest bardzo święcąca - taka imitacja cekinów ;) i nie, to nie nasz olejek tak się świecił.
Żel ma ładny, kwiatowy zapach, który szybko się ulatnia ;x i też delikatny różowy kolor


Jeśli chodzi o wydajność to mi wystarczył na 2 tygodnie używania - mało ale podbierał mi go brat i ojciec także chyba tez chcieli ładnie pachnieć ;D

Żel dostaniecie w marketach, drogeriach.
Za 250 ml zapłacimy do 11 zł ( stanowczo za dużo) w promocji kosztuje ok. 7zł

Moja ocena: 2,5/5
Copyright © 2016 Rupieciarnia drobiazgów , Blogger