20:31

Wrzesień pełen niespodzianek! ;)

Wrzesień pełen niespodzianek! ;)
Hej kochane ;)
dziś tak nietypowo :)
za parę dni rozpocznie nam się nowy miesiąc, który dla mnie jest szczególny ;D
dlaczego?
obchodzę swoje urodziny i imieniny taaaak razem znaczy się urodziny 14.09 a imieniny 17.09 -.-
i zawsze dostawałam jeden prezent buu :(
Dlatego wyskubałam parę groszy ze skarbonki i postanowiłam zorganizować małe rozdanie! :)
Do wygrania są poniższe rzeczy:


Rozdanie trwa od dziś 29.08 do 23.09

Do wygrania:
1. Kolastyna krem do rąk wzmacniający 100 ml
2. Joanna balsam do ciała (seria hypoalergiczna) z masłem shea i witaminą E 200 ml
3. Marion żel peelingujący do ciała biała czekolada i pomarańcz 100 ml
4. Joanna Naturia wiśniowy błyszczyk do ust 10 ml
5. Wibo Gel Like nr 7

Nagrody są nowe, świeżo zakupione na potrzeby rozdania ;) ( wiem, że to nie szczyt marzeń ale zawsze coś :))

A teraz WARUNKI:
Obowiązkowe
1. Należy być publicznym obserwatorem bloga + 1 los
2. Udostępnić informację o rozdaniu ( wspomnienie w notce, baner podlinkowany, lub cokolwiek innego ;D) + 1 los

Dodatkowo można zdobyć 2 losy za udzielenie odpowiedzi na pytanie:
Z czym kojarzy Ci się miesiąc wrzesień? ;)
Łącznie można zdobyć 4 losy ;)

Myślę, że nie jest trudno tak?;)

A teraz REGULAMIN:

1. Organizatorem rozdania jestem ja czyli jego autorka.
2. Zgłosić się można do 23.09.2014 do godziny 23:59.
3. Ogłoszenie wyników nastąpi do 7 dni od zakończenia rozdania.
4. Nagrody są nowe, nie użytkowane i pełnowymiarowe.
5. Wysyłkę nagród na terenie Polski pokrywam ja. Poza teren kraju nagroda nie jest wysyłana. 
6. Zabawa nie podlega pod gry hazardowe. 
7. Żeby zgłoszenie było ważne  trzeba spełnić dwa warunki obowiązkowe.

Powodzenia !:)


18:44

Cztery Pory Roku - Ekspresowy żel do usuwania skórek 3 w 1

Cztery Pory Roku - Ekspresowy żel do usuwania skórek 3 w 1
Cześć :)
Sceptycznie podchodzę do specyfików typu ' 3 w 1'/ 5 w 1' itp., bo albo działa jedno a drugie zawodzi, albo żadne nie działa cudów - dlatego w swojej kosmetyczce mam mało takich rzeczy.
W jednej z moich paczek znalazł się takowy żel do usuwania skórek, czy moje obawy się sprawdziły?
Poczytajcie :)


Żel nie od razu poszedł w ruch. Dość długo czekał na swoją kolej. Kartonik z żelem mieści się w naszych dłoniach choć wydaje mi się, że opakowanie tzn. kartonik mógłby być mniejszy :)
Nasz produkt jest w formie pisaka. Ze skórkami nigdy nie miałam problemu ( chyba, że wcześniej je obgryzłam :D blee ;P) więc wielkiej rewolucji nie przewidywałam.


Informacje od producenta:


Tsaa wszystko brzmi pięknie ale ... skórki oczywiście są bardziej miękkie i idzie je łatwo usunąć za pomocą patyczka ale nic po za tym. Każda usunięta skóra rośnie od nowa, w tym samym miejscu i nie zauważyłam 'by  nie narastała na płytkę.' Miałam skaleczenia koło płytki ale żel ich nie podrażnił. Z początku po wszystkim zmywałam to wodą z mydłem ale później dałam spokój - nic złego jak widać się nie stało/dzieje. Producent obiecuje nam ( i straszy utratą wzroku :P), że czas usuwania skórki to 60 sekund - to radzę włożyć między bajki, u mnie zwykle to trwa 3 - 4 minuty może dłużej ale nigdy nie minutę.

Składniki aktywne:

10 % gliceryny - nawilża, zmiękcza, wygładza
3 % aloe vera - nawilża i łagodzi podrażenienia

Reszta składu:

Aqua, Glycerin, Aloe Barbadensis Leaf Juice, Potassium Hydroxide, Carbomer


Pisak jest w delikatnym fioletowym kolorze ( tak samo wygląda odżywka o której niedługo :P).
Jest bardzo lekki i poręczny - używając go mam wrażenie że w ręku trzymam długopis ;) Zamykany jest na plastikową kopkę z gumką. Kopka jest mocna, dobrze trzyma. Z początku miałam problem z użyciem - przecież nigdzie nie pisze o tym ;D malowałam pędzelkiem a tam suchooo buu ;( już myślałam, że pisak jest zepsuty i wtedy olśnienie! u góry trzeba odkręcić żeby nasz żel się wydostał :D



Pędzelek jest bardzo miękki, w białym kolorze. Włoski nie wypadają nie ulegają żadnym uszkodzeniom. Wszystko wygląda profesjonalnie ;D


No i nasz żel, lepka konsystencja, bezbarwna, bez zapachu. Dość szybko się wchłania w skórki, daje przyjemny efekt chłodzenia ;) Przekręcając nasz pisak u nasady wydostaje nam się kropelka ( jak u góry), która starcza na skórki przy jednej ręce. Musze powiedzieć, że żel wydaje być się wydajny ;) Gdy z naszego pędzelka wykorzystamy cały żel to nic nam nie cieknie, nic nie wydobywa się - tylko podczas przekręcania nasz żel wylatuje :)

Lubię go za efekt chłodzenia :D Za resztę trochę mniej :P
Ciężko jest z jego dostępnością ;/
Jaki jest pojemny też nie powiem, bo takiej informacji na opakowaniu nie ma ;/
Moja ocena: 3,5/5


20:31

5 filmów, które powodują u mnie płacz

 5 filmów, które powodują u mnie płacz
Cześć! :)
Kolejny post taki na luzie - nie będziemy ciągle żyć recenzjami ;D
Dziś jak wyżej wspomniałam chcę podzielić się z wami, tym co mnie wzrusza i zawsze ( albo prawie zawsze) powoduje płacz ;)



1. Armagedon (1998)


Kiedy powstał film miałam 7 lat ;O byłam dość mały dzieckiem, pamiętam jak brat wypożyczał kasetę VHS by to oglądać, moment poświęcenia ojca by żyć mogła miłość jego córki zawsze mnie wzrusza :)
o filmie ---> klik 

2. Pearl Harbor ( 2001)


Leciał ostatnio w tv i nie mogłam się powstrzymać by po raz enty go obejrzeć ;) piękna Kate, młody Affleck i oczywiście Hartnett ♥ niby film wojenny, ale jest w nim pełno miłości - głównie niespełnionej lub takiej, która nie powinna się zdarzyć
o filmie ---> klik

3. Titanic (1997)


No i największego romansidła wszech czasów zabraknąć nie mogło ;D
o tym filmie mówić nie trzeba ;)
brat co tydzień przynosił z wypożyczalni kasetę video i kiedyś licząc z siostrą to za młodu widziałyśmy go 30 razy :O teraz śmierć Jacka już mnie nie wzrusza ;)
o filmie ---> klik

4. Ocalony (2013)


Według mojego brata to 'nuda' o.O
Nie lubię filmów wojennych, ale ten zapadł mi w pamięć.
Zwykłe rozmowy bohaterów podczas walki, hart przetrwania i poświęcenie - efekt na końcu łzy płynęły ciurkiem 
o filmie ---> klik

5. Bez mojej zgody (2008) 


Obejrzałam kiedyś przez przypadek w tv. Dawno tak nie 'ryczałam' jak przy tym filmie.
Mając całe życie przed sobą, wspierającą rodzinę i świadomie wybrać śmierć poruszyło mnie dogłębnie.
Długi czas nie mogłam dojść do siebie po jego obejrzeniu.
o filmie ---> klik

Znacie coś z tego?;)
A was jakie filmy wzruszają?:)

21:31

Neon ( prawie) idealny czyli o Editt Kosmetics słów kilka

Neon  ( prawie) idealny czyli o Editt Kosmetics słów kilka
Cześć! ;)
Opinia na temat tego lakieru nie chciałam się dzielić ;D ach taki samolub ze mnie! ;)
Aleeee... dostałam zlecenie na rehabilitację i masaże więc pazurki muszę skrócić :-(
Także zanim to zrobię pokazuje wam mojego neonka <3


Czyż nie jest piękny? <3 
ewidentnym minusem jest dostępność tych lakierów oraz brak nazw /numerów ;/


Pędzelek standardowy. Zapachu w ogóle nie czuć :O. Na pokrycie płytki paznokcia potrzeba minium 3 warstw. Lakier (mimo tylu warstw) bardzo szybko schnie. Niestety też bardzo szybko pojawiają się odpryski ... bo już na drugi dzień ;/ Nie barwi płytki i łatwo go zmyć ;) Lakier bardzo szybko pęka ;O nawet w ten sam dzień pokazują się na nim kreski, pęknięcia ;/ Wykończenie matowe ( na zdjęciach mam top coat z GR ;) dlatego taki błysk xD)

A tak wygląda: 



Lakier świetnie wygląda w ciemności <3 myślę, że na wieczorny wypad w sam raz jest ;)
Za 9 ml zapłaciłam 4 zł.
Dostępny w małych lokalnych drogeriach ( jak macie takie szczęście)
Lubię do niego wracać chociaż ma tyle wad.
Moja ocena: 2,5/5


11:00

Bielenda - balsam do ust soczysta malina

Bielenda - balsam do ust soczysta malina
Cześć! ;)
Każda z nas lubi gdy jej usta są zadbane, pełne blasku ... no tak ja też to lubię ;)
Dziś chcę wam powiedzieć o balsamie, który dorwałam w czerwcu na promocji w Rossmannie ;)


Kiedy widziałam go u nas w drogerii zatkało mnie ;O chciałam go mieć! Jednak kiedy poszłam tam kilka dni później z zamiarem jego kupna już balsamów nie było ;( jak już znalazłam go w Rossmannie i to jeszcze w promocji cieszyłam się jak dziecko ;D

Kilka słów od producenta:

Balsam do ust SOCZYSTA MALINA skutecznie pielęgnuje i natłuszcza delikatny naskórek ust, likwidując uczucie spierzchnięcia, ściągnięcia i suchości. Zawartość intensywnie regenerującego olejku makadamia sprawia , że skóra ust szybko się odnowi, odzyska miękkość, właściwe nawilżenie i zdrowy wygląd. Delikatny, naturalny, malinowy odcień oraz cudownych zapach świeżych malin uczyni stosowanie  przyjemnym, a TY ZAKOCHASZ  SIĘ W NIM  OD PIERWSZEJ APLIKACJI.

Nasz balsamik otrzymujemy zapakowany w maleńki kartonik, gdzie mamy zawarte wszystkie informacje ( te same informacje znajdują się na tubce balsamu) Ja swój od razu wyrzuciłam xD 

Skład:


Trochę poszperałam w necie i mamy:

- wosk pszczeli (cera alba / beeswax) - wygładza i natłuszcza
- olej z nasion makadami (macadamia ternifolia seed oil) - wygładza i zmiękcza naskórek
-  olej avocado ( persea gratissima (avocado) oil) - nawilża i odżywia naskórek

Skłąd jak na mnie robi wrażenie ;) ale znam się na tym jak kura na grzybach :D

Co do działania ...

Balsam nawilża! i to jak! po pierwszym użyciu czułam się nieswojo ;O usta były tłuste! nie podobało mi się to  >.<  po jakimś czasie tłusty film zanika u mnie się utrzymał około pół godziny ( taaaak! mimo picia czy tam jedzenia) z biegiem czasu przyzwyczaiłam się do tej 'tłustości' - efektem jej jest to, że usta się 'błyszczą'. Balsam nie podkreśla suchych skórek, uczucia suchości nie ma - jest uczucie tłustości! ;D doskonale wygładza! usta są idealne pod tym względem! Koloru co prawda nie ma - przynajmniej ja go nie zauważyłam :P Nigdy nie miałam zbytnio problemów z ustami, zawsze o nie dbałam więc nie powiem czy mają zdrowszy wygląd - na pewno są bardziej miękkie :)


Balsam jest zamknięty w plastykowej, miękkiej, elastycznej tubce z odkręcaną nakrętką. Podoba mi się to, że balsamy maja tematyczne kolory - malina - róż, brzoskwinia - pomarańcz ... Kolor różowy i malina w kształcie serducha są iście stworzona dla dziewczyny :)Dzięki elastyczności tubki jestem pewna, że wykorzystam cały balsam :) Niestety minusem jest to, że naklejka na tubce szybko się odkleja czy się zahacza ;/



Otwór do dozowania jest dość mały, balsam wychodzi cienkimi paskami z niego. Dozownik łatwo idzie zabrudzić ;/ Z wyduszaniem nie ma problemu :) Zapach taaaaak czuć maliny! <3  Podczas odkręcania zapach jest intensywny, słodki, nawet po nałożeniu na usta czuć go ;) Łatwo się go rozprowadza na ustach.


A tak już się prezentuje mój kolor - delikatny róż ;) jest uroczy, naturalny ;)
A tak się prezentuje na dłoni: jest bardzo delikatny kolor, na ustach nie wyczuwalny 


Muszę powiedzieć, że gdyby nie wieczne uczucie 'tłustości' chętnie bym kupiła następnym egzemplarz..
Po prawie dwóch miesiącach codziennego stosowania zostało mi jeszcze około połowa opakowania :O
po jej skończeniu będę szukać czegoś nowego.
Dostępny w lokalnych drogeriach, Rossmannie.
Za 10 g zapłacimy 8-9 zł, w promocji 6 zł.
Moja ocena: 3,5/5


20:04

Landrynkowy róż? Golden Rose rich color 08

Landrynkowy róż? Golden Rose rich color 08
Cześć! :)
w kwietniu pisałam wam o GR rich color 18 dziś chcę wam pokazać 08 :) 
Oprócz 'richowego' nudziaka ten kolor jest moim ulubionym :)


Oj tak, nie byłabym sobą gdybym nie upaćkała nakrętki ;)

A teraz w wielkim skrócie:

- szeroki pędzelek ułatwia aplikację
- nie czuć zapachu typowego dla lakieru
- bardzo szybko wyscha
- na pokrycie płytki potrzeba 2 warstw
- odpryski po 4 - 5 dniach
- nie barwi płytki i łatwo się go zmywa
- wykończenie z połyskiem
- nie tworzy grudek, nie zlewa się w jedno miejsce


Najwięcej trudności sprawiło mi zrobienie zdjęć ;D nie wychodziły mi takie oddające jego kolor <3
Więc użyłam do tego aparatu swojego telefonu - w rzeczywistości lakier prezentuje się tak:


W świetle dziennym wygląda tak:



Uwielbiam róże i ten skradł moje serce ;)
Za buteleczkę 10,5 ml zapłacimy do 6 zł ;)
Dostępny w każdej drogerii ;)
Moja ocena: 5/5





20:12

Neonkowo! Trendy Colors nr 80

Neonkowo!  Trendy Colors nr 80
Hej ;)!
dziś chciałam podzielić się z wami moim wrażeniami na temat żółtego neonka ;)
Czy okazał się w rzeczywistości taki wdzięczny?
Poczytajcie;)


Mój neonek pięknie prezentuje się w buteleczce;)
Jest żywy, pozytywny :) I prawdę mówiąc przyciąga wzrok nie jednej osoby :)



Pędzelek standardowy, płaski. Na nakrętce mamy wypisany skład - jednak wszystko z naklejki się ściera ;/
Zapach jest dość intensywny, drażniący. Lakier całkiem szybko schnie - do pokrycia płytki potrzeba 2 - 3 warstw.  Odpryski pojawiają się ...w ten sam dzień - a raczej lakier odchodzi całymi płatkami . Zauważyłam, że w buteleczce bardzo szybko gęstnieje.
Co tu dużo mówić - popatrzcie same:


Między kolorem w buteleczce a tym na paznokciach jest różnica. Na paznokciach wygląda jak żółć , baaardzo brzydka żółć. Nie lubię, kiedy paznokieć nadal mi prześwituje - tu 3 warstwy lakieru.


Na zdjęciach lakier wychodzi całkiem ok, jednak na żywo mam mieszane uczucia. Lekko się błyszczy. Przy nakładaniu zlewa się w jedno miejsce ;/ Oczekiwałam bardziej żywego koloru.

A teraz moje ulubione zdjęcie - czasem trzeba usunąć nadmiar lakieru, ja to robię zmoczonym patyczkiem, ale tym razem postanowiłam tego nie robić :P lenistwo? niee! nie zdążyłam -.- wyszłam do sklepu a po godzinie mój paznokieć wyglądał tak:


A z małego palca już wcześniej lakier 'spadł' :D

Reasumując: więcej już nim pazurków nie pomaluję - ląduje w śmietniku.
nadal będę szukać idealnego żółtego <3
Dostępny w lokalnych drogeriach.
Dla mnie to kiepska podróbka Neon Fluo, o którym będzie niedługo ( soją drogą to nawet mają takie same buteleczki o.O) ;)
Cena do 5 zł
Moja ocena: 2,5/5


20:23

Mrs. Potter's szampon większa objętość - lotos + kolagen

Mrs. Potter's szampon większa objętość - lotos + kolagen
Cześć! :)
 Z ostatnich wieści: godzinę temu moja bratowa urodziła synka ;D wooow ;D ♥
Jest to pierwsze dziecko mojego brata, baaa! nawet przeciął pępowinę ;D szok :o
Ale mniejsza o to: dziś przychodzę do was z recenzją szamponu, który przez ostatnie 2 miesiące był stałym bywalcem w mojej łazience ;)
Zapraszam do czytania :)


Moje włosy ostatnim czasem były słabe, matowe a farbowanie kompletnie je osłabiło. Chciałam im jakoś 'ulżyć' więc w drogerii wyszukałam ten specyfik - czy pomógł moim kłaczkom?;)

Informacje od producenta:


W 100 % mogę się pod tym podpisać! Po jego użyciu włosy są lekkie, miłe w dotyku, jest tak jakby ich 'więcej' - chociaż ten efekt po kilku myciach znika :-( Zauważyłam, że włosów wypada mniej, bardziej się błyszczą, są mocniejsze ;)

Skład:


Taaak! SLS, z którym moje włosy się lubią ;) Dobrze się pieni i oczyszcza skórę głowy. Mnie nie podrażnił ani nie spowodowała swędzenia skalpu czy łupieżu :) Średnio radzi sobie z zmyciem oleju z włosów :-/


Nasz szampon mamy zapakowany w plastikową buteleczką - oko cieszą kolory: niebieski i beżowy :)
Na butelce mamy oczywiście logo firmy i wszystkie informacje :) Naklejki się nie odklejają :P Zamknięcie typu 'klik' nie sprawia problemu, jest mocne i trwałe. Otwór do dozowania nie jest zbyt duży ale to nie stanowiło dla mnie problemu.


Szampon jest dość gęsty - po regularnym używaniu przez 2 miesiące muszę powiedzieć że zostało mi jeszcze pół opakowania! :O  więc i wydajność bardzo dobra ;) Kolor jest lekko białawy - chociaż bardziej mi to na 'rozwodniony srebrny' wygląda :D Zapach kojarzy mi się ze świeżo zaparzoną cytrynową herbatą - własnie dla tego zapachu go kupiłam ;D Zapach jakiś czas utrzymuje się na włosach :)

Jedyny minus dla mnie to dostępność ;/ u nas był tylko w jednej drogerii - teraz go znowu nie ma ;/
Za butelkę 500 ml zapłacimy do  8 - 9 zł.kusi mnie odżywka do włosów z tej firmy :)
Moja ocena: 4,5/5

09:59

Bielenda fruit bomb SPA peeling do ciała - arbuz

Bielenda fruit bomb SPA peeling do ciała - arbuz
Dobry :)
jaka pogoda? :-)
lato zawsze dla mnie kojarzyć się będzie z arbuzem <3
kocham ten owoc! ♥ sorry warzywo :D
dziś mam dla was recenzję znanego prawie każdej z was peelingu ;)


W moje rączki wpadł on późno :( najpierw nie było go w Biedronce, potem do Biedronki nie miałam po drodze aż w maju w końcu go dostałam ;D naczytałam się o nim wiele i miałam go na swojej liście, zapach arbuza tym bardziej mnie kusił ;) a więc jakie są moje wrażenia? :)

Od producenta:

Cukrowy peeling do ciała o zapachu ARBUZA to idealny sposób na poprawę wyglądu i kondycji skóry. Peeling ma wyjątkowe właściwości wygładzające, nawilżające i regenerujące. Skutecznie zmiękcza i odnawia naskórek, poprawia mikrokrążenie, ujędrnia i uelastycznia skórę. Intensywny zapach soczystego arbuza poprawia samopoczucie i nastraja pozytywnie. Podaruj swojej skórze owocową pielęgnację i uczyń swoje ciało pięknym , pachnącym, zmysłowym i bardzo apetycznym. 


Opakowanie to zwykły czerwony plastik z nakrętką. Pod nią mamy folię zabezpieczającą przy czym mamy pewność, że wcześniej nikt nie maczał tam paluszków ;D Pudełko jest lekkie, trwałe i odporne na uszkodzenia :D Po odkręceniu wieczka już czuć zapach naszego arbuza ♥ Na naklejkach mamy wszystkie ważne informacje ;)

Skład:


Na skład nie narzekam :) moja skóra bardzo polubiła ten peeling ;) Nie podrażnił mnie, nie miałam żadnych zaczerwień czy wysypki ( moja sis po jakimś peelingu tak miała fee ;x)


To zdjęcie powstało zaraz po jego otwarciu. Moja mina i słowa - ' co tak mało?!' Można powiedzieć, że mamy pół opakowania peelingu, reszta to 'powietrze' :) Po dłuższym masowaniu na ciele pojawia się lekko różowa pianka :) Drobinki łatwo się rozpuszczają ;) Sprawdziłam go na nogach, stopach, a nawet na twarzy! ;) Skóra była milsza w dotyku, gładsza, bardziej jędrna - na piętach dość dobrze poradził sobie z zrogowaciałym naskórkiem :) Nawilżenia zbytnio nie zauważyłam .


Jakby ktoś nie widział wygląda tak :D Zapach jest obłędny!♥ na ciele utrzymuje się krótko :( drobinki są zbite w treściwą masę ;) kiedy ja się kąpałam do pudełka naleciało wody, efekt - z drobinek zrobiła się galaretka ;D, którą też zużyłam ;D Wyszczuplenia czy czegoś takiego oczywiście nie ma - pic na wodę ;)

Mi starczył na około 8 użyć na całe nogi, brzuch, stopy;)
Ewidentnym minusem jest pojemność - 100 g chętnie bym widziała go w większej wersji :)
Jestem ciekawa tez arbuzowego masełka do ciała ;)
Dostępny w Biedronce i kosztuje grosze, zdarza się że od 2 do 4 zł ;)
Moja ocena: 4/5

20:37

TAG: 5 rzeczy kojarzących mi się z dzieciństwem część 1

TAG: 5 rzeczy kojarzących mi się z dzieciństwem część 1
Cześć! ;)
dziś inaczej bardziej na luzie ;)
Na wstępie powiem, że musiałam przerwać wyzwanie skakankowe :-( powód?
coś mnie w poniedziałek ugryzło w łydkę i wdało się zakażenie ;/ jak tylko z tego się wyleczę wracam do niego :)
A teraz wspomniany luźny post, zapraszam! :)


Nie mogłam się oprzeć by tej buźki nie wstawić ;D nie mam graficznych umiejętności więc wybaczcie prostotę :D

1. ''Od przedszkola do Opola''
Matuloo! jak ja zazdrościłam tym dzieciom tych misi *.* a uwierzcie mi jestem misio-maniaczką, moja kolekcja pluszaków liczyła ponad 60 sztuk ale jak mała się urodziła część przeszła w jej łapki :) mimo, że ja bym tam nie zaśpiewała to fajnie było to oglądać, a obrazek mówi wszystko! :)


2. 'Złote myśli' 
czyli hit podstawówki! ;D nie wiem ile miałam zeszytów z tym :D bałam się zawsze odpowiedzi, przestałam się w to bawić, kiedy jeden taki zeszyt mi zginął :( wtedy było mi szkoda ale z biegiem lat mam myśl ' teraz bym się na to nie odważyła' ;D


3. Kwiaty malwy
od zawsze były koło naszego domu, mnóstwo kolorów i pełno bąków w środku kwiatka! ♥ teraz ich nie ma ;( jak byłam mała to chodziłam ze słoikiem i z kwiatów wyłapywałam bąki :D biedny był ten bąk! mimo, że kwiatów brak, zbliżam się do 23 urodzin to nadal w słoik bąki łapie - ostatniego złapałam ze słonecznika w sobotę ;D


4. Bajka 'He-man'
Co ja w tym widziałam? nie wiem, obrazek zgodny w 100 %! Z bajki pamiętam jedynie 'szkieletorna' i hasło: 'Na potęgę posępnego czerepa', które towarzyszy mi do dziś ;D


5. Oranżada w proszku
Bodajże jedna torebka kosztowała 10 gr :O, uwielbiałam je razem z siostrą ♥
widziałam je teraz w sklepie, kupiłam jedną i co? to nie jest smak dzieciństwa, tamte były nie do przebicia :)



No to na dziś tyle, dziękuję tym co dotrwali do końca ;)
Postaram się częściej robić takie posty, o ile wam się podobają ;)
A wy coś z tego znacie?:P



21:10

Ziaja activ anty - perspirant w kremie

Ziaja activ anty - perspirant w kremie
Hej kochane ;)
Wreszcie u mnie popadało! ♥
cudowne powietrze ;)
zapowiedziałam ostatnio, że pojawi się sporo postów o antyperspirantach, dziś przedstawiam wam Ziaję activ, czy okazała się skuteczna?


Nie ukrywam, pocę się nadmiernie co jest straszną męczarnią ;/ Ziaję poleciła mi pani w aptece i muszę stwierdzić, że strasznie się na niej zawiodłam ;/ ale po kolei.
Nasz antyperspirant otrzymujemy w formie roll - on, opakowanie to biały plastik z pomarańczowymi elementami. Wszystko wygląda skromnie i estetycznie. Niestety  plastik trwały nie jest, łatwo go uszkodzić, szybko się rysuje ;/ ( na poniższym zdjęciu możecie zauważyć zarysowania)

Informacje + skład:


Czy działa tak jak opisują?
Dla mnie NIE!
Roll on okazał się bublem skromnie mówiąc!
Zalety - chyba tylko niska cena.
Wady - całe mnóstwo!
- po pierwsze - zapach, mocny cytrusowy, mi przeszkadzał, czuć go długo na skórze
- po drugie - zostawia ślady na ubraniu.
- po trzecie - bardzo długo schnie
 - po czwarte - po jego nałożeniu miałam wrażenie, że mi 'ścieka'
- po piąte - po produkcie z apteki spodziewałam się skutecznej ochrony - nie dostałam tego ;/
- po szóste - roll on wydaje się 'tłusty, lepki' , jest barwy lekko białawej


Sam roll on działa bez zarzutu, nie szwankuje, nie zacina się.

W swoim zapasie mam jeszcze 5 antyperspirantów do przetestowania ale mam dziwne przeczucie, że wrócę do Rexony aloe vera, która tylko na mnie działała, natomiast ten ląduje w koszu!

Dostępny w aptekach, niektórych drogeriach.
Za 60 ml zapłacimy do 7 zł.
Moja ocena: 2/5



Copyright © 2016 Rupieciarnia drobiazgów , Blogger